felekPan Prezydent Jacek Majchrowski rzucił – bo przecież nie przedłożył żadnych konkretów -  pomysł, by na Błoniach Krakowskich urządzić tor wyścigów konnych. Też i Rada Dzielnicy VII – mej, właściwa do tego terenu – nie potrafiła w tak oczywistej wydawałby by się sprawie wyrazić innego zdania – oprócz – propozycji zorganizowania czego? konsultacji. Ciekawostką jest że Rada Dzielnicy VII mej nie otrzymała żadnych konkretnych informacji oprócz famy dziennikarskiej i „na mieście się mówi” i już na to tak właśnie zareagowała.

Jak konsultować to co i z kim i po co? Klasyka ucieczki od odpowiedzialności. Konsultacje – to ważny mechanizm – ale tu?  Co niby droga Rado Dzielnicy VII mej - konsultować – tak jak metro? Bez informacji – samo hasło?

Dla mnie sytuacja jest tak oczywista, że należy już wprost pokazać najważniejsze argumenty. Nie tyle i tylko te mgliście i tez tylko medialnie pokazywane - zupełnie poboczne, choć też ważne – że zieleń, że pieski, że przestrzeń, ktoś czasem jakiś dinozaur coś powie o historii. Historia? Dziś interes i kasa się liczą itd. Uzmysławiam – takie działanie to klasyka dryblingu z opinią publiczną i rodzaj sondażu – co też ludzie na to powiedzą. Podobna wrzutka już kiedyś była np. z projektem meczetu przy Placu  na Stawach opakowanym w poważne spotkanie w Collegium Maximum z wystąpieniami poważnych ludzi, a rzecz się okazała być mgławicową studialną wizją młodego człowieka.  Czy tylko?

Tak się nie gra jeśli się ludzi traktuje poważnie.  

W tej sytuacji proponuję by ów pomysł toru konnego osadzić jednak w zupełnie innej a konsekwentnie i to w gdzie się tylko da realizowanej perspektywie i linii programowej, To, że ma ta linia wymiar niszczenia najważniejszych dla Miasta jego funkcji i szans na przyszłość – to już jest tylko pobocznym skutkiem gry ideowo - biznesowej.  I nie o tym tu mowa. Pomyślmy o tej nieujawnianej perspektywie, która choć jest fundamentem nie jest poruszana i nie jest pokazywana mieszkańcom Krakowa. A to ci w końcu wybierają los miasta. Mają chyba nie widzieć o co w istocie chodzi. .  

Pokazanie problemu wymaga jednak, by zacząć od początku.

Oto - od lat – nie tylko po zainstalowaniu się komuny 75 lat temu lecz też i po czasie, jak się okazało czysto teoretycznego, porzucenia systemu komuno-soc-kołchozowego – trwa ostra walka. Jest to walka idei i biznesu z resztą zbyt mało postępowego świata. W Krakowie było siedlisko wsteczników – to i Nowa Huta miała swe zadanie w tym względzie. I dziś też ma – choć na płaszczyźnie resentymentów. Z biegiem lat i samo miejsce – Kraków – jako lokalizacja, ziemia i budynki -  biznesowo miało i ma wciąż rosnącą wartość. Nie bez powodu – dziś ceny mieszkań – liczone za metr kwadratowy osiągają 10 tys PLN. Jest o co walczyć.

Dziś to już nie jest fechtunek na punkty, a prawie już finałowa walka o podstawy istnienia społeczeństwa w obu płaszczyznach – tak w sferze wartości materialnych jak i niematerialnych. Albo ma być społeczeństwo oparte o zasady budujące wspólnotę od 1000 - ca lat, lub ma być ono przekabacone na modłę zatomizowanej, bezideowej magmy ze świątyniami w Galeriach Handlowych, z materią jako bytem najwyższym. Magma owa ma być spolegliwa przy urnie i kasie. Takie stado jest posłuszne i czułe na każde trzaśniecie bata. Nawet mało poważnego – tresura wystarcza. Czyż nie widzimy tego dziś obserwując wysiłki ludzi chcących wprowadzać realne zmiany w kierunku odbudowy faktycznej sprawiedliwości i zdrowej struktury społecznej. Są przecież tacy dla których niesprawiedliwość typu Amber Gold, reprywatyzacji, uniewinnienia Najsztuba – to sprawiedliwość – a rodzina wielopokoleniowa i wielodzietna to patologia.    

Model nr 1 – opiera się na wartościach z Dekalogu, pamięci i szacunku oraz naukach branych z przeszłości.  Model ten buduje więzi, wspólnotę samoorganizującą się. Koszmar dla lewactwa i dla biznesu opartego o - jak się to mówi – załatwianie vel – kręcenie lodów. Model 2 - wyklucza życie wspólnotowe i wyrzuca pamięć do kosza. A naród bez pamięci w trzecim pokoleniu przestaje być narodem – i o to chodzi. I nie ja to oczywiście wymyśliłem a wciąż powtarzają historycy i wielcy w tym święci ludzie. Święci? Cóż to za zabobon – powie każdy lewak chętny z drugiej strony do uczłowieczania i przyznania praw obywatelskich zwierzynie. Tego też nie wymyśliłem – tak wysoko nie sięgam. To poważny postulat pani z tytułem – przepraszam, ale to fakt – profesorskim.

Jako spokojny i metodycznie działający lewicowiec Pan Prezydent J, Majchrowski – nie jest oczywiście na pierwszej linii tego podwójnego frontu. Ma za to  w ręku władzę i tej może używać uczestnicząc w potyczkach Te wymagają decyzji, a cokolwiek by się nie robiło mają one odcień, w którym cele biznesowe i ideologiczne mogą współdziałać, Z frontu ideowego wymieńmy choćby sprawy projektu pól golfowych zajmujących możliwości rozwojowe obu Sanktuariów, tez i nagłe i już trwałe problemy pomników AK i Ofiar Komunizmu – zwłaszcza ich lokalizacje, które  bolą lewaków. W to wpisuje też wojna ze Związkiem Legionistów Polskich i Domem im. J. Piłsudskiego prowadzona od lat z użyciem całego arsenału środków dostępnych władzy miejskiej, z mam nadzieję, nieświadomym a ochotniczym (patrzmy na skutki a nie słowa) udziałem  wmontowanymi w nią swej roli osób prawicy, Tą sprawę opisywałem parokrotnie jako obserwator, a nie bezpośredni uczestnik owej wojny. Każda z tych spraw łączy miłe z pożytecznym i biznesowo i ideologicznie. Moloch apartamentowca i stan rzeczy Domu im J. Piłsudskiego sam mówi za siebie.

Ktoś powie – nieuprawnione przypuszczenia. Tak? To z tego punktu widzenia popatrzmy na rzucony w powietrze projekt toru na Błoniach. Brak reakcji albo zależy jak prowadzone konsultacje - zawsze upoważnią do powiedzenia – ta sprawa była konsultowana. Jaka i jak? W jakim kształcie – wtedy będzie już nieważne, Nie tak dawno pokazałem możliwość, że trwa praca nad czysto biznesowym zagospodarowaniem otoczenia Błoń. Co tam otoczenie – Błonia – to są biznesowo diamenty i to leżące odłogiem/ Długo nie trzeba było czekać. I mamy - bingo – Postępująca zabudowa północnej pierzei Błoń - od Cichego Kącika i sprawa Domu im J. Piłsudskiego naprowadziła mnie na ten tok myśli Teraz – mamy koncepcję co się zowie. Takie pole, tyle hektarów w środku miasta aż żal patrzeć jak takie coś ma tylko funkcję zsakralizowanego (sic!) wygonu. Nie - to nie moje określenie – to jeszcze red R. Niemca z końca lat 90-tych. Wtedy pod hasłem ratowania Klubu Cracovia – jak pamiętamy powstawał zamiar inwestycyjny de facto – supermarketu na terenie przy ówczesnym stadionie. Dziś jeszcze nie mówmy nawet o istniejących na papierze na szczęście planach Pana na Wawelu i budynku AG – czyli władcy GG, a odnoszących się do Błoń – ale ceny mówią za siebie.

  • 20200111blonia

Ideowo – Błonia to świadectwo wielu wydarzeń. Już jednak Oleandry w powszechnej świadomości są abstraktem a nie konkretem. Z drugiej strony konserwator jakoś się pogodził z budową molocha apartamentowca tuż obok Domu i z likwidacją lekkoatletycznych obiektów sportowych Cracovii – też świadectwa architektury czasu II RP. Za to kamienica z roku 1930 z nadbudową z lat 80-tych – okazała się być perłą modernizmu.          

Dziś więc należy mówić wprost o przymiarce, balonie próbnym do zagospodarowania Błoń. Bądźmy realistami. Taki obiekt jak tor wyścigów konnych – każdy koniarz  to powie -  to nie prowizorka. Wymaga infrastruktury, ogrodzonej powierzchni i zaplecza. Nawet żeby ta sprawa miałby być jednorazowa – to już będzie pierwszy krok i przyczółek. Potem się okaże, ze tor – bez parkingów i otoczenia infrastruktury dla koni, obsługi i widzów – to nie zbyt dobry pomysł – jednak jak już można – to idziemy dalej i dalej. Nawet przewietrzanie miasta – przestanie być ważne dla wiernych ekowiary smogowej – bo jak wiadomo (info Alarm) za smog odpowiedzialne są piece, zwłaszcza kominki, a na Hutę ex im Lenina już nie będzie można długo się powoływać. Matka natura, ukształtowanie terenu czyli niecka samego miasta i otoczenia klimat i dary z kierunku zachodniego o transporcie i układzie komunikacyjnym i zagospodarowaniu przestrzennym nie mówiąc - są wszak niczym przy piecach i kominkach. Na to przynajmniej wychodzi – za to jak Kraków bryluje w uchwałach i dzielnej walce smogowej – to widać i słychać na cały kraj. 

W sumie – projekt toru - to próba rozpoznania bojem na ile ludzie są zobojętnieni, na ile są skłonni przyjmować za dobrą monetę każdą mgłę informacyjną opakowaną w hasła – postęp, nowoczesność i oczywiście eko – i ta nie powinna pozostać bez zdecydowanej odpowiedzi.

Nie z nami te numery.

I należy nie pozostać obojętnym. Nie dla konserwatyzmu Krakowa i krakusów a dla szerszego interesu i miasta i mieszkańców. Biznes niewielu nie może być, jak zazwyczaj, ważniejszy niż interes ogółu. Oba powinny być zgodne i pozostawać w równowadze z innymi racjami.

Mówimy o interesach tak w wymiarze ideowym jak i biznesowym.

Co przedkładam pod rozwagę – i nie tylko mieszkańcom Dzielnicy VII mej

Ludzie! Jakie konsultacje, czego i z kim?

I z jaką perspektywą. To istota sprawy.