Polityka zdominowała koronawirusa. To zrozumiałe, bo przed nami kluczowe w Polsce wybory prezydenckie, czyli być albo nie być dla zwaśnionych stron. Każda ma przy tym swoje racje i każda stara się ustawić w jak najkorzystniejszej sytuacji. Trzeba przy tym uwzględnić uwarunkowania obiektywne, czyli zagrożenie epidemiczne oraz kwestie prawne.
Majowy termin wyborów ma tę zaletę, że nic nie trzeba majstrować przy normach ocierających się o Konstytucję.

Nie wiemy jednak, jak rozwinie się epidemia i jakie będzie w związku z tym stwarzała zagrożenia dla wyborców, dla członków komisji obwodowych itd. Pojawiają się głosy, że o ile rządzący nie przesuną terminu wyborów, trafią pod Trybunał Stanu. Autentycznie zdziecinniały Donald Tusk beztrosko wali w rządzących pisząc o szaleńcach bądź mordercach. Tymczasem przesunięcie terminu nie polega na przewróceniu na chybił trafił kilku kartek z kalendarza. Idę o zakład, że gdyby partia rządząca Jarosława Kaczyńskiego uznała za konieczne przesunięcie w tej sytuacji terminu wyborów i wyznaczyłaby nowy, natychmiast zostałaby zaatakowana za wróżenie z fusów w zakresie sytuacji epidemicznej oraz za brak podstaw prawnych do podjęcia takiej decyzji.
Opozycja totalna nie udziela odpowiedzi na najprostsze nawet pytania:


1. Jaki poziom zagrożenia epidemicznego można uznać za akceptowalny z punktu widzenia bezpieczeństwa wyborców i kiedy go osiągniemy?


2. Na jakiej podstawie faktycznej oraz na jaki okres należałoby wprowadzić któryś ze stanów wyjątkowych?


3. Czy wybory, których termin z uwagi na stan epidemiczny może być korzystny dopiero za rok lub dłużej, byłyby przesunięte, czy też byłyby to nowe wybory i jakie są do tego podstawy prawne?


4. Czy w razie przesunięcia terminu wyborów wydłużamy odpowiednio kadencję Andrzeja Dudy, a jeśli tak, to na jakiej podstawie prawnej?


Oczywiście, zasadnych pytań jest znacznie więcej. Dlaczego przeto opozycja nie stara się nawet markować merytorycznych wyjaśnień na kluczowe w tej sprawie pytania? Odpowiedź jest prosta - by móc walić bez przeszkód w rządzących, bez względu na podjęte decyzje. Każdy termin, każda podstawa faktyczna i prawna będzie skrytykowana przez wyznawców III RP (PRL-bis) od góry do dołu, wzdłuż i wszerz.
Jakie jest wyjście z sytuacji? Odwrócić chwilowo role i publicznie zadawać do skutku moje pytania prominentnym przedstawicielom opozycji, a następnie wytykać słabe strony. Niech bawią się w Pana Boga, niech wyginają się w chińskie S, niech kłamą, kombinują i bezczelnie manipulują, jak choćby w sprawie rzekomego zablokowania na granicy transportu maseczek ochronnych do włoskiego Lacjum, o którym cały weekend bębniła gazeta.pl, wp.pl, Onet.pl, a także Roman Giertych i Radosław Sikorski. Takie jest moje zdanie.


Opublikowano na Salon24.pl 23 marca 2020,

 

Pin It