Szanowni Państwo,

poniższa odezwa adresowana jest do osób inteligentnych, wyrobionych i świadomych swej wyjątkowości. Dlatego też przedstawione tu zostanie wszystko wprost, bez owijania w przysłowiową bawełnę. Owszem, początkowo rozważano użycie szyfru uniemożliwiającego przeczytanie tekstu przez osoby niepowołane, ale uznano, że to zbędne. Powód jest bardzo prosty: osoby niewystarczająco bystre i tak nic z tego nie zrozumieją. Choćby tekst ten czytały i sto razy.

Zacznijmy od kwestii podstawowej, czyli mediów. Nie może być tak, by telewizja publiczna przedstawiała przekaz inny od tego, który serwują od lat z powodzeniem stacje prywatne. To elementarne i jasne. Skoro bowiem TVN24 transmituje całą prawdę całą dobę, to TVP Info przedstawiając wydarzenia inaczej, musi kłamać. Dwadzieścia cztery godziny na dobę na dodatek. Dlatego zaczniemy od przywrócenia równowagi medialnej, czyli głębokich czystek na Woronicza. Nie minie tydzień od wyborów, a TVPiS zniknie. Złośliwi powiedzą, że mamy teraz w zamian TVPO, ale po pierwsze złośliwych nie dopuścimy - stop mowie nienawiści! - przed kamery, a poza tym niech sobie mówią. Ważne, że znów media prywatne i publiczne, ramię w ramię, będą służyć właściwie rozumianej prawdzie. 

Kolejną kwestią są tak zwane programy socjalne, a zwłaszcza pięćset plus. Oczywiście chcemy zachować je wszystkie i w całości, tak jak przed wyborami wielokrotnie zapewnialiśmy. Jest jednak jedno małe ale... Musi być nas na nie stać. A wiemy przecież doskonale, że na skutek nieodpowiedzialnej, niszczącej polityki gospodarczej Prawa i Sprawiedliwości, kondycja państwa jest tragiczna. Słusznie prawił wybitny ekonomista niezależny Jacek Vincent Rostowski, że pieniędzy nie ma i nie będzie. PiS uwielbiał szydzić z tej deklaracji, ale taka była i jest prawda. Pieniędzy nie było i nie ma. Dlatego też my nie zlikwidujemy 500+, ale... zawiesimy. Na okres minimum roku, a później się zobaczy. Oczywiście będziemy bardzo chcieli móc przywrócić ten program jak najszybciej, tym niemniej, biorąc pod uwagę tragiczną kondycję budżetu, jaki w spadku pozostawiło nam (nie)rząd Prawa i Sprawiedliwości nie możemy podać konkretnej daty jego odwieszenia. Rzecz jasna patologia będzie się burzyć, bo odbierzemy jej pieniądze na alkohol, dopalacze i papierosy, ale nasi wyborcy, intelektualna elita tego kraju z pewnością zrozumie, że dobro budżetu jest najważniejsze. Zwłaszcza, że nasz elektorat to nie tylko ludzie wybitnie inteligentni, ale także wyśmienicie zarabiający. I bez 500+ będzie ich stać na kursy jogi, japońskiego i jazdy konnej dla swojej pociechy.

Premier. Kidawa-Błońska jest oczywiście wyśmienita, jednak jak już napisano, szybko się okaże, że stan państwa jest jeszcze gorszy niż przypuszczaliśmy. Potrzebny więc będzie, naturalnie przejściowo, silny, stanowczy mężczyzna w roli szefa rady ministrów. Tutaj niezastąpionym okaże się być Grzegorz Schetyna. Prymitywni ludzie bez wykształcenia będą się burzyć, i kpić, że zwyczajnie kłamaliśmy, ale Wam, Elicie, nie trzeba wyjaśniać, że to wyższa konieczność, a pani Kidawa-Błońska w randze wiceministra kultury spokojnie nabierze niezbędnego doświadczenia. Na drugą kadencje naszych rządów.

Druga kadencja. W zasadzie właśnie od tego tematu powinniśmy zacząć. Idziemy po władze na dwie kadencje minimum i to musi być już teraz jasno powiedziane. Pierwsza kadencja bowiem będzie czasem porządków i rozliczeń. Nie będzie w jej trakcie czasu na wdrażanie naszego programu sensu stricte. Stąd też, jak na pewno się domyśliliście, nie przywiązywaliśmy do niego zbytniej wagi. Tak wiele rzeczy trzeba odkręcać, by ratować ten kraj, że trudno myśleć o czymkolwiek innym. Tu trzeba plewić, plewić i jeszcze raz plewić. Wyrzucać chwasty na śmietnik historii, odkręcać osiem lat fiskalnego rozpasania, które wyhodowało motłoch przekonany, że on wie lepiej, na co wydać pieniądze niż urzędnik państwowy. My damy ludziom normalność. Pieniądze z zawieszonych programów socjalnych posłużą łataniu dziur w budżecie, a gdy tylko te uda się załatać, być może już na początku drugiej kadencji, będzie można obiecać, że na początku trzeciej powinno się dało częściowo je przywrócić. 

Sojusze. Staliśmy się pośmiewiskiem Unii Europejskiej. Na szczęście nadal jesteśmy jej członkiem. Podczas swojej pierwszej wizyty zagranicznej Premier Grzegorz Schetyna poleci - drugą klasą, samolotem rejsowym - do Brukseli, gdzie spotka się z Kanclerz Niemiec i wyjaśni, że Polska wraca na właściwe tory. Pieniądze zaoszczędzone na zaprzestaniu przekopu Mierzei Wiślanej, budowie Centralnego Portu Lotniczego, wspierania tzw. Trójmorza i temu podobnych mrzonek PiS-u zostaną przeznaczone na zacieśnienie współpracy z państwami UE sprawiając tym samy, że ten kraj znów stanie się wiodącym szerzycielem demokracji i ekologii na wszystkie strony świata; będzie widocznym, jasnym, alegorycznym i faktycznym jasnym punkcikiem na mapie Europy. Świecącym pełnią swego blasku, bo niezaciemnionym dymem z pieców opalanych węglem. Z węgla bowiem zrezygnujemy niezależnie od ceny i kosztów.

Komisje Śledcze. To będzie rekordowa kadencja pod względem ich liczby. Zakładamy, że statystycznie na każdych dwóch posłów partii aktualnie rządzącej przypadać powinna przynajmniej jedna. Ich obrady będą szeroko transmitowane i komentowane. Zjednoczone w prawdzie media zadbają, byt Miliony Polaków ujrzały w całej pełni skalę niegodziwości, wypaczeń i zaprzaństwa ekipy Kaczyńskiego.

Płaca minimalna. Nie może być tak, że ludziom nie chce się pracować. Jakoś za naszych rządów im się chciało, na co dowodem było wysokie bezrobocie. Ludzie szukali pracy, choć zarabiali mniej niż obecnie. Do tego stanu rzeczy należy natychmiast powrócić. Znów nasi obywatele będą mogli konkurować z tanią, mniej przecież wykwalifikowaną siłą roboczą z Ukrainy. Przy obniżonej płacy minimalnej, bez demoralizującego pięćset plus, Polacy odzyskają motywację do wydajniejszych starań o poprawienie własnego bytu. Nie może być bowiem tak, by Niemcy, nasz największe sojusznik i partner gospodarczy musiał cierpieć niedostatki, bo Januszom i Grażynkom nie opłaca się zbierać szparagów. To niegodziwe tak po prostu.

Emerytury: tu sprawa jest prosta. Polacy muszą pracować dłużej. Taki jest wymóg naszych czasów i niewydolnego systemu emerytalnego. Owszem, z czysto indywidualnego punktu widzenia, nie jest niczym przyjemnym perspektywa pracy w wieku, w którym chciałoby się już odpocząć. Jednak patrząc na problem całościowo widać, że nie ma innego wyjścia. Budżet państwa jest najważniejszy. W tym miejscu należy też wspomnieć, że przywrócimy - i to od razu, nie dopiero w drugiej kadencji - emerytury byłym funkcjonariuszom służb specjalnych w wysokości, jaka została im zagwarantowana na początku lat dziewięćdziesiątych plus wyrównanie za okres rażącego bezprawia PiS. Wymaga tego elementarna uczciwości i na tym poprzestańmy. To będzie szybki, konkretny ruch. Wykonamy go sprawnie i bez rozgłosu. 

Obce wojska w Polsce. 

Nie chcemy tu amerykańskich okupantów. Gwarantem naszego bezpieczeństwa są Niemcy i Rosja pewna, że nie będzie prowokowana obecnością właśnie armii USA. To elementarne i niczego więcej nie trzeba wyjaśniać. 

Związki partnerskie, aborcja, in vitro imigranci. Tu także nie ma potrzeby się rozpisywać. Cztery razy tak. By milionom narodzonym oraz przygarniętym z ośrodków dla uchodźców z krajów UE Polakom żyło się lepiej.

Podsumowując: idziemy po władzę, idziemy po sprawiedliwość, idziemy po pieniądze. Jesteśmy zwarci, gotowi i zdeterminowani. Gwarantujemy, że po objęciu przez nas władzy poważna prasa zachodnia przestanie ciosać nam na głowie kołki. Tak samo i wielcy przyjaciele Polski Tummermans i Juncker. Jednym słowem zapanuje ład i normalność. Zatem: Teraz, tęcza, my! Dorżnijmy watahę!

Tekst ukazał się na Salon24.pl w dniu 11 października 2019r

  •  
Pin It