29 października 2019 roku. Funkcjonariusze CBA zatrzymują prominentnego polityka PO Artura W. tuż po przyjęciu 200 tys. zł łapówki. To burmistrz warszawskiej dzielnicy Włochy. Według CBA mężczyzna wziął pieniądze od znanego dewelopera. Artur W. usłyszał już zarzut przyjęcia korzyści majątkowej. Miała to być zapłata za przychylność w załatwianiu decyzji administracyjnych procedowanych w Urzędzie Dzielnicy. 2 pażdziernika 2016. Grzegorz Schetyna na Konwencji Platformy Obywatelskiej: Zlikwidujemy CBA. Ściganie przestępców to działanie dla policji i służb, a nie polityków. Nie będzie naszej zgody na to, żeby powoływać nadpolicję, która dla wywołania strachu i zastraszania polityków, prowadzi działania operacyjne. Nie ma na to naszej zgody.

Zacznijmy od początku: co to w ogóle jest korupcja? Powszechnie mówimy, że to łapówkarstwo, czyli przekupstwo. W rzeczywistości jest to bardziej złożony proceder. Może być to zawłaszczenie majątku publicznego, albo jeżdżenie służbowym samochodem na prywatne wakacje. Lekarz, który każe sobie zapłacić za przyjęcie pacjenta do szpitala. Urzędnik, który czeka na prezent w zamian za szybsze rozpatrzenie sprawy. Kierowca starego samochodu, który proponuje w stacji diagnostycznej, że dodatkowo zapłaci za pozytywny przegląd samochodu, choć ten jest niesprawny. Poseł, który domaga się zmiany przepisów ustawy, tak by były one korzystne dla firmy, w której jest pracownikiem, albo członkiem rady nadzorczej. Dyrektor przedsiębiorstwa, który zatrudnia swoich krewniaków poza przyjętymi procedurami (uprawia nepotyzm). Albo poseł, który "wstawia" się (czyli uprawia kumoterstwo) za swoimi przyjaciółmi. Ktoś może chcieć uzyskać dodatkową korzyść z tego powodu, iż bank udzieli nam kredytu na wyjątkowych warunkach, albo prezes spółdzielni mieszkaniowej spowoduje, że kupimy mieszkanie na preferencyjnych warunkach. Istnieje korupcja gospodarcza, jest korupcja w sporcie, przykłady można mnożyć w nieskończoność. Ale, krótko pisząc, zawsze wtedy gdy ktoś wykorzystuje swoją funkcję lub pozycję by zaspokoić czyjeś oczekiwania, a w zamian za to otrzymuje jakieś nienależne korzyści, mamy do czynienia z korupcją. W szczególności dotyczy to funkcjonariuszy publicznych i osób zawiadujących środkami publicznymi.

29 stycznia 2019 r. ogłoszono wyniki kolejnej edycji Indeksu Percepcji Korupcji (Corruption Perceptions Index – CPI). W zestawieniu za 2018 r., Polska zajęła wysokie 36. miejsce, otrzymując 60 punktów. Oznacza to, że w stosunku do roku  poprzedniego, Polska utrzymała zarówno pozycję, jak i ogólną liczbę punktów (CPI 2017 – 36. miejsce, 60 punktów). Średni wynik dla grupy krajów, do której należy Polska (Europa Zachodnia i Unia Europejska) to 66 punktów. Warto zaznaczyć, że jest to grupa krajów najskuteczniej walczących z korupcją, o czym świadczy fakt, że wśród pierwszych 20 miejsc w Indeksie aż 14 zajmują państwa tego regionu.

Nie znaczy to jednak, że pod tym względem jest już u nas dobrze. Zgodnie z raportem "Zwalczanie przestępczości w korupcyjnej w Polsce w 2017 r.” (poprzednie edycje wydawano pt. "Mapa korupcji”) w bazach Krajowego Centrum Informacji Kryminalnych zarejestrowano w 2017 r. nieco ponad 36 tys. przestępstw korupcyjnych, czyli o ponad 28% więcej w porównaniu z 2016 r. Najczęściej rejestrowanymi przestępstwami było 1) poświadczenie nieprawdy w dokumencie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej (24 829 przypadków); 2) sprzedajność urzędnicza (5 468 przypadków); 3) przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej (2 245 przypadków).

W tym kontekście deklaracje o likwidacji CBA brzmią mniej więcej tak samo, jakby rząd Włoch zapowiedział likwidację policji w Neapolu - historycznym terenie działań licznych klanów Camorry. Ale Schetyna w jednym miał rację: zdecydowanych i wyspecjalizowanych działań antykorupcyjnych boją się przede wszystkim politycy i elita "białych kołnierzyków", ponieważ w wypadku "wpadki" grozi im utrata ugruntowanych pozycji społecznych i materialnych. A przecież nie trzeba nikogo przekonywać, że polityka - i związane z nią poczucie władzy - z definicji niejako jest naturalnym środowiskiem korupcji i to tej najbardziej grubej. Tak się "dziwnie" w Polsce złożyło, że w Platformie Obywatelskiej korupcja była powszechna od najwyższego do najniższego szczebla. Przykładem korupcji na najwyższym szczeblu było skorumpowane MSWiA czego efektem była Infoafera, a niższego szczebla chociażby skorumpowany burmistrz Nowego Stawu czy szeregowy działacz PO z Piaseczna. Przykłady można mnożyć - jak ktoś ciekawy, to warto zajrzeć TUTAJ

9 stycznia 2020. CBA apeluje do osób, które wręczyły korzyść majątkową, o zgłaszanie się do szczecińskiej delegatury Biura. Chodzi o śledztwo dotyczące korupcji w szpitalu, w którym pracuje marszałek Senatu Tomasz Grodzki. Apel mówi o możliwości skorzystania z tzw. klauzuli niekaralności wynikającej z art. 229 par. 6 kk. Zgodnie z kodeksem karnym, warunkiem uniknięcia odpowiedzialności karnej – jeżeli korzyść majątkowa lub osobista albo ich obietnica zostały przyjęte przez osobę pełniącą funkcję publiczną – jest dobrowolne zawiadomienie organów ścigania.

Apel spowodował absurdalną lawinę oskarżeń i hejtu pod adresesm CBA i tzw. "państwa pis". Powiało grozą: metody stalinowskie, ubecja, działania łachudrowate, plugawe, zdradzieckie. antypolskie! Tymczasem - w zgodzie z raportem  Komisji Europejskiej dotyczącej stanu korupcji w sektorze służby zdrowia w krajach członkowskich Unii Europejskiej - istotną pozycją w polskim rankingu korupcyjnym są nieformalne płatności związane ze świadczeniem usług medycznych. Negatywne skutki korupcji w służbie zdrowia odczuwają najczęściej mniej uprzywilejowane grupy społeczne ­- lepiej sytuowani obywatele mogą sobie pozwolić na prywatną opiekę medyczną. W tym przypadku łapówki przybierają formę wysoko opłacanych wizyt w prywatnych gabinetach lekarzy praktykujących również w państwowych szpitalach. Tego typu płatność upoważnia do "przeskoczenia” kolejki osób oczekujących na przyjęcie do szpitalnego oddziału. Chociaż autorzy raportu są zdania, że praktyki te ulegają zmniejszeniu, to wciąż mają one miejsce i pozostają poważnym problemem.


Tomasz Grodzki ma pecha. Z pozycji cenionego lekarza został wywindowany na - jak sam sobie dodaje - Trzecią Osobę w Państwie. Cóż, Trzecia Osoba w Państwie, czy to się komuś podoba lub nie, MUSI być jak żona Cezara, a przynajmniej wolna od podejrzeń dosyć prymitywnej ( ale najbardziej chyba w Polsce powszechnej) korupcji w relacji pacjent - lekarz. Powiada Tomasz Trzeci Nieskazitelny: "nigdy nie uzależniałem wykonania operacji i leczenia od gratyfikacji finansowej”. Ależ nikt w to nie wątpi : wszak żaden lekarz - łapówkarz nie powie do swoich pacjentów wprost -  "albo koperta, albo proszę pisać testament". Nigdy i nigdzie tak to się nie odbywa, rzecz rozgrywana jest subtelnie i dyskretnie w rodzaju, że "może coś się da przyśpieszyć, ale niestety będą koszty” i tego typu sugestiach "nie do odrzucenia". W sumie jak najbardziej Grodzki mówi prawdę: wprost nigdy pan marszałek nie uzależniał wykonania operacji i leczenia od gratyfikacji finansowej. Aż tak głupi na pewno nie jest i nie był.


W tle wybrzmiewają takie określenia jak "tak zaszczuto Adamowicza”, "afera na miarę Watergate”, "służby specjalne muszą się tym zająć”. Klasyczne obracanie kota ogonem i słaba obrona przez atak. Jeżeli złożyć razem skandaliczne i haniebne ataki na CBA i farsę jaką Grodzki odgrywa w swojej sprawie, to mamy do czynienia - niestety -  z kompletnym przewartościowaniem i odwróceniem pojęć, to tej pory uważanych za oczywiste i - ze względu na hierarchię uniwersalnych wartości - praktycznie nie do ruszenia. Ewentualny łapówkarz jest pomawiany, przez wynajętych świadków, których należy postawić przed sądem - jeżeli coś przypomina stalinowskie i ubeckie metody, to właśnie takie stawianie problemu. Warto zauważyć, że oczywisty dotąd punkt ciężkości z negatywnie postrzeganego "łapówkarza", przenosi się na tych, którzy łapówkarstwu się przeciwstawiają. To się w głowie nie mieści i jest groźne dla państwa - choćby ze względu na próbę przewartościowania oczywistych pojęć dotąd  poprawnie funkcjonujących w społeczeństwie. Dlaczego tak?

Przyczyna jest jedna: powyborcza doktryna antypisowskiej opozycji, oparta na przejęciu Senatu, przewiduje uczynienie z "Izby Refleksji" przyczółka destrukcji "państwa pis". Nieprzewidziane zapewne korupcyjne kłopoty Tomasza Trzeciego Nieskazitelnego, ową doktryną trzęsą w posadach, powodując panikę i rozpaczliwą obronę zdobytych pozycji zw wszelką cenę. Dlatego każde słowo, każde określenie, każde przyrównanie jest dobre - marszałek ma być nieskazitelny i basta! Nawet gdyby teraz pana Grodzkiego złapano za rękę jak "bierze", dowiedzielibyśmy się, że to nie jest ręka Grodzkiego.

Zmagamy się z niebezpiecznym precedensem - na piedestale postawiono postać, którą społeczeństwo ma uznać a priori jako polityka i człowieka bez skazy. Natomiast wszelkie zarzuty wobec niego są herezją i "stalinowską" nagonką. Przerażające, że doraźnie interesy polityczne i nienawiść do "państwa PiS" biorą górę nad zwykłym zdrowym rozsądkiem i wrażliwością społeczną. Nieskazitelnych ludzi nie ma i aż się prosi przypomnieć Gogola: Jeden tam tylko jest porządny człowiek: prokurator; ale i ten, prawdę mówiąc, świnia.

https://www.blog.ey.pl/audytsledczy/zwalczanie-korupcji-w-polsce-raport-statystyczny-cba/

https://antykorupcja.gov.pl/ak/analizy-i-raporty/raporty-sytuacyjne/10712,KE-o-korupcji-w-sluzbie-zdrowia.html

https://antykorupcja.gov.pl/ak/aktualnosci/12952,Indeks-Percepcji-Korupcji-2018.html

Tekst ukazał się na Salon24.pl w dniu 10 stycznia 2020r