Mowa o wystąpieniu w czasie Konwencji wyborczej lewicy.
Nie mam najmniejszego zamiaru prowadzić jakiejś egzegezy tego wystąpienia, niemniej wystarczyło parę minut, oglądania i słuchania tej przemowy i aż nadto wystarczy. Co zdanie – to wyborca powinien się zorientować z czym ma w istocie do czynienia. Zapewne wiernym doktrynerom takie mowy wiecowe oczywiście odpowiadają, tak jak onegdajsze opowieści o samostanowieniu narodów, o równości zwłaszcza w dostępie do nauki, zdrowia, środków produkcji, produktów czy równości wobec prawa.

Realna opresyjność krainy PRL-u porównana z rzeczywistością z jaką mamy dziś do czynienia dziś i z tym, co widzimy choćby tylko w zachodnich krajach UE – pokazuje jaką wartość ma owo określenie – państwo opresyjne. Widać jego nadzorcy tęsknią do swych onegdajszych ról.
Nawet nie parę minut, a parę zdań i tylko z tego jednego wystąpienia – wystarczy, by podjąć próbę wskazania i oceny co takie zdanka w istocie oznaczają i by pokazać wyborcy, co należy uznać za fatalny prognostyk. Oczywiście – jak każde wystąpienie, każdego polityka, brzmiało ono nawet pozornie atrakcyjne. To jednak najwyraźniej było nakierowane tylko i wyłącznie do betonu wyborczego lewicowej części elektoratu. A i tak było oparte o wiarę w naiwność ludu. Te czasy już minęły - ludzie myślą i już nie są ciemnym ludem. Owszem, czasem są ogłuszeni nowomową i polityczną poprawnością – ale i tak o swój interes umieją już dbać nie tylko poprzez pryzmat chwilowych korzyści i poszukują wiarygodności i to ją wyborczo premiują. Tak więc w tym lewicowym manifeście wiecowym nie mówmy o wpływie na sondaże. Twardy elektorat nie zmienia słupków w ważący sposób To może kupić tylko ktoś ku utwierdzeniu się w swym już istniejącym stanie emocji.
Zajmijmy się więc tym, czego owe zdania były dobitnym świadectwem.
Oto te parę zdań, na które zwróciłem uwagę.
      Pierwsze na co się nabiłem – to zdanie – uczynimy, że „Konstytucja ważniejsza niż Ewangelia”. Zastanówmy się co to oznacza. Dla antyklerykała – miodzio. Niemniej bez emocji – powiedzmy sobie, że można być człowiekiem wierzącym w Pana Boga, można też negować jego istnienie. Każdy jednak trzeźwo myślący, a nie zaczadzony doktrynalnie, powinien zauważyć co oznacza owa deklaracja. Konstytucja jest najważniejszym i zasadniczym prawem – ale prawa stanowionego. To prawo, wolą większości może być w zasadzie dowolnie i zawsze, zmieniane. Prowadząc do skrajności – większość może sobie ustalić, iż zapisuje się jako ogólne zasady zupełnie sprzeczne z prawem naturalnym. Choćby np. priorytet „zaradności” przed „uczciwością”, co stałoby się nową normą ogólną. Dziś, od lewactwa realnie zapowiada się zakwestionowanie czy wręcz unieważnienie takich pojęć jak kobieta, mężczyzna, prokrecja, sekwencja pokoleń itp. i ustalenie w tych sprawach innych priorytetów. Co to może oznaczać skoro Konstytucja generuje prawa wykonawcze, a te dają podstawy do penalizacji postaw, czynów itd. wskazanych jej wykładnią.
Ewangelia z kolei daje ale nie prawa a podaje tylko - i aż – stałe, niezmienne zasady. Ewangelia nie pociąga za sobą skutków w prawie cywilnym, przekraczanie jej przekazu nie ulega penalizacji w tym rozumieniu, z czym mamy do czynienia w prawach opartych o wskazania Konstytucji.
Konstytucja i Ewangelia – to zauważmy zupełnie różne materie.
        Co więc oznacza taka deklaracja polityczna? Oznacza wprost deklarację przyjęcia jako normy ogólnej, absolutnej dowolności w ustalaniu co jest dobre a co złe. Każdy obywatel, wyborca – bez względu na swe preferencje wyborcze i to też osoba o przekonaniach lewicowych – musi zauważyć, że to pomieszanie materii. Nie jest rezultatem myśli tylko poza wątpliwościami jest jedynie wyrazem fobii, alergii, na zasady moralne uznawane w życiu osobistym przez znaczącą część społeczeństwa. Nic więcej. Jest to też deklaracja programowego lekceważenia w prawie stanowionym przekonań całej grupy obywateli. Komu to może odpowiadać i chciałby się obudzić w tak rządzonym społeczeństwie? Systemy oparte o pomysł unieważnienia wartości dotychczas fundamentalnych już w dziejach były. Wszelkie rewolucje zawsze i bez wyjątku opierały się dokładnie na podobnym unieważnianiu i przedefiniowaniu pojęć – dobra, zła, co jest etyczne, a co nie itd. W tym zakresie lewactwo mówi to samo od wieków. Rewolucja Francuska, Rewolucja bolszewicka, a potem nazizm na przykład z zabójstwa uczyniły dobro dla budowy „nowego społeczeństwa”. Od aborcji – po ludobójstwo. Dlatego w społeczeństwach, które doświadczyły podobnych operacji, realne poparcie dla lewactwa nie jest wielkie. Inni nie są w stanie zrozumieć, że takie rzeczy jak miały miejsce choćby w Polsce pod obiema okupacjami miały faktycznie miejsce. To jeden z powodów, dla których na zachodzie, który nie doświadczył praw zmieniaczy systemu wartości obowiązujących pod okupacjami na terenie Polski – bełkoty lewicy brane są za coś dobrego – wszak zapowiadane skutki tych opowieści jakby nie było wyglądają atrakcyjnie. Tam można wtłaczać, iż to Polacy zabijali Żydów a jak byli zabijani to jako bandyci. Inna atrakcją podobnej zamiany – może być choćby wolność, rozumiana jako prawo do egocentryzmu.
Inna część przemówienia Pana Czarzastego – była pigułką - doskonałą ilustracją tego, na czym się koncentrują strachy wręcz demony lewactwa. Oto przez sporą część wystąpienia – jako rodzaj zapowiedzi programowych – trwało odmienianie nazwiska Pana Z. Ziobry. Panie Ziobro, Panu Ziobro, Ziobrze – groźby i to personalne, aż po zapowiedź postawienia przed Trybunałem Stanu. Silnie emocjonalne, zafiksowanie na osobie, a nie na jakości dokonywanych zmian i ich kierunku. Dlaczego, skąd ta ucieczka w emocje i personalia? Było to zapewne fragmentem reżyserii. Proste. Ludzie każdej orientacji politycznej widzą, że reforma wymiaru sprawiedliwości jest konieczna, a czarny PR skierowany na personę podgrzewał emocje odciągając myśl od istoty rzeczy. W tym też padała zapowiedź - przywrócimy niezależność Sądów, Sędziów, Prokuratury. Ma to zapewne oznaczać – zmieciemy i jako aksjomat nie wymagający dowodu zostało podane, że owa niezależność została wywrócona. Powrót - do czego? Do tego co było. A co było? Mamy uważać, że była pełna apolityczność i niezależność każdej z tych części wymiaru sprawiedliwości. Każdy jednak może sobie porównać oba stopnie niezależności i także zestawić, mimo przeszkód wprowadzane zasady i konstrukcje z tymi jakie panują – ogólnie – choćby w państwach UE. I każdy łatwo zobaczy, ze to kpina z rzeczywistości – tak jak koszulka i skamlenie kłamstwami w PE.
         Tego samo lewactwo i postkomuna łatwo nie zauważy – a warto dać przynajmniej pod rozwagę. Co prawda rzecz była adresowana tylko do jednego segmentu a nie ogółu wyborców – czyli ku przekonaniu kogokolwiek. Całość w tej sekwencji zakończona obietnicą – rodzajem deseru dla ex i aktualnie jeszcze działającej esbecji – przywrócimy emerytury mundurowe. Tak jakby ubekom je całkowicie odebrano, a nie przywrócono ich w drodze abolicji do zwykłych a nie uprzywilejowanych wymiarów i tak, jakby całe służby mundurowe i to pod sznurek zostały pozbawione emerytur. PiS- owska niegodziwość po prostu.
W zestawie było również budowanie horroru – też ad personam – znów do Ziobry i ogólnie PiS -u. Bo jak wiadomo, to nie jest Polska, tylko Państwo PiS-owskie a demokratycznie wybrana władza jest niewłaściwa. Z prostego powodu bo nie jest ta co to miała być i być powinna. W tym strasznym politycznym horrorze mieliśmy mroczny obraz włamujących się o świcie, a uzbrojonych po zęby szwadronów śmierci pana Ziobry. Samo to każe wołać o ratunek. Słusznie czy nie ma miejsce jakieś zatrzymanie, czy następuje w walce z przestępstwami wszelkiego rodzaju z korupcją włącznie – to nieważne. Pan Komenda siedział w największym horrorze – aż dziw że wytrzymał – z czyjego rozumienia wyrokowania i sprawiedliwości. Dziś - widać napadają Bogu ducha winnych. Straszne, horror, zagrożenie. Dla kogo? Tak ogólnie – one mają być dla każdego. Za to w Państwie rządzonym przez prawo lewackie mają być równi i równiejsi a korupcja ma być naturalnym spoiwem do sprawowania władzy. Brak tego spoiwa – to straszne – dla rządów typu takiego jak był jest niedopuszczalny. Po co komu taka władza. Tak więc - jak ją posiadać, to po to by owo ważne spoiwo przywrócić. Bo władza o dziwo – jak się okazuje – dziś jest dla ludzi a nie dla swojaków. Niedopuszczalne.
Wprost nie da się tego tak powiedzieć – wystarczy uogólnić – jest reżim
Potem też była cała sekwencja z zapowiedzią już jako normy przywrócenia Ich Trybunałów, Ich Sądów itd. Była ona w tym wystąpieniu niczym innym jak tylko zapowiedzią likwidacji obecnej zapisanej i respektowanej faktycznej niezależności tych gwarantów praw każdego obywatela. O IPN –nie też pewnie było ale już nie dosłuchałem. Dlaczego być musiało – jest oczywistością.
        Wniosek pierwszy – całość ewidentnie była adresowana do wręcz doktrynersko przerażonej grupy, nie tyle nawet zwolenników co wręcz sekciarsko wiernych byłych beneficjentów ostatnich dziesiątków lat. W sumie tak dobrze. Zabetonowanie twardego elektoratu lewicy w tym wydaniu – wyborczo nic nie zmieni. Wzbudzenie emocji i podbudowanie atmosfery zagrożenia – owszem jedynie utwierdzi tych ludzi w tym, co do czego i tak są wystarczająco drżąco przekonani. Co najwyżej może ograniczyć w jakimś minimalnym stopniu odpływ tych ludzi lewicy, którzy jednak podejmą trud konfrontacji podobnych strachów i fobii, istoty mowy nienawiści – z - po prostu rzeczywistością. Taki spektakl ma być może prewencyjnie działać na podobne obrzeża lewicowego ale nie doktrynersko lewackiego elektoratu. Nie można przecież wykluczyć, że takie osoby jeśli by nie przeszły swym głosem w inne rejony sceny politycznej, to mogliby pozostać w domu nie dając głosu na ugrupowanie mówcy.
Zobaczmy w końcu, że walka Pana Czarzastego idzie nie o realną władzę a o procenty – pozwalające na istnienie w Parlamencie – i zachowanie szans na dalsze wkładanie kija w szprychy – oraz ideowo najważniejsze dla lewactwa – nadgryzania podstaw, na których stoi społeczeństwo – wspólnota w Polsce, od tysiąca lat. Bez tego cała budowa nowego człowieka spolegliwego przy kasie i urnie a reagującego na hasła – nie będzie możliwa. Do tego jest jeszcze potrzebne blokowanie odtwarzania elity i samodzielności myślenia wynoszonego ze szkoły. Stąd, uważam, że jeszcze przed wyborami ZNP coś będzie chciał zmalować.
W sumie są dwa główne cele. Pozostanie i nadgryzanie.
Ta mowa – która nie zmieni preferencji tylko do tego była potrzebna.
Bo zmiany są możliwe tam gdzie ludzie wybierają, analizują a nie siedzą przycupnięci ciężko straszeni. Operowanie strachem i bujdą – jest dziś przy atrofii programowej jedynym środkiem dostępnym lewicy i nie wymaga dla swojaków dowodu, że dziś dzieje się coś niedobrego.
Może jednak choć część z ludzi o rzetelnych przekonaniach lewicowych a nie lewackich, nie opanowanych fobią i nienawiścią, przestanie w końcu uczestniczyć w tym strumieniu fobii – gdy zobaczą jak karykaturalnie brzmi większa część tego wiecowego a nie programowego w istocie – wystąpienia.
Dlatego to piszę. Może i przeczytają.

 

Pin It

R E K L A M A

Fantasy Nails
Paznokcie z fantazją

Adres:
ul. Krowoderska 21, 31-141 Kraków

Telefon:
Tel: 698 673 516

Więcej informacji:
http://fantasynails.pl/

Godziny otwarcia:
poniedziałek – piątek: 10 – 18
sobota: 10 – 14

Zadbamy kompleksowo o Twoje dłonie i paznokcie. Wymagającym oferujemy fantazyjne, modne stylizacje paznokci metodą żelową.
Najlepszy salon paznokci w Krakowie.