W kampanii wyborczej dziecinne błędy nie służą tym, którzy nagminnie je popełniają. Nagłaśnianie aktorki teatru lalkowego, która jest gotowa na wszystko, aby lansować własną osóbkę, jest zwyczajnie przeciwskuteczne. Lepiej się zastanowić, skąd takie indywiduum wzięło się na listach PO, a następnie sprawdzić, co robi teraz gen. Marek Dukaczewski. A może jeszcze lepiej przesłuchać wreszcie panią Dukaczewską. Wbrew pozorom, to powinna być procedura dająca się w państwie prawa urzeczywistnić. Tyle że Prawo i Sprawiedliwość tego właśnie nie zrobi.

Tak jak nie zablokowało GMO. Jak nie wyeliminowało aborcji eugenicznej. Ani nie wypowiedziało cywilizacyjnie groźnej konwencji stambulskiej (CAHVIO), żeby móc brylować w RB ONZ w Nowym Jorku.

Co więcej, rządząca od czterech lat formacja nie uporządkowała rynku mediów. Nie doprowadziła nawet do wyjaśnienia, tak przecież dla siebie ważnej, smoleńskiej enigmy. A w obliczu agresywnej kampanii medialnej oskarżającej Polskę już niemal o sprawstwo holokaustu potulnie wycofała się z nowelizacji ustawy o IPN. O znamiennym (i źle wróżącym) milczeniu w sprawie ustawy S. 447 nie wspominając.

Zamiast Trybunału Stanu dla politycznych mocodawców i wyroków dla bezpośrednich sprawców afer, których nazwy opinia publiczna potrafi wymienić już nawet przez sen, zafundowano efektowne może dla części widzów, ale bezbolesne dla zainteresowanych spektakle pn. Komisje sejmowe do spraw najróżniejszych… Słychać narzekania, że „PiS szczeka, nie gryzie”.

Jedynie wobec Konfederacji i jej liderów rządzący, szczególnie w okresie kampanii wyborczej, potrafią przejawiać całkiem skuteczne propagandowo przeciwdziałania. A to Sasin coś powie, a to Rzepa Chraboty/Hajdarowicza, cytując niejakiego Rafała Pankowskiego, ujawni straszne(!) kontakty Krzysztofa Bosaka. Albo rytualnie postraszy się publikę Robertem Winnickim, Grzegorzem Braunem czy Korwin-Mikkem… Bo nazwiska Sławomira Mentzena albo Konrada Berkowicza jeszcze im jakoś przez gardło nie przechodzą.

Skąd to nieprzejednanie mejnstrimu wobec Konfederatów? Może dlatego, że nie było ich przy okrągłym stole? A może dlatego, że są niepoważni, że brak im doświadczenia, bo „oni jeszcze nie rządzili”? 

Tekst ukazał się na Salon24.pl 27 września 2019