Czy Targowica mogłaby się przytrafić tylko Polsce?


Warto stawiać fundamentalne pytania. Tylko one mogą, w mniejszym lub większym stopniu, przybliżać do prawdy - prawdy o nas samych. Jaka jest moja odpowiedź? Uważam, że Targowica mogła zdarzyć się wyłącznie w Polsce. Bowiem jedynie w Polsce nastąpiło takie skondensowanie w jednym czasie i w jednym miejscu sobiepaństwa, bezprawia i tolerancji dla bezprawia, warcholstwa, wichrzycielstwa i anarchii.

Stawiania ponad wszystkich i wszystko swojego partykularnego interesu. Stawiania swojego prawa lub bezprawia ponad interes publiczny lub ponad prawa innych. Tylko w tym jednym miejscu i czasie ościenne potęgi miały pełną swobodę do tłoczenia swoich toksyn, trucizn i jadów do każdej instytucji znajdującej się w krwiobiegu państwa. Miały ją, gdyż miały na to pełne przyzwolenie. Przyzwolenie pochodzącego od przeżartego partykularyzmem górnych warstw społeczeństwa Rzeczpospolitej Obojga Narodów, które w imię interesu prywatnego było gotowe popierać obce stronnictwa polityczne. Duch prawa do rokoszu, duch oporu wobec prawowitej władzy nieustannie krążył nad Rzeczpospolitą - w moim mieście, Lublinie, Stanisław Stadnicki (Diabeł z Łańcuta), którego można uznać za symbol wszystkich wad szlachty, krzyczał: "Króla Zygmunta za pana nie mam i poddaństwo mu wypowiadam!". W rokoszu Lubomirskiego jak w lustrze odbija się stara gra pozorów związanych z walką o władzę: zmiany, które miały na celu m.in. ograniczenie patologicznej zasady dożywotności i nieusuwalności z najważniejszych urzędów w państwie przedstawiano opinii szlacheckiej jako dążenie do absolutyzmu. Próba naprawy państwa versus trzymanie państwa w stanie gnicia i rozkładu i ów duch prywaty i ten duch prywaty wygrywał kolejną bitwę po bitwie aż w końcu wygrał wojnę i zapewnił nam niewolę u innych.


Czy to jest normalny kraj i czy takiego naprawdę potrzebujemy?


Zostawiam na chwilę przeszłość, choć jej ślady i to nie tylko w postaci murów kościołów na których uczestnicy sejmików ziemskich ostrzyli swe szable, są nadal obecne do dziś. Obecne do dziś. Wracam jednak do tu i teraz. Wracam do stanu pogardy, jaką żywią Polacy wobec Polaków. Jadąc Autostradą Wolności w pewnym momencie nad wodami Odry przekraczamy granicę między Polską a Niemcami. Dzieje się rzecz dziwna, prawie magiczna: całe to towarzystwo, które miało w głębokim poważaniu jakiekolwiek przepisy ruchu drogowego, bezpieczeństwo innych na drodze, dostawało za kierownicą małpiego rozumu czując się królami i książętami asfaltu nagle pokornieje wobec obcego prawa. Wobec jednak własnego prawa wciąż jest harde, przebiegłe, zawsze znajduje wytłumaczenie do jego nieprzestrzegania a przy tym pomstuje nie przebierając w słowach na mentalność polskiego kierowcy. Czy zatem za Odrą jest jakaś lepsza cywilizacja? Azaliż czy są tam lepsi ludzie? Nie ma. Cywilizacja jazdy po drogach wynika po prostu z wysokich kar i ich konsekwentnego egzekwowania. Spróbujmy jednak wprowadzić wysokie kary za łamanie przepisów w Polsce. Czyż nie podniesie się wówczas lament połączony z buntem przeciw własnemu państwu? Czyż nie będzie to zamach na bezkarność? Czy nie będą zagrożone nasze złote wolności? Czy nie będzie płaczu nad tym, że państwo znów nas okrada, że znów nam czegoś zabrania? Witaj zagubiona, jedynie na pozór, duszo hreczkosieja i pieniacza. A niech tylko by policja zaczęłaby bezwzględnie egzekwować wysokie kary - czyż nie wyroiłoby się mnóstwo komentarzy w stylu - tylko potrafią stać i łapać...Wszelki ład i porządek kojarzy się ogółowi z zamordyzmem, Białorusią, Koreą, brakiem wolności, nastawaniem na kardynalne prawa a kończy się to utrzymywaniem szkodliwych nawyków i obyczajów. Cóż bardziej milszego niż sobie ponarzekać na Polaka złego?


Czy ktoś lepiej umie nienawidzić własne państwo i samego siebie?


Nie chcę generalizować, ale mam przekonanie wynikające z obserwacji pt. jak radzą sobie z tym inni, że ogól Niemców, Francuzów, Duńczyków, Finów, Anglików odrzuciłby ze wstrętem, uznając je za haniebne, koncepcje, które przyjęły się nad Wisłą. Ba! Nie tylko przyjęły się - one wybujały niczym chwast. Jedną z tych koncepcji jest pomysł, że lepiej, aby polski pokój z instytucjami wymiaru sprawiedliwości został urządzony przez obcych. Spróbujmy sobie li tylko wyobrazić, że Francuzi mogliby traktować poważnie nasze uwagi na temat tego czy ich Rada Konstytucyjna jest praworządna lub też nie ma takiego atrybutu. Czy już nie jest śmiesznie? Te uwagi zostałyby w najlepszym razie zignorowane. W najlepszym razie. A u nas, w Polsce? W Polsce jest grupa osób, i to całkiem pokaźna, która słucha p. Timmermansa z niderlandzkiej prowincji niczym nowego Jeremiasza lub też innego biblijnego proroka. Drugą koncepcją jest koncepcja skargi zagranicznej, skargi motywującej obce dwory i mocarstwa do zaprowadzenia porządku, gdyż nieokrzesani współplemieńcy, prawie już, że wrogowie, wprowadzili nieporządek. Proszę wybaczyć generalizację - nikt tak nienawidzi własnej wspólnoty, własnego państwa jak Polacy. Polacy są w tym mistrzami. Mistrzami w demontażu własnego państwa.Mistrzami w takim zachowaniu jakby gdzieś indziej jeszcze była zapasowa idylliczna Polska. Mistrzami w zapominaniu, że Polska jest potrzebna tylko Polakom, gdyż kiedy znikła ona z map świata to jej zmartwychwstaniem nie było zbyt dużego zainteresowania: ot, taka sprawa jak sprawa Kurdów - można współczuć, ale przecież Niemcy rozumieją, ze Turcja ma własne interesy i jest to poważne państwo.


Czy jest możliwa nowa Targowica?


Mógłby ktoś powiedzieć, ze ona już się dzieje na naszych oczach. Że są w Polsce stronnictwa brukselskie, amerykańskie, niemieckie... Targowica wynika z bezsilności państwa - ze strachu tych, którzy posiadają nominalnie władzę przed odważnymi działaniami. Władza, która boi się korzystać z prerogatyw władzy jest straszna w swej śmieszności. Targowica wynika z bezprawia i tolerancji do bezprawia. Targowica wynika z szukania pomocy u obcych przeciw swoim. Targowica wynika przedłożenia interesu partykularnego nad interesem publicznym. Jak napisałem na początku - Targowica mogłaby się zdarzyć tylko w Rzeczpospolitej. Nowa Targowica może wydarzyć się ponownie też tylko w Polsce. Mamy rokosz sędziów i mamy władzę, które nie potrafi nad tym rokoszem zapanować. Bo cóż powie Europa biadają mędrcy? Tymże się włąsnie oni się zamartwiają. A cóż mówi Europa o przemocy policji francuskiej wobec własnych obywateli? Mówi raczej niewiele. Jest bowiem konsensus co do tego, że państwo, jeżeli nie chce być sezonowe, musi dążyć do stabilizacji nawet, gdyby wymagało to użycia siły. A co mówią Polacy? Czyż nie piszą i nie mówią - zobaczcie co dzieje się we Francji, czyż nie są tam łamane prawa obywatelskie, czyż nie powinna wkroczyć tam Komisja Europejska, przecież gdyby tak u nas spałowano np. tych których nielegalnie blokują legalną demonstrację wówczas to F. Timmermans nie tylko grzmiałby na polską niepraworządność, ale wręcz zamieszkałby w Polsce, pewnie w Gdańsku, a niektórzy z Polaków mogliby zażądać, aby objął zarząd komisaryczny żeby chronić Polaków przed niepraworządnością tak jakby była wcześniej jakakolwiek praworządność. Targowica to suma rzeczy małych: lekceważy się wyroki sądów, sądy lekceważą prawodawcę, nie publikuje się wyroków mimo, że nie wyjątku pozwalającego na to, podważa się prawo prezydenta do prawa łaski... Wrócę znów z tym samym leitmotivem - witaj duszo hreczkosieja, witaj. Gdzie jak gdzie, ale tu jesteś u siebie. Tylko tutaj możesz urządzać zajazdy, które będąc pierwotnie formą egzekucji wyroków stały się w końcu zgodę na swawolę łupiestwa dla każdego, kto posiadał siłę. Wieki minęły, nie ma już szlachty, ale czy Polacy zmienili się aż tak bardzo? Powinno nas to niepokoić. Czyż w Polsce znalazłaby poparcie taki ruch polityczny, który przede wszystkim chciałby budować swoją potęgę na własnych siłach? Czy sama myśl o potędze nie wprawia wielu szaraczków w przerażenie i drwinę - och, znowu to wymachiwanie szabelką. Innych stać na wielkość - a nas nie stać, nawet nie stać na to, aby o tym pomyśleć. Czyż nie tolerujemy bezprawia byle tylko było to bezprawie naszych, bo przecież cudzemu bezprawiu nigdy nie odpuścimy. Czyż w tych czasach nie żyjemy, niczym mitem o dawnej Sarmacji i swych zacnych przodkach, mitem nowym o owej starożytnej praworządności jaka tu jeszcze panowała zanim... Naprawdę nie napawa Was wstydem, że relikt komunizmu tj. immunitet sędziego w sprawach karnych znany jest w Rosji i w Polsce a nie jest znany Francuzom, Niemcom czy Duńczykom...Czyż nie jest to współczesne liberum veto lub jego część?
Na tym kończę i zostawiam to bez żadnej puenty - raczej ku przestrodze aniżeli ku pokrzepieniu.

 

Pin It