Na początku liczne grono wyborców łudziło się, że słowo „obywatelska” w nazwie PO to dobry znak dla rozwoju demokracji w Polsce. Bez cienia wątpliwości, można powiedzieć, że od momentu objęcia władzy w Polsce, Platforma Obywatelska stała się partią antyobywatelską – niby nic nowego i odkrywczego, ale dziś, w kontekście wyborów prezydenckich i parlamentarnych, kiedy decydują się losy Polski na najbliższe lata, to wielkie oszustwo Tuska i Komorowskiego trzeba pokazywać i napiętnować. Partia ze słowem „obywatelska” w nazwie postanowiła wykończyć Polaków pracą aż do śmierci, partia ta wydarła z OFE 153 miliardy złotych naszych pieniędzy odkładanych na emerytury.

To nie był kaprys Tuska czy Rostowskiego, to była decyzja Komorowskiego, który podpisał ustawę o OFE. To PO chciała zablokować w 2006 roku przyjęcie ustawy o KNF, a nie PiS, który ją przygotował. To Platforma „Obywatelska” sprzyjała i sprzyja, jak może, zagranicznym bankom i sieciom handlowym, które – rok w rok – wyprowadzają dziesiątki miliardów złotych z Polski. Nie gdzie indziej, tylko w naszym kraju, klienci banków łupieni  byli przez kilkanaście lat najwyższymi w UE prowizjami za zakupy dokonywane kartami płatniczymi. Drobiazg? 1,6% od wartości każdej transakcji razy setki milionów operacji daje niebagatelną kwotę ok. 14 miliardów rocznie. Średnia w UE to prowizja w wysokości 0,7%. Mówimy tu tylko o zakupach konsumenckich, bez transakcji przedsiębiorców. A kartami płatniczymi posługują się dziś niemal wszyscy, także emeryci. Wszystkie te bzdury sączone przez medialny ściek, który sięgnął już chyba dna, o tym, jak to PBK i PO ratowały oszczędności klientów SKOK-ów , trafiają na szczęście, na coraz większy opór, także wśród zwolenników PO.

Jeśli Bronisław Komorowski mówi o sobie, że jest kandydatem obywatelskim, to dlaczego nie zebrał z radosnym uśmiechem na twarzy minimum trzy miliony podpisów? PBK jest z krwi i kości najbardziej okazałym wytworem cynicznej filozofii PO, która ma jedno, nieustające hasło wyborcze: „Polska to nasza własność”. Życie w XXI wieku płynie obłędnie szybko, ludzie zapominają o aferach, draństwach, krzywdach, bo niemal codziennie pojawiają się nowe. Któż dzisiaj pamięta dramatyczny protest rodziców dzieci niepełnosprawnych w Sejmie? Co robią rządzący? Zakazują tym rodzicom wstępu do polskiego parlamentu do 2016 roku. Z barów mlecznych nie korzystają panowie Szejnfeld czy Rostowski, tylko najczęściej ludzie ubożsi. Można więc wysmażyć dla nich taki kretynizm jak zakaz używania pieprzu w tych barach. Przeszedł więc przez gabinety podległe Ewie Kopacz i taki absurd. PO to jest partia luksusowych restauracji, a nie rodzinnych obiadów domowych. To jest partia powietrznej taksówki Tuska do Gdańska i podsłuchiwania milionów Polaków. Każda inicjatywa społeczna, a więc obywatelska, taka jak choćby protest rodziców w sprawie sześciolatków, wieku emerytalnego trafia w Sejmie RP do kosza. Bez przychylności PO nie byłaby możliwa gigantyczna afera frankowa. Gdzie były polskie służby, kiedy banki przygotowywały ten przekręt stulecia?          

Bronisław Komorowski, tak jak Donald Tusk, tak jak Ewa Kopacz, są emanacją Platformy „Obywatelskiej”. To jedna drużyna, jedno ciało, jeden głos i jeden mózg. Wszystkie niuanse, pierdoły serwowane przez media, że prezydent gra na swoje, że pani premier ma inne priorytety, niż jej poprzednik, to tylko jedna wielka ściema. Los Kowalskiego jest w III RP tylko jego losem i guzik to obchodzi partię rządzącą, jej urzędników, ministrów i posłów. PO martwi się, tylko i wyłącznie, o swój własny los i swoją przyszłość. Ich kandydat na Prezydenta RP  jest, co prawda, prawdziwą kulą u nogi, ale co robić? Oni dobrze wiedzą, że Andrzej Duda jako Prezydent RP nie będzie strażnikiem żyrandola i smakoszem czekoladowego orła. Wiedzą też, że od wyborów prezydenckich zależy ich być albo nie być. Jeśli Andrzej Duda wygra wybory prezydenckie, to wybory parlamentarne będą już tylko gwoździem do trumny tej antyobywatelskiej formacji. Czy przez siedem lat rządów PO, ktoś wpadł tam u nich na pomysł, by pomóc biednym, starszym ludziom w zakupie drogich leków? Często wydają na nie jedną trzecią, albo nawet połowę miesięcznej emerytury. Ich los, ich dramat, czy kupić leki czy jedzenie nie obchodzi nikogo z możnych III RP. Na ustach Europa i nasi drodzy  rodacy, a w głowach tylko troska o własny tyłek.

Tekst ukazał się na Salonie 24 w dniu 27 marca 2015r