By było jasne. Nigdy Platforma Obywatelska – nawet w czasach gdy miał powstawać PO –PiS, nie była moim wyborem. Ostatnie 8 lat, a zwłaszcza treść i tzw. styl jeśli można tak nazwać uprawiania rządzenia dla samego utrzymania władzy przekonały mnie, że było to rozsądne przekonanie. W tych sprawach zresztą, nie powinno się kierować emocjami a analizą informacji i rozsądkiem. Toteż i rozsądek nakazuje spojrzeć z dystansem na sprawę i to pięciu naraz vice Prezydentów Krakowa. Oskarżanych o korupcję a sprawa ślimaczy się już ładnych parę lat a oskarżenia latają jak kartacze.

I nic. Czy już to samo nie każe się zastanowić?

Tak się składa, że jeszcze z czasów istnienia politycznego bytu jakim było Stowarzyszenie „Samorządny Kraków”, z całej oskarżanej piątki – cztery osoby są mi osobiście znane od co najmniej…ćwierć wieku. Ktoś powie – właśnie dlatego nie możesz być obiektywny – siedź cicho. To też nie zabieram głosu w sprawie samej materii sprawy. Nawet jej nie znam – bo i skąd. Ma się tym zajmować sąd – ale dziwnie mu to jakoś nie idzie. Widać nie za bardzo ma się na czym oprzeć. To warto zapytać – skąd ta guma arabska postępowania. Mój niewątpliwy subiektywizm w stosunku do osób i własna ocena prawdopodobieństwa zaistnienia zarzucanego przestępstwa – nie może jednak zastępować lub blokować zdroworozsądkowej oceny sytuacji.

Proszę się zastanowić.

Cóż za kolektywna korupcja? Czy widział ktoś, by nagle, i to cała grupa wiceprezydentów zmówiła się do jakiegoś jednego przekrętu – nie wchodząc w wartościowanie sprawy i to z wieloletniej perspektywy. Samobójcy czy co? I za ile –jeśli w ogóle tak do sprawy podchodzić. Już widzimy absurdalność sytuacji. Sąd nie znajduje powodów by skazać i nie znajduje podstaw by uniewinnić.

Jakaż to musi być materia?

Na zdrowy rozsądek – nie przyjmuję tego jako sytuację racjonalnie do przyjęcia. Ale w końcu nigdy przestępstwo nie podlega żadnej logice. Może to taki dziwaczny przypadek.

I tu mi się pojawia prosta myśl o charakterze właśnie aż narzucającego się podejrzenia. Podejrzenia – czyli próby podejmowania ocen czynionych bez twardych dowodów ale rozumowo uzasadnionych. Czy sąd takie podejrzenie rozważa - warto byłoby się kiedyś dowiedzieć. Jaki jest bowiem niewątpliwy efekt biegu „afery” – ten namacalny, istniejący?

Jest jeden – te osoby są skutecznie wyłączone z życia publicznego. Co do zasady słusznie – ale czy w sposób uzasadniony? To naprowadza myśl prostą – gdyby komuś te osoby zawadzały – jakby nie było – został zrealizowany i jest realizowany ten podstawowy postulat – gości nie ma.

By jednak takie myślenie brać pod uwagę, należy przyjąć do wiadomości, że po pierwsze i ogólnie – z dużym nakładem sił medialnych wyparto i ośmieszono w obrocie ocen sytuacji polityczno – gospodarczych słowo „układ”. Wycofano to słowo, choć opisuje ono jednak jakiś odcień rzeczywistości, odbierając wszelkim ocenom danej sytuacji walor powiązania z realiami. Nikt przecież nie jest w stanie zaprzeczyć wpływowi powiązań nieformalnych, w tym i interesów – z podejmowanymi decyzjami Lobbing, powiązania personalne jeszcze ze szkoły czy studiów, sympatie i antypatie, prywatne znajomości, wzajemne relacje międzyludzkie – to wszystko wraz z powiązaniami interesów finansowych i strategicznych różnych przedsięwzięć biznesowych – tworzy właśnie jakiejś konkretne środowisko, tło, warunki życia biznesowego, społecznego i politycznego. Nie da się zaprzeczyć, że istnienie owego układu sił - naprowadza decyzje i przyjmowane rozwiązania do stosowanych rozwiązań i jakiegoś statusu. Układ tych elementów powinien być brany pod uwagę a zaprzeczanie jego istnieniu powinno być rozumiane tylko jako chęć ukrycia tych powiązań. Jak się okazuje to dzisiejsza poprawność polityczna jest narzędziem maskowania się owego układu. Jak za Dulskich. Na zewnątrz cacy – obiektywnie a wewnątrz przekładanka- układanka.

Też jest zrozumiałe – choć nie koniecznie akceptowalne – że coś, co narusza ów układ wzajemnych powiązań i nazwijmy je korzystek czy stabilnych interesów – jest postrzegane jako zagrożenie. A zagrożenia trzeba zwalczać.

Naciskasz nawet niechcący A – z boku wali w Ciebie B – niby irracjonalnie.

Usłyszę – wierzysz w spiskowe teorie. Niekoniecznie.

Po drugie – akurat tak się składa – że w wyniku wyborów – ówczesnych wyborów – nagle, i w Radzie Miasta i w ścisłym jego Zarządzie znalazło się wiele osób całkiem nowych, nie siedzących jeszcze w powiązaniach. Zagrożenie? Nikt tego nie wiedział, czy rzeczywiste zagrożenie ale jakby nie było przyszli nowi – mogący zaburzyć dotychczasowe ciepełko. Wystarczyło, że potencjalnie, nawet nie koniecznie realnie.

A tu nie tylko teoria ale i praktyka ludzi na stołkach, zaczęła coś naruszać. Jedna osoba – zabrała się za jakiś próby porządków w ładzie przestrzennym, a przecież tak było dobrze mieć wolną rękę w dyspozycji przy braku planu i gąszczu przepisów. Druga programem – Bezpieczny Kraków mogła poprzecinać powiązania takiego typu jak te, które widziałem naocznie w sprawie IVACO. W tym konkretnym przypadku, który używam jako jeden z przykładów, kibol i rozróba byli potrzebni i nie ukrywajmy – byli używani biznesowo. Oficjalnie czysto, ale horda zorganizowanych kibiców przechodzi przez miasto demolując to i owo – i nic się nikomu nie dzieje – a ówczesny Prezes i równocześnie Radny – przemawia uspakajająco bo właśnie przez zbieg okoliczności – na Basztowej ważą się losy sprawy w decyzji Wojewody a na Placu Wszystkich Świętych debatuje nad nią Rada Miasta. Czyż nacisk nie był niezbędny? W tle – zamiar budowy w centrum miasta rodzaju galerii handlowej o pow. 2 tys. m2 i niezłomnie wduszona kibicom wiara, że chodzi o ratowanie wiekowego klubu.

Każdy z tych pięciu v-ce – niósł zagrożenie. Cóż prostszego z działań właśnie Układu – przygotować jakiegoś jak się to mówi „szczura”? Wystarczyła chwila nieuwagi – jak ta, gdy Rada Miasta – a nie wcale jedna osoba – decydowała o oddaniu Motelu Krak Spółce ze śmiesznym kapitałem założycielskim i na warunkach dość trudno zrozumiałych. To może z takich powodów ów nieistniejący związek interesów doszedł był do słusznego wniosku. . Należy podjąć działania przeciwko zagrożeniom.

Tu –w przypadku v-ce Prezydentów mamy strzał na jedno posiedzenie, którego rezultat ich wyeliminował. Wiem że rzecz nieco upraszczam ale by pokazać problem – jest to konieczne. Nie warto tego brać pod uwagę, że ten scenariusz jest możliwy? Popularnie rzecz nazywając akcji swego rodzaju układanki broniącej stabilności interesów grupowych – tego co rzekomo nie istnieje – Układu.

W polityce nie ma rzeczy niemożliwych.

Weźmy to pod uwagę.

Też i to ze moje osobiste doświadczenia – jakkolwiek odnoszących się ludzi partii nie z mojej bajki – jednak podpowiadają, że nie powinno się tego aspektu lekceważyć.

A trzymanie stanu zawieszenia – przy dość oczywistej zasadzie domniemania niewinności – to plama. Już istniejąca i nie do szybkiego zmycia jak w piosence Okudżawy o Prawdzie.

Pin It