Nieprawidłowości w SKOK-ach miały być maczugą na PIS, tymczasem okazuje się, że maczuga ta może się wymachującemu wywinąć z rąk, obrócić o 180 stopni i swoją masą, wzmocnioną o nadane przyspieszenie, wylądować prosto na głowie tego, który zamierzał się, żeby nią ugodzić. Twórca SKOK-ów, senator PIS Grzegorz Bierecki, oskarżany jest o wyprowadzanie pieniędzy z Polski, przy czym sprawa ta wydaje się na razie mieć charakter „tylko” niemoralny, nie kryminalny.

Jeżeli nawet Gazeta Wyborcza kończy swoje artykuły salwami oburzenia, nie podsunąwszy prokuratorom paragrafów, którymi w trybie natychmiastowym powinni Biereckiego zaprowadzić przed oblicze sprawiedliwości, znaczy to tyle, że w istnienie tych paragrafów każdy jako tako rozumujący odbiorca życia publicznego powinien powątpiewać.

W obliczu braku paragrafów, próbuje się przykleić do PIS-u odpowiedzialność za 3 mld zł, które musiał do SKOK-ów dopłacić Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Musiał dopłacić, czytaj: ludzie powiązani z PIS-em ukradli 3 mld zł (suma olbrzymia), a zwykli podatnicy muszą to teraz udźwignąć w postaci większych kosztów, które naliczą sobie banki za uszczuplenie zasobów BFG.

I w tym momencie maczuga wysuwa się z rąk, robiąc obrót i kierując swój impet prosto w atakującego.

W sprawie SKOK-ów (jak w prawie każdej sprawie) nic nie jest takie proste, jak twierdzi Gazeta Wyborcza i jej namiętni czytelnicy. Z tych 3 mld zł (w rzeczywistości znaczna część tej sumy wróci), które założył BFG, 2,2 mld kosztowała upadłość SKOK Wołomin.

A SKOK Wołomin to nie PIS. Przewodniczącym Rady Nadzorczej w SKOK Wołomin był kpt. Piotr P., były oficer WSI, jeden z założycieli fundacji Pro Civili. Jego współpracownicy to płk Marek W. (WSI) i Krzysztof W. (podawał się za oficera WSI), z tej samej pamiętnej i pamiętanej fundacji. Kpt. Piotr P. prawdopodobnie spotykał się z Bronisławem Komorowskim. Na ten moment nie można napisać wiele więcej, bo żaden z dziennikarzy, który mógłby o to zapytać prezydenta, nie został do niego dopuszczony.

SKOK Wołomin podlegała nadzorowi Krajowej SKOK, czyli senatorowi Biereckiemu. Miała dobre wyniki, jej prezes Mariusz Gazda był nagradzany za świetne prowadzenie biznesu. Zarzuca się więc PIS-owi (Biereckiemu), że tolerował patologie w wołomińskim SKOK-u, przymykał oko na to, jak ludzie WSI piorą pieniądze, a pewnie i prał razem z nimi.

Jak wiemy, interes panów z WSI rozłożyły niespłacane pożyczki. I tu zaczyna się robić ciekawie. SKOK Wołomin w kwietniu 2013r. opublikował audyt* biegłej rewident Agaty Wojtkowiak (BDO Sp. Z o. o.) z grudnia 2012r.

Z audytu wynika, że na dzień 31 grudnia 2011r. udzielone pożyczki to 1 142 046 000 zł, z czego pożyczki przeterminowane (niespłacane) stanowią 19 972 000 zł (bez sądowych i zasądzonych). Czyli niespłacane zadłużenie to około 2% wszystkich pożyczek.

Mija dziewięć miesięcy. Stan na 30 września 2012r. to: pożyczki udzielone: 1 483 640 000, a zadłużenie przeterminowane to… uwaga… 145 722 000 zł, (10%)!

Pomiędzy grudniem 2011, a wrześniem 2012 saldo udzielanych pożyczek zwiększyło się niemal równiutko o 30%, a odsetek kredytów niespłacanych wzrósł niemal równiutko pięciokrotnie.

Widzimy więc, że SKOK Wołomin miał do 2012r. względnie normalną sytuację, a kasę zaczęto stamtąd wyprowadzać od 2012r. I to od razu dosyć energicznie, najprawdopodobniej w miarę prostym mechanizmem, który polegał na udzielaniu sobie dużych kredytów, bez zamiaru ich spłacania.

27 września 2012r. Bierecki informuje Komisję Nadzoru Finansowego o nieprawidłowościach w SKOK Wołomin. Trudno więc zarzucić senatorowi PIS, że tolerował tamtejszą patologię czy korzystał na niej. Zareagował, co widać po datach, w miarę sprawnie.

KNF przejmuje nadzór nad SKOK Wołomin w październiku 2012r. I robi nic albo bardzo niewiele. We wrześniu 2014r. niespłacane pożyczki to już 38%, w roku 2015 ostatecznie osiągają poziom… 93% wszystkich udzielonych kredytów.

KNF obejmowała SKOK Wołomin nadzorem z zadłużeniem przeterminowanym na poziomie 10%, a ostatecznie zatrzymało się ono na 93%. Przez cały ten czas rządziła Platforma Obywatelska.

Z tych liczb i dat wynika, że, jeżeli już przywalić politycznie za te 2,2 mld zł utopione w SKOK Wołomin, to nie PIS, tylko PO. Majątek SKOK-u Wołomin został po prostu wyjęty niemal w całości w latach 2012-15, pod czujnym okiem KNF. Przez panów kapitanów i pułkowników, otrzaskanych już na fundacji Pro Civili.

Co jak co, ale kiedy przychodzi do buchnięcia dużej kasy, ludzie WSI się w tańcu nie p******ą, nieprawdaż?

tekst ukazał się na Salonie 24 w dniu 20 marca 2015r