Już kilka lat temu oglądając w Zygodowicach pomnik upamiętniający lotników amerykańskich którzy zginęli podczas wykonywania zadania bojowego, zastanowiło mnie dlaczego tak późno w sensie historycznym pomnik upamiętniający śmierć 6-ciu członków załogi został postawiony i kto był inicjatorem.

O prywatnym Muzeum Pana Zygmunta Krausa dowiedziałem się niedawno. Jako , że na co dzień zajmuję się sprawami ekologii i mam w pobliżu Zygodowic przystań z której prywatnie rozwijam działalność ekologiczną interesuje mnie każda patriotyczna działalność na tym terenie . Przedstawię w krótkim zarysie los lotników amerykańskich którzy wykonywali zadanie bojowe w 1944 roku na samolocie „Liberator B-24” . Historia wojenna jakich wiele , podczas działań wojennych lotnictwa USA nad terytorium okupowanego przez Niemcy .

Liberator B-24 o nazwie „Hells Angell” z 11 członkami załogi na pokładzie , pełnych lukach bomb i amunicji w dniu 13 września 1944 roku wystartował z bazy Venosa w południowych Włoszech . Bombowiec ten którego dowódcą załogi był kapitan William C. Lawrence wchodziła w skład 55 Skrzydła Bombowego Armii Powietrznej USA. Postawione zadanie d-cy załogi to lot w składzie grupy bombowej nad tereny okupowane przez Niemcy w okolice Oświęcimia i Trzebini oraz dokonanie ataku bombowego na cele taktyczne jakim były zakłady produkujące zaopatrzenie dla wojsk okupanta. Po wykonaniu zadania bojowego bombowiec dowodzony przez kpt. Wiliama C. Lawrenca został ostrzelany przez niemiecką artylerię przeciwlotniczą i trafiony w skrzydło. Pomimo uszkodzenia jak ranny ptak powraca do gniazda tak B-24 wykonywał lot powrotny do bazy.

Rozerwane pociskiem skrzydło na wysokości 20000 stóp nad Zygodowicami zaczęło się palić . Płomienie płonącego paliwa obejmowały cały samolot. Dowódca wydał rozkaz opuszczenia samolotu całej załodze i użycia spadochronu . Udało się opuścić płonący samolot 5-ciu członkom załogi bombowca B-24 którzy przy użyciu spadochronu ratowniczego ocalili życie . Pozostali zginęli w płomieniach uderzającego w ziemię samolotu . Płonąca benzyna spadająca wraz z samolotem oblała Marię Cichoniową , autochtonkę która poniosła śmierć . Sześciu lotników wraz ze swoim dowódcą zostało pochowanych w lesie Zygodowickim . Pozostałych przy życiu członków załogi Niemcy schwytali do niewoli . Po ogłoszeniu kapitulacji Niemiec pozostający w niewoli niemieckiej żyjący członkowie załogi B-24 zostali wyzwoleni i powrócili do Stanów Zjednoczonych . Lotnicy pochowani w lasku Zygodowickim zostali ekshumowani w 1947 roku i przeniesiono ich szczątki na cmentarz wojenny do Belgi i USA.

To wojenne zdarzenie bardzo poruszyło umysł i serce Pana Zygmunta Krausa który postanowił nie tylko zebrać części płatowca i silników Liberatora B-24 ( Hells Angell) ale i na miejscu pochówku amerykańskich lotników postawić obelisk . Rozpoczął realizację swojego pomysłu w 1989 r , a ukoronowaniem starań było uroczyste odsłonięcie obelisku 10 października1991 roku . Na odsłonięciu obecni byli przedstawiciele Rządu Stanów Zjednoczonych co jest doniosłym aktem o dbałość pamięci swoich obywateli którzy zginęli w walce z Niemcami podczas drugiej wojny światowej.

Wiemy , że nasz kraj podczas wojny został doświadczony okrucieństwami okupanta , nasza zaś rola jest w tym , żeby o tym nie zapomnieć .

Przed kilkoma dniami odwiedziłem Prywatne Muzeum Pana Zygmunta Krausa , które znajduje się w Wadowicach przy ul. Konstytucji 3 Maja 23 a . Przywitany zostałem przez człowieka w sile wieku o miłej aparycji , który już od bramy usprawiedliwiał mały rozgardiasz na dziedzińcu w związku z przygotowaniami do uroczystości upamiętniającej 70 – rocznicę tragicznej śmierci części załogi Amerykańskiego bombowca B-24 . Gdy oprowadzał mnie po wystawie samodzielnie przez siebie zgromadzonych kolekcji , barwnie słowami opisywał nie tylko patriotyczną wartość kolekcji ale również historię związaną z jej pozyskiwaniem dla swojego Muzeum . Pan Zygmunt oczarował mnie nie tylko pomysłem kolekcjonerskim ale według mnie jest Kustoszem Muzeum które stworzył . Wystawa muzealna rozpoczyna się od najwspanialszych pamiątek pozostałych po Świętym Janie Pawle II , które dla każdego Polaka są bezcenne . Przechodząc do wystawy oryginalnych części samolotu bombowego B-24 zebranego z pola w Zygodowicach , miałem możliwość oglądania po 70 latach od tragedii samolotu , oryginalne podwójnie sprzężone działko pokładowe . Wiele bezcennych pamiątek świadczących o niezwykle pieczołowicie pielęgnowanym patriotyzmie zebranych przez niezwykłego człowieka jest godne oglądania .

Zachęcam czytelników do brania udziału w uroczystościach upamiętniających wydarzenia sprzed 70 lat . Na uroczystościach na pewno nie zabraknie Konsula USA i znamienitych gości którzy swoją obecnością podkreślą ważność uroczystości w naszej teraźniejszości .

Wiem z autopsji , że Konsul USA często bywa na pokazach i uroczystościach w Krakowskim Muzeum Armii Krajowej . Jest to niezwykły przykład dbałości o pamięć młodych wspaniałych żołnierzy USA którzy zginęli tu na naszej ziemi .

Uroczystości upamiętniające rozpoczną się w dniu 12 września 2014 r. z przygotowanym ramowym programem przez Pana Wójta Tomic . Pan Wójt mając u siebie w Tomicach wielkie zalania po przejściu burz które spędzają mu sen z powiek , przyjął mnie serdecznie i ze znajomością rzeczy podał program który wcielać będą w życie jego urzędnicy .

Uroczystość wspomnieniowa rozpocznie się około godziny 11.00 w dniu 12.09.2014 r. przybyciem XXIV rajdu lotników pod obelisk w Zygodowicach . Wartę honorową przy obelisku będą trzymać harcerze z Woźnik . Ustawione będą poczty sztandarowe a następnie odegrane hymny USA i Polski które będą początkiem części oficjalnej . Po jej zakończeniu przejazd autobusem do szkoły w Woźnikach gdzie odbędzie się część artystyczna . Będą konkursy i nagrody a zakończenie uroczystości wspomnieniowej planowane jest na godz. 15.00.

Drugi dzień uroczystości rozpocznie się 13 września o godz. 12.00 przy prywatnym Muzeum Pana Zygmunta Krausa w Wadowicach . Pan Zygmunt osobiście będzie nadzorował realizację planu uroczystości wspomnieniowej .

Jeśli będziecie Państwo w Wadowicach a do tego zmotoryzowani to proszę o waszą modlitwę na grobie mojego kolegi pilota wojskowego ppor. pil. Ryszarda Dąbrowskiego latającego na samolotach myśliwskich w Słupsku . Podczas wykonywania zadania w powietrzu na samolocie Lim-2 w nocy 02 grudnia 1964 roku z niewyjaśnionych przyczyn uderzył wraz z samolotem w ziemię ponosząc śmierć. Miał tylko 26 lat chciał swoimi umiejętnościami bronić nieba nad Polską. Grób jego można odnaleźć na cmentarzu parafialnym w Choczni gdzie jest pochowany we wspólnym grobie z Mamą ; z lewej strony ( na trawersie) kapliczki cmentarnej . Znakiem szczególnym pomnika górującego nad innymi grobami jest namalowana szachownica . Proszę pomyśleć , pochówek z asystą księdza był uzależniony od decyzji wojskowych władz PZPR .

Krótka relacja niezwykłego człowieka i jego Muzeum tylko podnieca wyobraźnię i wierzę , że wielu czytelników będzie chciało zaspokoić swoją ciekawość . Namawiam serdecznie na odwiedziny miejsc pamięci.

Tekst i zdjęcia zestawił pilot samolotów myśliwskich naddźwiękowych

                                                         Tadeusz Gola

  • tgola_1.jpg
  • tgola_2.jpg
  • tgola_3.jpg