Skąd taki jakościowy upadek w polskich mediach? Czy stoją za tym tylko przesłanki ekonomiczne? Liczby wskazują, że bez problemu powinniśmy dysponować wysokiej klasy dziennikarzami. Dlaczego w takim razie najlepsi nie chcą pracować w mediach lub z tej pracy rezygnują? Postaram się to pokrótce wyjaśnić dlaczego tak się dzieje. Zacznijmy od tego kto idzie na studia dziennikarskie. Sądzę że na przestrzeni lat się to zmieniło.

Wiele osób kliknęło w tekst, bo zobaczyło zdjęcie Kuby Wojewódzkiego. Nie jest ono bez powodu, bo jest on za stan polskiego dziennikarstwa pośrednio odpowiedzialny. Na Youtube pojawił się z nim wywiad przeprowadzony przez Marcina Prokopa dla browaru Namysłów. Cały materiał jest nagrany na bardzo drogich kamerach przy wykorzystaniu bardzo dobrego oświetlenia. Niby nic złego przecież obaj panowie nie są dziennikarzami a bardziej prezenterami telewizyjnymi/ celebrytami monetezującymi swoją popularność. Nie w opinii jednak studentów dziennikarstwa. Wiele osób wybiera te studia w związku na samego Kubę Wojewódzkiego. Mniej więcej połowa. Tyle osób podało na moim roku studiów dziennikarskich jako przykład dobrego retora na zajęciach z retoryki. To, że inspiruje wiele młodych osób do podjęcia studiów dziennikarskich potwierdzają ankieta przeprowadzona wśród studentów dziennikarstwa kim chcieliby zostać w przyszłości. Miejsca ustąpił jedynie Martynie Wojciechowskiej. Do tego rokroczne badania na autorytet wśród młodych pokazywały, że to u młodych tenże showman cieszył się największym uznaniem. Sądzę że nie jest to bez związku. I tu warto zamieścić wypowiedź Kuby Wojewódzkiego wcześniej wspomnianego filmu odnośnie studentów dziennikarstwa.  

- Dziennikarz był kiedyś pośrednikiem między światem a odbiorcą. Ten świat tłumaczył oraz tym światem intrygował. Ta misja dziennikarska już się skończyła. Dane MEN mówią, że 20 tys. młodych osób rocznie planuje zostać dziennikarzami. Dzisiaj młodzi ludzie idą do zawodu dziennikarskiego nie po to, by opowiedzieć o czymś co ich intryguje, co ich ciekawi, co jest dla nich zagadką, wojną myśli, tylko po to żeby zostać gwiazdami - mówi. 

I w dużej mierze za ten stan jest odpowiedzialny sam Kuba Wojewódzki. Drogie samochody, udział w reklamach, kontrowersyjne wypowiedzi oraz brak szacunku dla swoich rozmówców poprzez równanie ich z ziemią by wypromować siebie, to wszystko sprawia że wielu ludzi do tak postrzega dziennikarstwo. W ten sposób możemy stwierdzić, że wiele osób nie powinno studiować dziennikarstwa, bo źle je zwyczajnie pojmują. 

To jest pierwsza przyczyna degrengolady polskich mediów. 

Warto też dodać, że w dalszej części rozmowy jest wypowiedź, o tym, że bycie dziennikarzem pozwala uzyskać niezwykłą uniżoność. Nie wiem jak inni ale ja będąc na studiach dziennikarskich myślałem, że to ja powinienem być uniżony wobec rozmówcy a nie odwrotnie. 

Zastanawiam się czy sytuacja podobnie wygląda w USA. Ludzie widzą showmana typu Jimmy'ego Kimmela czy Jimmy'ego Fallona i myślą że to dziennikarstwo? 

To wszystko może wskazywać, że dziennikarski narybek może nie być najlepszy. Pozostańmy jednak przy liczbach. 20 tysięcy składa papiery na dziennikarstwo. Studiować dziennikarstwo można wszędzie, bo mogą być to nawet studia zaoczne w Koziej Wólce. Daje to wszystko liczbę 20 tysięcy osób, które studiują dziennikarstwo. Sporo, co nie? Tak, na wszystkich uczelniach zebranych razem studiuje 20 tysięcy być może przyszłych dziennikarzy. Większość z nich nie ma co liczyć na pracę w mediach, bo o ile nie wprowadził mnie w błąd wicenaczelny redaktor jednej z lokalnych gazet, to miejsc pracy w tym zawodzie jest także 20 tys. Pracowników mediów jest dużo mniej niż innych grup społecznych choćby nauczycieli. W związku z tym, że miejsc jest aż tak mało to wydaje się oczywiste, że do zawodu powinni trafiać rzeczywiście najlepsi bo jest rzeczywiście z czego wybierać. Jest jednak zupełnie inaczej. Dlaczego najlepsi nie chcą pracować w mediach? 

Czemu osoby, które mogłyby być robić dobre dziennikarstwo robią zupełnie co innego? Jest kilka przyczyn takiego stanu rzeczy. 

Media working

Obecnie praca w mediach ma niewiele wspólnego z dziennikarstwem. Obecnie osoby pracujące w mediach, to bardziej media workerzy niż dziennikarze. Media worker w definicji, to osoba pracująca w mediach. Można obecnie cały dzień spędzić na szukaniu viralowego wideo i przepisywaniu tekstów z anglojęzycznych mediów, co jednak z dziennikarstwem nie ma wiele wspólnego. Chyba nikt nie oczekiwał, że w rezultacie będzie specjalistą ds. przetwarzania contentu niż jego tworzenia.

Polskie media mają coraz mniej wspólnego z dziennikarstwem. Przykładowa sytuacja? Amber Gold. Większość osób w aferze Amber Gold skupia się na politykach. A co robili w tym czasie dziennikarze? Reklamy tejże piramidy były niemal we wszystkich tytułach prasowych. Stoiska tej firmy były także w wielu centrach handlowych. Wystarczyło podejść i zapytać na czym polega ten biznes i z miejsca pojawiło by się szereg wątpliwości. Żaden z dziennikarzy nie zainteresował się tematem na tyle, by go zgłębić i ujawnić oszustów zanim biznes rozkręcił się na dobre. Zaraz pojawi się pytanie a “Wprost”? Tak, tytuł zaczął publikować teksty o Amber Gold ale dopiero po interwencji służb. Wszyscy mogliśmy usłyszeć rozmowę agenta specjalnego wyemitowaną podczas przesłuchań komisji Amber Gold, który w rozmowie telefonicznej przekazuje że "uruchamia" gazetę “Wprost”. Czy jakiś dziennikarz chciałby być uruchamiany? To pokazuje siłę polskiego dziennikarstwa. Dziennikarze siedzą w redakcji cały dzień i czekają aż ktoś ich uruchomi. Byłem w redakcji "Wprost" i żaden z dziennikarzy nie wyglądał jakby miał diodę w którą trzeba było wycelować pilota. Mimo to realia polskich mediów sprawiają jakby właśnie na niego byli.  

Tym bardziej zabawne wydaje mi się z perspektywy czasu spotkanie wokół książki "Wszyscy ludzie prezydenta", która dotyczyła afery Watergate, w którym uczestniczyła Małgorzata Szejnert oraz Mariusz Szczygieł i Włodzimierz Nowak. Wydaje mi się zabawne dlatego, że wiem, iż ujawnienie tego typu afery w Polsce jest obecnie niemożliwe. Dziennikarze to bardziej stenopityści jak przy aferze taśmowej. Czekają aż któryś z polityków lub ktoś ze służb przyniesie im temat na złotej tacy. Nie drążą. Nie ścigają się na to kto będzie miał lepszy temat na czołówkę etc.

Żeby zorientować się jak podupadły polskie media wystarczy popatrzeć na listę tegorocznych Grand Pressów. Jest wśród nich nagranie urodzin Hitlera. Reportaż nie obrazuje jednak tego kim są neonaziści w Polsce. Dziennikarze nie weszli zbyt głęboko w to środowisko. W sumie tylko łypneli na nie okiem, że coś takiego jest. Bez tego reportażu ludzie też by wiedzieli, że neonaziści są w Polsce. W dziennikarstwie chodzi o to jednak aby temat zgłębić, poznać motywację tych ludzi, opowiedzieć ich historię. Tego nie udało się ująć. 

Idźmy dalej. Grand Press w kategorii news: "Afera taśmowa. Kelnerzy obciążają Morawieckiego". Do tej pory nikt nie ustalił czy zeznania dotyczące kredytów na słupy o których zeznali kelnerzy w rozmowie z udziałem Mateusza Morawieckiego rzeczywiście miały miejsce. Stąd pytanie czy polscy dziennikarze są w stanie coś ustalić oprócz tego, że przytoczyli zeznania z dokumentów sądowych? 

Zarobki

Pracując w polskich mediach można z uznaniem patrzeć na stan finansowego posiadania kasjerki w Lidlu. Media regionalne ale i też ogólnopolskie, to miejsca gdzie można ledwo wiązać koniec z końcem mimo pracy w prestiżowym medium. Dlaczego kasjerka w Lidlu może zarabiać więcej niż dziennikarz? Kto ma większą odpowiedzialność. Dziennikarz któremu za podanie nieprawdy lub za nieścisłość może grozić proces sądowy i w razie braku ochrony prawnej także będzie zobowiązany do poniesienia kosztów czy może kasjerka, która za wydanie źle reszty będzie zmuszona do skorygowania swojego błędu? To oznacza że praca w mediach jest dla tych najbardziej zdeterminowanych. 

Najlepiej niekorzystna sytuację finansową ludzi zatrudnionych w mediach prezentuje między innymi to, że prezenterzy komercyjnego radia Eska byli windykowani przez firmy udzielające chwilówki. Czy tak to wszystko powinno wyglądać?  

Prestiż

Media jako pracodawca cieszą się coraz mniejszym uznaniem. Jeżeli politycy mogą sobie dziennikarzem wytrzeć podłogę, to nie dziwmy się, że ci najbardziej utalentowani mogą z obrzydzeniem patrzeć na media. Tym razem przykład z prawej strony. Krzysztof Ziemiec płaszczący się przed politykami albo sygnujący swoją twarzą materiały podające nieprawdę to nie jest coś co świadczy o kręgosłupach tych ludzi i ich nieugiętości. Nikt chyba tak sobie nie wyobraża dziennikarstwa a zaczyna ono coraz bardziej tak wyglądać. Jeszcze ciekawsza jest jednak wypowiedź Krzysztofa Ziemca podczas spotkania ze studentami: 

- Nie ma niezależnych dziennikarzy, to są bajki, które możecie sobie włożyć do szuflady. Nie ma, nie było i nie będzie. Mogą być wyjątki na takiej zasadzie, że ktoś ma bardzo bogatych rodziców, którzy go sponsorują. I nie musi go interesować zysk - mówi. 

Mówiąc wprost: Krzysztof Ziemiec w mediach jest dla pieniędzy i przez gardło przejdzie mu wszystko. 

Co będzie jak zmieni się władza? Krzysztof Ziemiec zacznie krytykować poprzednią władzę czy odejdzie z TVP? Przy takim kręgosłupie z gumy pierwszy scenariusz wydaje się być o wiele bardziej realny. Kariery w mediach takich osób jak Samuel Pereira i jego przyboczni czy Magdy Ogórek wcale nie robią temu zawodowi lepiej. Upolitycznienie jest coraz bardziej widoczne. Licealiści słysząc na lekcji WoS-u pojęcie "czwarta władza" powinni wybuchnąć śmiechem. Media to nie jest jakiś niezależny organ od polityków. Upolitycznienie mediów jest widoczne gołym okiem. Wszystko to sprawia, że prestiż pracy w mediach jest obecnie żaden.  

Do tego dochodzą sytuację w których to redaktor naczelny nie chce opublikować tekstu ponieważ dana firma jest u niego reklamodawcą. Duże firmy dają reklamy do mediów by kupować sobie spokój? Tak to w wielu przypadkach wygląda. 

Układanki i zależności

Nie ma obecnie w Polsce redakcji, której zależałoby rzeczywiście na zatrudnianiu najlepszych dziennikarzy. Redakcje w Polsce obecnie, to historie pewnych układzików i zależności. W związku z tym nie mamy do czynienia z najlepszymi, a tymi często z najlepszymi znajomościami. Może to będzie trochę oczywiste ale najbardziej jaskrawym przykładem jest TVP. Do dziś pamiętam jak jeden z moich kolegów, który pracował w TVP Info (przed PiS) mówił mi o tym, jak to nie ma możliwości pracy w TVP "wchodząc z ulicy". To oznacza, że praca w TVP z ogłoszenia jest niemożliwa. To jak myślicie, kto tam w takim razie pracuje? Czyżbyśmy mieli do czynienia z układem zamkniętym? 

Warsztat, warsztat, warsztat 

Wiele osób twierdzi, że nie trzeba kończyć dziennikarstwa by być dziennikarzem. Wydaje mi się to świetny argument dla osób, które ukończyły Zootechnikę i teraz pracują w mediach. Chyba wszyscy wiedzą do kogo konkretnie w tym momencie pije. Prawda jest jednak taka, że jeśli nie nauczymy się warsztatu na studiach dziennikarskich, to jak pójdziemy do redakcji to nikt nas go nie nauczy, bo generalnie nikt nie będzie miał na to czasu. Mój szef był po SGH. Niestety o samym dziennikarstwie nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Dlatego po części i na to zrzuciłbym odpowiedzialność za kondycję polskich mediów. W mediach zatrudniane są osoby mające śladowe pojęcie o dziennikarstwie. Nie oznacza to, że tak wcześniej nie było, tylko teraz staje się, to coraz bardziej widoczne. 

Na koniec: o elitach 

Wszyscy którzy myślą, że w mediach pracują jakieś elity to muszę ich niestety głęboko rozczarować. Nigdzie tyle nie przeklinałem co w mediach. Była to właśnie spora zasługa otoczenia. Do dziś pamiętam szkolenie z reporterem RMF-u, który przekazał wskazówki o tym, że news powinien być "krótki jak ch..". Tak jest. Najbardziej uznani reporterzy w Polsce operują językiem ludzi z nizin społecznych wcale nie przystającym do ludzi, którzy mieliby stanowić jakąś elitę.  

Nie chce by ta notka brzmiała jak jakieś wyrzuty ale sytuacja w której jako osoba znająca się na mediach nie widzę dla siebie serwisu informacyjnego do obejrzenia, ani artykułu do przeczytania sprawia, że powinna się włączyć nie tylko mi lampka ostrzegawcza. New York Times czy Washington Post zatrudniają coraz więcej dziennikarzy. Jeden z użytkowników przytoczył dane, że New York Times od 2014 roku zatrudnił dodatkowych 400 dziennikarzy, a Washington Post od 2013 roku 325 dodatkowych dziennikarzy. Obu tytułom nie można odmówić jakości i braku ekskluzywnych treści (na wyłączność). Obszerny reportaż z wojny w Jemenie, który ukazał się w NYT, to jest coś czego nie jestem sobie wyobrazić w polskich mediach. W mediach w których osoby podejmujące decyzję o zwolnieniu ponad setki dziennikarzy podnoszą sobie swoje wynagrodzenie o milion złotych. 

Za żadne skarby nie chciałbym wrócić do polskich mediów, ponieważ widzę w jakim kierunku media w Polsce zmierzają i nie chciałbym w tym jednak uczestniczyć. Ciężko sobie obecnie wyobrazić, by nastąpił odwrót w stronę obiektywizmu i rzetelności oraz jakości. 

Mimo to, liczę że jest jakaś szansa na odwrócenie degrengolady w polskich mediach i przyciągnięcia do nich świetnych ludzi.

Czy tylko ja widzę, że polskie media jakościowo prezentują się coraz gorzej? Z chęcią poznam inne opinie. A może jest to już zbyt oczywiste aby o tym dyskutować?

Tekst ukazał się na Salon24.pl w dniu 2 stycznia 2019r


R E K L A M A

SPECJALISTYCZNY GABINET OKULISTYCZNY
Lek. med. WOJCIECH MARKUN

Ul. UŁANÓW 29
/przychodnia Krak-Medyk/
Tel:12 4223060 i 604 406 938
Więcej informacji:
www.wojciechmarkun.pl
www.wojciechmarkun.com

OD 1.10.2015r, zmiana godzin przyjęć:

  • Po - 14.00 do 17.30
  • Wt,Śr,Cz,Pi - 10.00 do 17.00

Dodatkowo będą wykonywane badania: OCT- tomografia dna oka, oraz badanie pola widzenia.