Każdy order, każde odznaczenie – ma swych Kawalerów, których z dystansu czasu ocenia się różnie. Czasem blaszka i książeczka – są formą płacidła – co sprowadza rangę odznaczenia do parteru. Można powiedzieć, iż Order Uśmiechu jest w największym stopniu pozbawiony tych wad i dlatego ma wysoką rangę. Co prawda – powiedzenie, że przyznają go dzieci – jest dwuznaczne – bo co to oznacza dzieci? Wszystkie ? Wybrane? Nie – Kapituła.

Tak, ale to dzieci w wolnym głosowaniu proponują, czyli to jest jednak Ich dzieło. Tak jak i to dzieci zainicjowały onegdaj powstanie i realizację pomysłu ustanowienia tegoż Orderu, ponoć w trakcie spotkania z Wandą Chotomską. Najlepszym dowodem, że jest to odznaczenie najmniej skażone naciskami stanowi skład odznaczonych. Nikomu nieznana Babcia z Nowej Huty czytająca bajki i Papież Jan Paweł II – który nie miał wątpliwości, że ten Order nie zagraża godności urzędu, Matka Teresa, Anna Dymna i Majka Jeżowska. Pełna paleta.

Skład wzbogacany z każdym rokiem i odznaczeniem czyni, że znaleźć się w tym towarzystwie – to autentyczny splendor.

Wiedząc to – nie sposób pominąć informacji, że najświeższym Kawalerem Orderu od wczoraj jest Druh – wszech tytułów harcerskich i zasług z Szarych Szeregów inż. Władysław Zawiślak.

Sama postać zapisała się znacząco nie tylko dokonaniami. ale i swą historią, które były zapewne ważne przy nominacji. Wojenna i powojenna działalność w Szarych Szeregach, powojenna harcerska działalność antykomunistyczna, wsypa, więzienie – przetrzymanie śledztwa i dalsza niestrudzona działalność harcerska i społeczna dla młodzieży i pro publico bono – też i w Solidarności. Pana Zawiślaka spotkałem w latach 80 –tych w Fundacji Ekorozwój – w której z Jego inicjatywy usiłowaliśmy robić rzeczy które dziś są odkrywane i traktowane jako nowości. Widać zbyt wyprzedzająco myśleliśmy – choć dziś się robi dopiero pierwsze kroki a do ostatnich jeszcze kawałek

Moim osobistym doświadczeniem są dwa świadectwa podporządkowane zrozumieniu racji przemawiających za nominacją do Orderu.

Pierwsze to zdumiewająco w tedy jak dla mnie spokojna i godna reakcja na zachowania i ataki po prostu prymitywnego, podłego i małego moralnie człowieka, której byłem naocznym świadkiem. Zdumiała mnie ona, choć jeszcze nie znałem przeszłości Pana Władysława – czyli i takiej Jego zwykłej osobistej klasy i wielkości. Uśmiech kwitował te ataki i zachowania, które jak dla mnie zasługiwały na najbardziej ostre reakcje.

Drugim doświadczeniem było, gdy to po ponad 15 tu latach znajomości i współpracy w działalności społecznej, zostałem zaproszony przez Pana Władysława na Jego spotkanie autorskie w związku z wydaniem książki „Wielka Próba” Dopiero wtedy się dowiedziałem co i jak przeżył w kazamatach komuny. Zdałem sobie sprawę z tego ile ma powodów do chęci zemsty i do ludzkiego żalu i jak wielką musi być. Jego klasa wykazana uśmiechem i odpowiedzią na pytanie czy wie, kto wsypał całą ich organizację. Odpowiedź brzmiała – przypuszczam kto wsypał, ale nie mogę powiedzieć, bo nie mam pewności opartej o dokumenty.

I w końcu też – to już po trzecie byłem jednym z organizatorów pewnego spotkania Pana Zawiślaka z młodzieżą – która – co podkreślam, przyszła na to spotkanie absolutnie dobrowolnie. Było to bowiem spotkanie w Parafii. Młodzież słuchała – i żywo reagowała. Podkreślam w opowieści nie było śladu martyrologii. Ta ja na końcu nie wytrzymałem i powiedziałem – oto macie przed sobą człowieka który spędził lata najpierw w ciężkim śledztwie a potem w komunistycznym więzieniu Pamiętajmy, że przecież sam Rotmistrz Pilecki powiedział że przy takich przesłuchaniach – przesłuchania na Gestapo wydały się nie tak straszne.

Ten kontakt z młodzieżą kilkunastoletnią – człowieka – wtedy już 90 – letniego i uśmiech do życia z najpoważniejszym mówieniem o rzeczach ważnych jak się okazało dla tych młodych ludzi – sam w sobie był dla mnie nauką. Wiek – przy uśmiechu – jak się okazuje nie ma znaczenie.    

Wtedy, w tych wydarzeniach zobaczyłem co to znaczy uśmiechać się do życia. Nie z żartów nie z braku powagi a dla bycia normalnym człowiekiem ceniącym sobie życie.

Bo rzeczywiście – po Jego przeżyciach – sam fakt życia jest wartością wartą uśmiechu

Autentyzm jest jak widać tym, co dziś jak nigdy, przemawia do młodych.

Oni mają instynkt szukania autentycznych autorytetów.

Dziś więc i z tych powodów przyjmuję za ważne, że Kapituła Orderu Uśmiechu przyznała Panu Kapitanowi i Harcmistrzowi to odznaczenie. Przyznany Order Uśmiechu – jakże zasłużony i ważny wręczały dwie osoby z Kapituły Orderu Pani Grety Lemaite Deprati (z Litwy) i Pana Mariana Kuliga Uroczystość w szczególnie godnym miejscu – w krakowskim Muzeum Armii Krajowej.

Na tym tle – chóralny śpiew 100 lat – z wieku odznaczonego brzmiał można by sądzić dysonansem, ale dla młodzieży – i tego tłumu świadków wydarzenia miał on zupełnie inne znaczenie.

Następnych 100 lat!

Uśmiechu do życia i dla młodych.

Pin It