Zetknąłem się z ludzką głupotą w postaci czystej. Mimo, że czasie rozmowy z owymi głupcami bolały mnie zęby i chciało mi się wyć, warto było. Zyskałem cenną wiedzę, niestety wiedza ta skłania mnie do wniosku, ze nie ma dla nas Polaków ratunku i zmierzamy ku katastrofie. Głównie dzięki ludziom takim jak opisana przeze mnie para głupców.

Zadłużone małżeństwo emerytów, ludzie wykształceni, jakby nie było ludzie z bagażem życiowych doświadczeń, a niestety głupi jak przysłowiowy but. Sytuacja wyglądała tak, że poprosili o konsultację w związku z zadłużeniem jakie posiadali. pomóc im w żaden sposób nie było jak, bo wyobrażali sobie upadłość konsumencką jako sposób na nie spłacanie długów, przy zachowaniu majątku. Jak usłyszeli, że musieliby stracić dom, a w ogóle skoro wartość ich domu przewyższa zadłużenie niemal dwukrotnie to trzeba po prostu dom sprzedać za ile ktoś zapłaci, długi pospłacać, kupić sobie kawalerkę i w niej mieszkać to popatrzyli na mnie jak na oszołoma i rozmowa dobiegła końca. Dobrze, że psa mieli łagodnego, bo pewnie by mnie nim poszczuli.

Niezależnie od ich osobistej głupoty zostali w sposób bezwzględny oszukani przez bank (nie podam nazwy w obawie przed procesem, ale chodzi o bank, którego właścicielem jest SBecki kapuś noszący nazwisko identyczne jak pewien zasłużony w okresie I Rzeczpospolitej hetman). Otóż pożyczyli na zakup działki i budowę domu we frankach przy kursie 1,98 zł. Oczywiście usłyszeli, że przecież franek jest najstabilniejszą walutą na świecie. I co nie okazało się to prawdą? Kredyt na prawie 300 tys. złotych nie w kij dmuchał. Szczęśliwie jedno z nich otrzymało spadek i spłacili część zadłużenia, tak że pozostało im do spłaty zaledwie 100 tys. Tym niemniej rata to prawie tysiąc złotych, do tego jak to w życiu pojawił się w rodzinie Parkinson. Doszły koszty leczenia, dojazdów do szpitala, trzeba kupować drogie leki, zwyczajnie przestało im starczać.

Jak dotąd to zwyczajna życiowa sytuacja, zaraz wytłumaczę dlaczego nazywam swoich niedoszłych klientów głupcami. Ponieważ są typowymi konsumentami medialnej papki jaką nam serwują media, a samodzielne myślenie uważają za równie niebezpieczne jak zapasy z krokodylem, albo skoki z samolotu bez spadochronu, zrobili to do czego ich rozmaici eksperci namawiają to znaczy poszli do banku i powiedzieli jak sprawy stoją. Poprosili o zmniejszenie raty.  Jednak bank Sbeckiego kapusia nie jest od tego, by pomagać. Bank oczywiście raty im nie zmniejszył, ale za to zaproponował inne rozwiązanie…. kredyt gotówkowy na 10.000 zł żeby mieli z czego spłacać kredyt hipoteczny, bo przecież franek (wtedy)  z 3,50 zł musi wkrótce spaść.  Teraz rozumiecie dlaczego nazwałem ich głupcami?

Skorzystali z oferty jeszcze twórczo rozwijając tą „inżynierię finansową” i jak skończył się kredyt gotówkowy zadebetowali kartę kredytowa, poprosili o pomoc miła panią z Providenta. Obecnie suma ich miesięcznych zobowiązań niemal odpowiada ich dochodom, a ponieważ w naszym klimacie ciężko zimę bez ogrzewania wytrzymać, a i od jedzenia nie tak prosto się odzwyczaić popadają w coraz większe długi, części zobowiązań juz nie spłacają, podejrzewam, że jest kwestią kilku miesięcy gdy odwiedzi ich najlepszy przyjaciel rodziny (ten którego poznaje się w biedzie).

Nikt nie lubi posłańców przynoszących złe wieści, kilka zdań prawdy na temat ich sytuacji wywołało autentyczną wściekłość. Wycedzili, że przecież gospodarka się rozwija to złotówka się umocni, a nawet jakby nie to „przecież rząd nas tak nie zostawi, mówił Piechociński że specjalny fundusz powołają”. No to wtedy spadłem z krzesła i się pożegnałem, bo dyskusja z głupcem nie ma sensu – sprowadzi do swojego poziomu, a potem wygra doświadczeniem. Na odchodnym poczęstowali jeszcze tekstem „żeby tylko jakiejś destabilizacji w Polsce nie było, to będzie dobrze”. Już ja wiem o jakiej destabilizacji oni mówili.

Zostawmy tych nieszczęśników w odmętach ich własnego szaleństwa. Pora na wnioski, otóż wbrew temu co można czasem przeczytać to rządzący nie kiwną palcem w bucie by pomóc frankowcom, mimo, iż te 500.000 kredytów to tak naprawdę ponad milion wyborców.  Właśnie dlatego, wygodnie mieć taki milion przerażonych wyborców, którym zawsze można powiedzieć, że jak wygra opozycja to będzie „destabilizacja”. Do tego jestem pewien, że bank Sbeckiego kapusia działał z premedytacją w celu doprowadzenia kredytobiorcy do bankructwa.

Wyobraźmy sobie sytuację, pożyczamy koledze pieniądze, po jakimś czasie przychodzi i mówi, że na razie nie ma z czego oddać. kto rozsądny powiedziałby, OK to ja ci pożyczę kolejna kasę, żebyś mi mógł z tej nowej kasy oddawać stary dług. W przypadku banku wygląda to inaczej, częściowa spłata kredytu (bez zmniejszenia wartości hipoteki)  spowodowała, że bank ma zabezpieczenie warte niemal dwukrotnie więcej niż pozostały kredyt. W interesie banku jest zatem doprowadzić kredytobiorcę do bankructwa, a jak to najłatwiej zrobić? Po prostu należy gasić pożar benzyną, czyli pożyczać bankrutowi tak długo, aż straci możliwość spłaty swoich zobowiązań. Jest to proceder opłacalny i nadzwyczaj bezpieczny, w przypadku wypowiedzenia umowy kredytu hipotecznego przez bank następuje przymusowe przewalutowanie kredytu według kursu ustalonego przez bank i zmiana oprocentowania na „karne”. Kodeks cywilny określa, że nie może to być więcej niż czterokrotność stopy lombardowej NBP. Oczywiście ostatnie obniżki stóp procentowych nie mają znaczenia, liczy się stopa z chwili udzielania kredytu. O takich drobiazgach jak smsy płatne po 50 zł i monity za stówkę nawet nie ma co wspominać.

Przy okazji chciałem sprostować dosyć częste nieporozumienie, kredytobiorcom wydaje się (opisane małżeństwo jest nadal pewne, że to prawda, a ja im kłamałem), że jeżeli przestają spłacać inne kredyty, a nadal spłacają kredyt hipoteczny to ocalą dach nad głową. Nieprawda, nie ma dolnego limitu zadłużenia jaki upoważniałby do wszczęcia egzekucji z nieruchomości. Wystarczy kilka tysięcy zadłużenia na karcie kredytowej i komornik zajmuje dom, ponieważ takie zajęcie wiąże się z wpisem do księgi wieczystej bank, który udzielił kredytu hipotecznego ma prawo go w trybie natychmiastowym wypowiedzieć i to pomimo tego, że jest on regularnie spłacany. Następuje przewalutowanie i odsetki 25% w skali roku…

To nie lemingi z Miasteczka Wilanów są podporą obecnej władzy, ale przerażeni ludzie, którzy chcą jedynie, żeby nie było gorzej. Czy nie wiedzą, że obecna władza to „obciach i paździerz”? Wiedzą, ale boją się wojny z Rosją, franka po 5 zł, tego, że kolejka do lekarza wzrośnie z pół roku do roku. Wierzą, że tylko popieranie obecnej władzy ocali ich przed czymś strasznym, a  ponarzekać można u cioci na imieninach, ewentualnie w ramach protestu zagłosować na „opozycyjny” PSL. Kto zaś nie godzi się na przywołany „obciach i paździerz” wyjechał za pracą.

Tekst ukazał się na: upadlosckonsumencka–pk 22 marca 2015r