a wtedy dowiesz się, dlaczego coraz bardziej toniesz. Minione dni nie były dobre dla opozycji, ale oni dalej z własnych porażek nie potrafią wyciągać odpowiednich wniosków. Ciągle knują, kombinują, budują nowe polityczne układy, by odzyskać władzę, a kiedy ta misterna układanka się rozpada szukają winnych, ale nie tam, gdzie oni rzeczywiście się znajdują.

Opozycja kolejny raz przekonała się o marności idei, które uparcie głosi, mimo ich negatywnego oddźwięku, jaki daje się zauważyć nie tylko w naszym kraju. Jakiś czas temu usłyszeliśmy od unijnych decydentów, że UE nie będzie wtrącać się w organizowanie wyborów w poszczególnych krajach, ani ustalać daty ich przeprowadzenia, bo leży to wyłącznie w gestii tych krajów. Parę dni temu doszła do nas informacja z Niemiec, że tamtejszy TK ogłosił, iż prawo unijne, na które tak często powołuje się TSUE, nie stoi ponad niemieckim prawem, a na ich terenie najważniejszym sądem jest ich własny TK. No i całkiem ostatnio opozycja przekonała się, ile są warte prowadzone przez nią knowania, by przejąć władzę w naszym kraju. „Sprawa się rypła”, przynajmniej na tę chwilę, większość senacka „napracowała” się na darmo, a marszałek senatu, który wg własnych oświadczeń był już „prawie dogadany” z Porozumieniem, wyszedł na ….
Opozycji ciągle trudno jest zrozumieć, jaką rolę ma ona do spełnienia we własnym kraju, ani na czym polega niezależność krajów wchodzących w skład UE. Faktem jest, że UE często wtrąca się do wewnętrznych spraw poszczególnych krajów, ale, jak się okazuje, nasza opozycja ma coraz większy apetyt i chce, by Unia uwzględniała jej oczekiwania bez względu na to, jakie w Unii obowiązują standardy. Prę razy się to udało, Unia na życzenie naszej opozycji wykazała wyraźną nadgorliwość w „zatroskaniu” o Polskę, wystarczy przypomnieć tu chociażby sprawę kornika w Puszczy Białowieskiej i reformę wymiaru sprawiedliwości, która rzekomo narusza porządek prawny UE. Opozycja do „uwalenia” zmian w sądownictwie wykorzystała nawet Komisję Wenecką, która nie znajduje się w strukturach UE, ale jej opiniami sugeruje się KE, która naszej opozycji sprzyja. W pewnym momencie jednak natarczywość żądań naszej opozycji okazała się zbyt dużym obciążeniem dla UE, bo coraz częściej stawało się jasne, że Polska chce również korzystać z zasad, które obowiązują we wiodących krajach wspólnoty, a opozycji wyraźnie to nie odpowiada. „Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka”, a z UE coraz częściej dochodzą głosy, że nasza opozycja chce zbyt dużo. Nasi opozycyjni sędziowie, ci, którzy z założenia powinni być apolityczni, a jednoznacznie nie są, usłyszeli, że zawracają TSUE głowę pytaniami prejudycjalnymi, których nie mogą zdawać, jeżeli nie mają one żadnego związku ze sprawami, które oni prowadzą. A teraz ci sędziowie dowiedzieli się jeszcze od niemieckiego TK, że orzeczenia krajowych TK stoją ponad orzeczeniami TSUE. I co teraz z tym zrobią „wolne sądy”?
Czy te ostatnie wydarzenia opozycję jakoś zmienią? „Marne szanse”, przynajmniej przy obecnych liderach PO, największej partii opozycyjnej, bo oni inaczej nie potrafią. A za nimi ciągną „przystawki”, taka ich rola. Jedni i drudzy ciągle i absurdalnie protestują, chociażby jak teraz, najpierw, na wszelkie możliwe sposoby byli przeciw wyborom, a teraz ubolewają, że wyborów nie będzie. PO, z poparciem przystawek, usilnie przetrzymywała wiadomą ustawę w senacie, by te wybory maksymalnie utrudnić, a w konsekwencji uniemożliwić, a teraz Lewica straszy, że powoła komisję śledczą, która wyjaśni, dlaczego do tych wyborów nie doszło. Będą wyjaśniać, co i dlaczego robili, jakby sami tego nie wiedzieli? Takie działania świetnie nadają się do wykorzystania w kabaretowych numerach, albo do tworzenia memów, z tytułami: „mamy cię”, „kto zastawił te sidła”, w które teraz wpadliśmy, „to nie my, to oni”, „miało być inaczej”, „bo nie ma cwaniaka, nad PiS-ioraka”, itp., itd. A opozycja chce takim postępowaniem robić wielką politykę. Tak wielką, jak wielka jest kompromitacja wielu uniwersyteckich, opozycyjnych prawników, szczególnie tych z UW, wobec ostatnich decyzji KE i TSUE? I tak marną, jak marne są autorytety, które tak często widzimy w TVN-ie i słyszymy w TOK FM-ie? Te autorytety, często wprost wywodzące się z dawnych działaczy PZPR, chociażby byli premierzy z lewicy, którzy „załapali się” do podziału fruktów po PRL-u, a teraz próbują uchodzić za cnotliwie uczciwych, sprawiedliwych, moralnych, etc., jakby ich przeszłości nie było. Można to podsumować tak, opozycja jest taka, jakie są jej autorytety, na których ona się opiera i jacy są obecni liderzy, którzy nią kierują. A lewacko-liberalne media są odbiciem takiej opozycji.
Gospodyni czwartkowego poranka w TOK FM nazwała zamieszanie z prezydenckimi wyborami komedią pomyłek, a powtórzył to za nią jej gość, były prezydent wywodzący się z lewicy. Świadczy to o tym, że ani opozycja, ani wspierające ją media dalej nie wiedzą, dlaczego PiS jest ciągle górą.

Opublikowano na Salon24.pl  8 maja 2020,

 

Pin It