felekNadejszła chwila – mówiąc językiem filmowego Pawlaka, by przy całej życzliwości dla PiS –u, a jednak ku przestrodze, że trzeba powiedzieć  – źle się Panowie bawicie nie zważając na ważną cechę lewactwa lub może ja lekceważąc. Ta ma wypracowaną przez dziesięciolecia, właściwie od początku XX w już całkiem praktyczną umiejętność władania metodą zaleconą onegdaj przez tow. I. Lenina. Brzmi ona – to burżuje (czytaj – przeciwnicy) przyniosą nam sznur, na którym ich powiesimy.

Warto to zapamiętać i w fechtunku politycznym stosować, jako przymiar do nawet z pozoru dobrych lewackich pomysłów.

I na tym można by było skończyć – jako, że istota problemu została już pokazana. Kto widzi co widzi i rozumie to, co słyszy – już będzie wiedział jak oceniać zupełnie bezrozumne podskoki ludzi prawicy w takt lewicowej tak zwanej poprawności politycznej i rzekomo utartych oczywistości. Jednak sytuacja jest już na tyle dojrzała i wręcz groźna –  (nie przesadzam – tak oceniam), że nie da się uniknąć powiedzenia tego co powyżej bez podania choćby jednego przykładu.  

Polami, które dla lewicy szczególnie przydatnymi są patriotyzm, tradycja patriotyczna, pamięć historyczna oraz drugie – wszystko co ma w sobie słowo eko – coś tam. Każde dobre. Wiedzą, że każdy człowiek prawicy zareaguje na katalog słów z pojęć patriotyzm i szacunek dla środowiska.  Widzą, że to są guziki do naciskania.

Fundamentem skuteczności naciskania tych guzików jest zatarcie sensu słów, ich przeinaczenie, a także wszech już panujący brak skłonności do wyrabiania sobie własnej opinii w oparciu o różne źródła. Obydwa te filary stają na automatyzmie reakcji i na niechęci lub braku umiejętności  podjęcia wysiłku w docieraniu do źródeł. Ich przezwyciężenie wymaga  trudu przymknięcia oka na obiegowe opinie kolportowane jako oczywistości – oraz wiedzy oraz intuicji pozwalającej na zrozumienie znaczenia pozyskanych informacji. Przyznaję wymaga wysiłku. To umiejętności – dziś już zanikające. Właśnie ta atrofia jest realnym zagrożeniem dla każdego kto chce doprowadzić do zmian – zwłaszcza fundamentalnych. Wystarczy to zauważyć by już się nie dziwić historii szamotania się ze zmianami. Cała kadencja a tu kasty nienaruszone itd./Następny rok – bo tylko tyle zostało i to przy założeniu wygrania wyborów Prezydenckich, będzie decydujący czy w ogóle zostaną zmienione zasady na te, o których mówił śp. Kornel Morawiecki w swym pamietnycm Sejmowym wystąpieniu, a które także wciąż pokazuje Prezes Jarosław Kaczyński. Krzyki na wiecach  Ja-ro-sław – nie zastąpią samodzielnego myślenia i realizacji tych słów.

Przykładów na to, jak to lewactwo różnej maści wodzi za nos – ogólnie prawicę - można dawać dużo. W tym to oni oakurat mają praktykę. Wyciągnęli naukę z nieskuteczności rozwiązań siłowych a procentuje lekceważenie wcześniej obowiązujących zasad. Zdajmy sobie sprawę z tego, gdzie niejednokrotnie na dodatek leży realna władza pod postacią kast i w wielu innych dziedzinach życia. Znaczenie też ma silne utrwalenie klepadeł i zbitek opinii politycznie poprawnych.  

By tekstu nie rozwlekać dam przykład dla mnie szczególnie szokujący. Pozornie niewinny.  

Gazeta Polska – nie ma wątpliwości, że jest medium ideowo i prawicowym i  patriotycznym.  Każdy myślący o Polsce, wierze i przyszłości – czyli i o zmianach w kierunku opartym o ideały prawicowe, o tej gazecie i jej inicjatywach może wyrażać tylko same superlatywy. A tu – proszę bardzo – dwa placki. Na dodatek tego samego autorstwa. Oba przytaczam dla pokazania mechanizmu, o którym tu mowa i oba wymagają, każdy oddzielnego, omówienia.

A

Do podstaw rzetelności dziennikarskiej należy oglądnięcie każdej opisywanej sprawy z kilku stron i podjęcie próby poszukiwania źródeł problemu. To truizm.

Nie ma wątpliwości, że dla lewactwa dowolnej maści – patriotyzm w wydaniu Legionów, Powstań, każdy objaw oparty o zasady chrześcijańskie – to dosłownie – polskość jako nienormalność. Taki patriota – w sztancy ichniejszej poprawności, musi być antysemitą, beretem, bezsensownie wierzącym, w dzisiejszych zwłaszcza czasach, w samodzielność państwową itd. Ta automatycznie czyni z takiego Polaka wroga lewicy i ogólniej cywilizacji w wydaniu  Unii Europejskiej – wierzącego w mrzonki własnych sił. Bez dossania się do Rosji lub Niemiec – nie można żyć i co najważniejsze – być praworządnym i głaskanym po główce. Doświadczamy. Uzależnienie technologiczne, surowcowe i energetyczne – ma być stanem bezpiecznym. Bo nas wtedy będą lubili. Tym samym – owszem – dla ludu można mówić o symbolach, Powstaniach – ale jako rzeczach irracjonalnych, można jeszcze mówić o żołnierzach wyklętych – już z trudem – wszak to bandyci. Ulice – trzeba natychmiast jak tylko się da z powrotem przemianowywać a pomników stawiać nie wolno. Pieniądze są potrzebne na LBGT lub nawet na cokolwiek innego.   

W sumie pamięć jakaś tam w sferze symboli niech sobie jeszcze będzie – niebawem sama zapadnie w zapomnienie. Jednak dowody materialne? Jaka była trudna historia zaistnienia Muzeum Powstania Warszawskiego, w jakim już stanie było Westerplatte. W tym ciągu i Pomnik AK i Pomnik Ofiar Komunizmu i Dom im J. Piłsudskiego nie powinny istnieć. Ten ostatni jeszcze stoi,  zbudowany podkreślmy społecznie i ze składek – ma istnieć?>

Również dla tych, co to otrzymali możliwość wyciągania majątków na gruncie onegdaj ogłoszonych przemian okrągłostołowych – taka kubatura w środku miasta, w idealnej lokalizacji to biznes, rzecz godna uwagi i wykorzystania możliwości. Prywatyzacje Warszawskie – to skutek uruchomienia tych możliwości. Wszak nie inaczej. Dom im. J.Piłsudskiego –– to czysta strata w idei i biznesie.

Nie będę tu opowiadał tej układanki złączania w jeden cel walki z ideą i przejęcia lub likwidacji Domu – jednak jest ona wręcz narzucająca się. Zauważmy, że natychmiast po legalnym odzyskaniu (nikt do budynku się przecież nie włamywał a odwrotnie zaczęto go restytuować na ile się dało) Domu przez Związek Legionistów Polskich – z jeszcze wtedy żyjącymi Legionistami . dzisiejszy wielokadencyjny Prezydent Miasta jeszcze jako Wojewoda z opcji lewicowej zaczął walkę z tym Związkiem i Domem. Metody? Cały katalog

W tym wszystkim – i to teraz jest dla nas ważne - nawiązując do głównej myśli tego tekstu, Pan red. Wojciech Mucha napisał kolejno dwa teksty napastliwe – to prawo dziennikarza – ale co najgorsze i kompromitujące dziennikarza – bez sprawdzenia na miejscu, że jednak wiatr w tym Domu nie hula, że jest Muzeum które przyjmuje zwiedzających, ze są jakieś inne dokumenty, niż te które Mu zapewne podsunięto.  A powinien to wiedzieć był przecież zaśpiewają kibiców Cracovii – czyli na Stadionie w odległości może z 200 m od Domu. W każdym razie, teksty leżą dokładnie po myśli narzucanej medialnie od lat. Zero samodzielnej weryfikacji faktów i dokumentów. Podkreślam – nie zabieram się za rozstrzygnięć tylko uzmysławiam, że i  prywatyzacje Warszawskie miały oparcie w automatyzmie ferowania opinii i w wyrokach Sądów – choć gołym okiem, jak wykazała to Komisja,  widać jakimi grubymi nićmi było to szyte. I dziś kasta nadal działa, wykazując chichotem satysfakcję z kpin z elementarnej sprawiedliwości i przyzwoitości.

Krótko – nie interesuje mnie z jakich powodów – ale Pan redaktor pisze teksty wspierające zamiary lewicy o których wcześniej napisałem, bez oglądania się na inne argumenty i na całkiem możliwe cele lewaków. I tak to sam przynosi na tacy sznur pomocny dla fizycznej likwidacji materialnego świadectwa – nie wirtualnego symbolu – czynu Legionowego. A to przypominam – leżało u podstaw powołania do życia i Związku i podjęcia budowy. Dla lewactwa i biznesu to, że po drodze zdarzyła się wojna i komuna – jest bez znaczenia.

B

A teraz drugi kawałem owego darowanego sznura. W ostatnim tygodniku Gazety Polskiej mamy tekst „Zmierzch zerwiskórów”  jakby żywo wyjęty z katalogu Arbuzów czyli zielonych, w środku czerwonych z dużą ilością pestek biznesu. Mamy w tym tekście i krwawy biznes, likwidacja tegoż, i  zakaz hodowli tych wszystkich zwierząt, których wciąż w Polsce morduje się miliony rocznie    nie będę tu przytaczał – sami sobie Państwo poczytajcie czym to się różni od tekstów lobbystów, lub eko terrorystów,  których celem jest by pod płaszczykiem rozczulania się nad sasnką, chomikami (ile ich jest przy S7 nikt chyba nie wie, czy innymi zwierzątkami – doprowadzić do – w przypadku futer - likwidacji dobrej i odwiecznej gałęzi gospodarki. Proponuję Panu redaktorowi i tym, których on bezrefleksyjnie powtarza w argumentacji toczonej jak mantra – kopiuj – wklej, by przez moment pochylił się nad choćby kolejno

a/ samą nazwą ekolog (i to już by wystarczyło) i

b/ obowiązującą zasadą opisującą relację pomiędzy potrzebami bytowymi a za tym i gospodarczymi człowieka (antropopresją), a koniecznością ochrony środowiska, zasobów naturalnych i energii dla zachowaniem tych dla przyszłych pokoleń.

Punktuję to bo może tak się da uruchomić samodzielną ocenę spraw. Nie tylko tej jednej.

Można szeroko omawiać wymienione rzeczy a głównie tą drugą znaną jako zasada zrównoważonego rozwoju. W wymagała by ona dłuższego opisu zachęcam do sięgnięcia po źródła. Powiedzmy tylko, że owa relacja ma się opierać na równoważeniu obu racji – człowieka i środowiska - na gruncie najlepszej dostępnej techniki i wiedzy. Równoważenie oznacza też wymóg swoistej koniecznej obustronnej ascezy i to chcąc racjonalnie chronić środowisko należałby uwzględnić wręcz położyć nacisk. na ten aspekt. Oznacza to też, że przyznanie priorytetu którejkolwiek ze stron jest działaniem szkodzącym tej równowadze – a za tym i środowisku. Zlikwidować człowieka i jego potrzeby bo chomik czy sasanka? Może należy raczej szukać innych rozwiązań.

Drastycznym przykładem tej niezgodności jest zderzenie  poparcia aborcji przy doktrynalnej obronie ślimaka w środku miasta. To przypadek Warszawski.

Do rangi klasyki niezrozumienia albo wprost lekceważenia tych zasad jest historia Doliny Rospudy czy ostatnio - Puszczy Białowieskiej a na tym tle musi się docenić głębię wiedzy i znajomości potrzeb przyrody profesora Jana Szyszki. Zachęcam Pana Redaktora by zainteresował się dalszym losem Puszczy a dziś już drzewostanu Podlasia – z głównym pytaniem kto tu szkodzi środowisku i po co to łajdactwo czyni. Może by tak od Unii i Zielonych wydębić czynne i finansowe zadośćuczynienie – w postaci powrotu choćby do stanu udokumentowanego na odchodnym przez Prof. J. Szyszko  

Tego też się domaga owa zasada – stawiając wymóg totalnie lekceważony – zanieczyszczający – czyli szkodzący – płaci.

Trzeba też w końcu zauważyć, jak zacieranie zrozumienia słów z przedrostkiem eko jest narzędziem lobbingu, czy to gospodarczego, czy to politycznego. Rewolucje to przećwiczyły w nieco innej formiw. Deklaracje ochrony człowieka, jego praw itd. – w realizacji przerodziły się w globalne tragedie i miliony zabitych. Tu deklaracje doktrynalnej miłości do przyrody – przeradzają się w szkodzenie środowisku poprzez lekceważenie konieczności budowy koegzystencji przyrody z człowiekiem, który był, jest, będzie - jej częścią.

W tej perspektywie możemy wskazywać jak szkodzą środowisku obecne eko – akcje. Choćby taka rzecz jak zakaz używania kominków – to nawet pomijając technikę spalania – a ta się zmienia czy skalę wkładu współczesnych kominków i sposobu spalania w zjawisko smogu – jest rezygnacją z fundamentalnych dwóch postulatów. Jeden – wręcz nakaz zastępowania paliwa ze źródeł nieodnawialnych paliwami odnawialnymi. Węgiel czy ropa to miliony lat a drewno – to lata. Drugi aspekt zupełnie pomijana zasada – zanieczyszczający płaci. Dziś mamy odpowiedzialność za samo posiadanie kominka a nie za wprowadzanie zanieczyszczeń do środowiska. Albo rezygnacja z protokołu Paryskiego w sprawie sposobu naliczania emisji CO2 – czyli z uwzględnieniem udziału lasów w redukcji tego gazu. Czystej wody działanie polityczne i biznesowe a nie na rzecz środowiska

Poruszam szersze nieco przykłady by pokazać wspólny korzeń tych hurra akcyjnych ekoakcji – i ich faktyczną szkodliwość i dla człowieka i dla środowiska. Powtarzanie bo Unia i Arbuzy każą? Wstyd rozumu.

Podobne argumenty należy przemyśleć zanim podejmie się współdziałanie używaniem kalek eko-polit-poprawności.  A tu proszę – tygodnik prawicowy – klepie mantrę zielonych w wersji arbuzowatej.

Przynosi na tacy następny sznur tym razem do walki z gospodarką

Z czego ów sznur jest ukręcony? Z poprawności i co najmniej niezrozumienia tego, jakim fałszem to jest pokryte. Adopcja – nie dziecka – bo to trzeba będzie je i się zjadać (poważny postulat dbających inaczej o środowisko)  - a psa. Co tu oznacza słowo adopcja? Za adopcją – usynowieniem – idzie dziedziczenie. Łamańce jakich mało. Czynione słowami nad którymi ani ich nadawca ani odbiorca nawet się chyba nie zastanawia.

Proponuję jednak poważne pochylenie się nad takimi problemami jak te tu tylko przykładowo pokazane.

Bezmyślność, brak refleksji przed działaniem – to fundamenty filozofii tow. I. Lenina.

Widać myśl ta nadal się podoba

Dr inż. Feliks Stalony –Dobrzański

Kraków 02.11.2019       

Pin It