Walka pisowskiego eliciarstwa z Marianem Banasiem, przeniosła się niespodziewanie na nowy poziom. Po zażądaniu złożenia natychmiastowej dymisji przez szefa NIK, której to on zdecydowanie odmówił, przedstawiciele owego eliciarstwa publicznie zaczęli udzielać Banasiowi dobrych rad, oraz wyrażać publicznie nadzieję, że on osobiście weźmie sobie te rady do serca. Oto Bielan, Suski & Co. publicznie zaczęli wzywać Mariana Banasia by się opamiętał i jak najszybciej podał się do dymisji, bo jak nie nno to mamy niezawodny plan B.

Jak tłumaczyła to marszałek Sejmu Pani Witek, plan B miał polegać na zmianie Konstytucji, by można było swobodnie odwołać Banasia z funkcji prezesa NIK.

Ale w ustach Bielana i Suskiego plan B oznaczał coś groźnego, ostrzegawczego, by Banaś nie przeginał z kierownictwem pisowskiego  eliciarstwa i po dobroci podał się do dymisji, bo jak nie to będziemy wdrażać plan B.

Jak się okazało wczoraj wieczorem, plan B oficjalnie mial polegać na dogadaniu się z opozycją w senacie, by można było na drodze legislacyjnej rozwiązać problem z Banasiem. Zaś naprawdę plan B miał dotyczyć rozgrywek w stylu gangsterskim, oraz przeniesienie rozgrywek z Banasiem na pole jego najbliższej rodziny. Tak tłumaczę sobie natychmiastowe zwolnienie jego syna z banku PKO.

Ty sobie Banaś uważaj, by się coś twojej żonie i pozostałym członkom rodziny nic nie stało, bo jeśli dłużej będziesz tkwił w sprośnych błędach niebu obrzydłym, to może im się wydarzyć coś bardzo nieprzyjemnego, najdelikatniej mówiąc. Czyż wobec tego nie należy traktować zwolnienie syna Banasia jako wstępu dla typowych rozwiązań pomiędzy gangsterami?

Na razie strategos nad strategosami, jakiego świat nie widział, nie daje głosu-widocznie czeka na efekt, jaki ma wywierać na pancernym Marianie nieoczekiwane zwolnienie jego syna z banku. Pewnie oczekuje na przyjście syna marnotrawnego do matecznika, by mu wspaniałomyślnie wybaczyć i po ojcowsku pogrozić palcem.

Na tym klasycznym rozwinięciu akcji w stylu gangsterskich filmów z Humpreyem Bogartem i Edwardem G. Robinsonem, mocodawcom PiS-u wcale nie zależy na utracie jakiegokolwiek autorytetu, gdyż oni autorytet PiS maja w głębokim poważaniu. Jeśli zajdzie potrzeba wykreują element zastępczy, identycznie jak było z Nowoczesną. Chętnych do odgrywania patriotów inaczej nie brakuje. Zaś PiS odesłany zostanie na śmietnik historii. Tak się dzieje z teraz z Nowoczesną i tak było z Ruchem Palikota. Zrobili swoje, teraz mogą odejść, bo okazali się kompletnie nieprzydatni dla gangu magdalenkowego i ich mocodawców.

Zobaczymy jaki będzie następny ruch gangu magdalenkowego, reprezentowanego obecnie przez PiS w sprawie Mariana Banasia.

Tekst ukazał się na Salon24.pl w dniu 3 grudnia 2019r

Pin It