Okazało się, że jeżeli ktoś po prawej stronie odważy się otwarcie skrytykować partię Jarosława Kaczyńskiego i samego prezesa, to cała reszta sympatyków prawej strony Polski, "z punktu" wysuwa tezę, że Kemir przeszedł na drugą stronę i jątrzy jak pewien krakowski bloger, a nawet gorzej. Oto kilka przykładów:
Z komentarzy pisich salonowiczów wynika niezbicie, żeś Pan zdrajca i odszczepieniec. Jeszcze trzy dni temu byłeś Pan dla nich drogowskazem, dziś - kimś gorszym od Tuska. Niech Pan zasmakuje atmosfery, którą gotują wszystkim nieprawowiernym ... (robin4123)

Kemir to w dużej mierze propagandysta i zadaniowiec z własnej woli. Aktywista. Klimat się zmienił więc szuka nowego miejsca. Na zakończenie palnął więc kłamstwo, że poglądów nie zmienił. Tu może nie ale nas urną już tak. Po rozsypce PiS odnajdzie się na nowo pod innym nickiem (Pogodny)

Ale autorze pleciesz bzdury jak TOTALNIAK. Aby ludzie czytali co napisałes trzeba być choć w miarę bezstronnym o myślącym. Napisałeś dla idiotów artykuł, oni jak przeczytają to ich niechęć do prezesa się na chwilę nasyci. Nawet pojęcia nie masz dlaczego tak postapił Jarosław, a to wyrzucił totalniakom p. Czarzasty, polityk i mozna go nazwać POLITYKIEM. Jaros law rozegrał opozycję podczAs gdy w tvn juz rozdawali karty rządowi technicznemu. Biedaku wiecej nie będe pisać bo to dla głupoli piszesz.(eni)

Nie ma przypadków, są tylko znaki! Takie znaki jak promocja autora na SG w S24, braterstwo ideowe z Alpejskim, czy to, co da się wyczytać między wierszami. (Rafał Broda)

Pewnie od poniedziałku felietony kemira na Der Onecie :)(...) kemir@ ty jak Warzecha sprzedaleś się czy wziołeś kredyt a może przegrałeś w pokera bo inaczej tego pisania nie rozumię. ( Aneta Olszewska)

Jako jeden z pierwszych pospieszył z pochwałami Echo24,szykuje sie chyba wspólne wypicie szampana a może i bruderszaft wspomagany dalszym narzekaniem.Blog zreszta aż pęka od pochwalnych laurek,bo to i Kaczka i Pogodny i inni. (sake2020)

Czytając notkę, kilka razy wracałam do czołówki, bo myślałam, że pomyliłam blogi i jestem u gospodarza, zlikwidowanej Kawiarenki. A może to my nie rozpoznajemy jak w "Misiu" Barei, prawdy czasu, prawdy ekranu? ( Asturia)

Jakiś już czas temu na Salonie byli tacy, którzy przestrzegali mnie przed wejściem na drogę pisowskiego leminga, na której zresztą podobno byłem. Trudno się bronić, kiedy jest się trzeźwym, a ktoś podejrzewa i głośno mówi - jesteś pijany - ale niech będzie: może rzeczywiście byłem pisowskim lemingiem. Teraz sytuacja się powtarza, tyle, że w drugą stronę. Dosyć przykro się robi - i to nie tylko z powodów czysto osobistych - jeżeli ktoś, kogo zaliczam na najwyższej półki blogerów i komentatorów, wpada w wir pisowskiej leminżerii i dopatruje się "braterstwa ideowego" z jednym z blogerów. Panie Profesorze Broda - proszę nie iść taką drogą, bo rozmienia Pan swój autorytet na drobne. Z drugiej strony cytowane komentarze powinny mnie cieszyć, gdyż znakomicie potwierdzają tezę o poważnym kryzysie w obozie patriotycznym, które na poziomie politycznie zaangażowanych ludzi, objawia się potężną dezorientacją i sporami tworzącymi pęknięcia w dotąd jednolitym bloku. Jeżeli tak się dzieje "na dole", to strach się bać, co tam słychać na górze - do tego wrócę w dalszej części notki.

W meritum nie zmieniłbym dziś ani jednego zdania z notki "Nowogrodzką trzeba przewietrzyć". Znów oddam głos komentatorom, którzy właściwie wypowiadają się w moim imieniu:
Największym grzechem Pisu (innych partii niestety też) jest polityka personalna. Mierni ale wierni i mamy tego wyniki. Po prostu nie staje ani inteligencji ani kompetencji , aby ogarnąć realne a nie wydumane problemy. Nadają się tylko do politycznej nawalanki. Pan Kaczyński już dawno powinien pójść na polityczną emeryturę. Niestety robi to samo co robił jego największy przeciwnik Tusk. Nie promuje osób wybitnie inteligentnych z dużą charyzmą. Otacza się ludźmi uległymi , średnio inteligentnymi. Okopani na swoich pozycjach leśni dziadkowie i nieliczne leśne babki, to są obecne kadry PiS. Pięć lat miał PiS na przygotowanie wzorem Estonii, wyborów elektronicznych. Oczywiście nie miał czasu i głowy do takich pomysłów. (nowakk)

W każdym termin kiedy na Nowogrodzkiej zabrano się za przemyślenia myśl, że trzeba by coś zrobić z wyborami jest dla tamtejszych analityków kompromitujący. Zdaje się że pierwsze wątpliwości w tym zakresie pojawiły gdzieś na początku kwietnia. Wcześniej nie było problemu. W połowie marca zamknięto szkoły, uniwersytety, przedszkola, granice itd. Ale o wyborach jakoś nikt nie pomyślał. A może pomyślał ale tego nie uzewnętrznił. Tymczasem oczywiste było, że w przewidzianym terminie wyborów nie będzie. W kolejnych tygodniach epidemia i tak obeszła się z nami dosć łagodnie. Mogło być znacznie gorzej. Ale stratedzy z Nowogrodzkiej nie zdążyli jakoś na czas pomyśleć. Bardzo trudne do przewidzenia to nie było. O tym że w maju wyborów nie będzie pisałem w komentarzu w dniu 25 lutego (!) :"Ten wirus wywróci rok 2020 do góry nogami. Chyba jeszcze niewielu zdaje sobie z tego sprawę". (Ambroż)

Pełna zgoda - fatalnie to rozegrali. Szkoda Dudy, który miał wygrane wybory w pierwszej turze!!! ostatnie sondaże dawały mu ponad 60 proc. W głowie się nie mieści jak można było zgodzić się na rozwiązanie pt. kolejne miesiące wojny politycznej zwanej dla niepoznaki kampanią wyborczą... Szok.
Kaczyński blefował że jest gotów położyć wszystko na szali. Okazał się więc podatny na naciski. Dziś ma żmuję wyhodowaną na piersi. Jedyny plus jaki dostrzegam - jeśli wejdzie ta ustawa w sensownym kształcie - to ograniczenie roli samorządów w organizacji wyborów, co pomoże zapobiegać takim sabotażom jak to miało już miejsce. (satrapa)

Kemirze, dość ciekawą diagnozę przedstawił kandydat na prezydenta prof Mirosław Piotrowski, który w dość wyważony, ale jednoznaczny sposób zasygnalizował to co opisałeś. Problem leży wewnątrz PiS. Nie wiem z czego biorą się te słabości, ale moim zdaniem PiS na wielu polach działa zachowawczo, a na innych nie potrafi właściwie zdiagnozować problemów i niebezpieczeństw. Na pewno jednak PiS jest mistrzem w "gaszeniu pożarów" i działaniach ad hoc. Tyle tylko, że na dłuższą metę nie da się budować państwa metodą szybkiego podparcia walącego się muru. Obiektywnie patrząc PiS obecnie balansuje na bardzo cienkiej linie - od wysokiego poparcia społecznego, do całkowitej klęski. Nie da się zrealizować poważnej przebudowy państwa, jeśli ustawy nie będą spójne i nie będzie postępować bardzo głęboka reforma prawa. Na razie nikt się za to nie zabrał - konstytucja jest przestarzała i napisana pod inny model polityczny, prawo karne nie zostało praktycznie ruszone, prawo administracyjne również, podobnie jak dziesiątki przepisów, które utrudniają rozwój Polski (...) (Thomas E)
Te komentarze to clou tego, co napisałem. Warto zwrócić uwagę, że w kwestii nieszczęsnych wyborów sugerowałem w notce nowelizację ustawy epidemicznej - z upartością osła będę twierdzić, że dokonanie takich zmian na początku marca (nie majstrowanie przy ustawach "tarczowych, co było spóźnioną prowizorką) pozwoliłoby spokojnie przeprowadzić wybory 10 maja. Tutaj pora na odpowiedzi dla tych komentatorów, którzy merytorycznie odnieśli się do mojego tekstu:

W tym wszystkim Kemirze, zanadto poniosły Cię emocje. Gdyż:
- kiedy zaczynała się pandemia, nikt w Polsce nie umiał odpowiedzieć na pytanie, jaki będzie jej wymiar
- gdyby- jak Ty tego pragniesz, PIS już już w lutym ( ?) chciał majstrować - nawet delikatnie - w kwestii wyborów, to od razu byłaby okrutna awantura w Polsce o demokrację contra faszyzm- a UE miałaby doskonałą pożywkę - co Węgrom unaoczniono potem.
- i co gorsza miałaby nawet nieco racji: bo jak wytłumaczyć ludziom, ze w obliczu pandemii, której jeszcze w Polsce nie ma, miast robić przygotowania do jej zatrzymania, to mysli się wyborach? Jaki przeciętny zjadacz chleba w Polsce się na taki argument nie dał nabrać?
- dane wywiadowcze: z całym dla ciebie szacunkiem: w tej kwestii wywiad początkowo wiedziałby tyle samo, co wiedzieliby wirusolodzy i eksperci: czyli właściwie nic.
- nie muszę przypominać, kto jest prawdziwie odpowiedzialny za zamieszanie z głosowaniem kopertowym i tym 30 dniowym okresem trzymania ustawy - dla czystego pozoru
- rząd zrobił wszystko w kwestii pandemii. Wybory w normalnej sytuacji odbyły się w najbliższą niedzielę. Uwazam, ze jesteś nadmiernie krytyczny. (Aleksander Hamilton)

@ Ambroż już 25 lutego pisał o tym, że 10 maja wybory się nie odbędą. Ja pisałem o tym 9 marca. Przy czym ani ja, ani zapewne @Ambroż w wywiadzie nie pracujemy. To zdecydowanie nie tylko można było, ale trzeba było przewidzieć. Nie zgadzam się, że nowelizacja ustawy pandemicznej wywołałaby awanturę - wręcz przeciwnie, bo byłaby to naturalna reakcja na nadchodzącą pandemię: zrozumiała i logiczna dla każdego. To, że opozycja zaczęła by burczeć, a "koperciarz" przetrzymał ustawę w Senacie, wie już nawet każde dziecko w Polsce - bądźmy poważni. Właśnie dlatego należało dać sobie czas - wyprzedzaniem faktów, czego PiS nie robi od czasu odejścia rządu Beaty Szydło.

Pytanie - czy deklaracja Jarosławów, prowadzi do osiągnięcia wskazanych celów? Moim zdaniem wprost i bez większego ryzyka.
Przypominam, że jeszcze dwa tygodnie temu opozycja montowała koalicję rządzącą, a Gowinowi rychtowała stanowisko marszałka sejmu. Co teraz im pozostało? Rozważanie co zrobić ze swoimi beznadziejnymi kandydatami... (kelkeszos)
Cóż... jeżeli mammy się cieszyć i uważać za sukces utrzymanie status quo Zjednoczonej Prawicy, to przypominają mi się czasy, w których cieszyliśmy się, że polska reprezentacja w piłce nożnej wywalczyła w meczu rzut rożny....

Nie zgadzam się pańską oceną. Proszę wybaczyć jest zbyt pośpieszna, wręcz histeryczna... Świat się pali. A strażacy zamiast ratować dolewają benzynę. A pan ma pretensje. I też biega z zapałkami. (Kierownik karuzeli)
Do palącego się świata i zapałek wrócę w podsumowaniu.

Przypomnę zarzut postawiony przeze mnie. Choć nie ma Pan nic wspólnego charakterologicznie z ciamciaramcią Gowinem, bardzo go Pan dziś przypomina. On też chciał coś przewietrzyć i wydawało mu się, że ma rację. Czym, o mało, nie wywrócił rządu. Oczywiście zakładam tu całkowicie hipotetycznie dobrą wolę obu Panów () (Lesnodorski)
No to chyba pora na podsumowanie:

Sobotni alert pani profesor Pawłowicz, dowiódł bardzo wyraźnie, że Gowin to tak naprawdę wierzchołek góry lodowej. Skupiamy się na Gowinie wyłącznie dlatego, bo tak ukierunkowały nas media. Istotnie, Gowin ma spore ambicje, chyba dalece wykraczające poza jego rozmiar, ale wszyscy zapomnieliśmy, że swoje ambicje ma Ziobro, ma Duda, ma Morawiecki. Prawicowa kołdra po wyborach 2019 zrobiła się trochę krótka i ktoś z nich zawsze śpi trochę odkryty - zatem ciągnie kołderkę w w swoją stronę. I kołdra się drze. Troskliwy prezes, nawet gdyby bardzo chciał, nie jest już w stanie przykryć ową kołderką każdego - stąd każdy ciągnie w swoją stronę. Jarosław Kaczyński na razie jeszcze kołderkę jakoś dzieli, ale to jest dla niego nowa sytuacja, z którą od początku zawiązania Zjednoczonej Prawicy nie miał. Stąd prowizorka łatana następnymi prowizorkami z wyborami prezydenckimi - Kaczyński jedno (Dudę) chciał mieć z głowy. Niestety - nie ma, zatem walka buldogów pod dywanem będzie się toczyć dalej, chociaż zapewne trochę się wyciszy, bowiem ponowna elekcja Dudy leży w interesie wszystkich stron konfliktu. Ale jednak konfliktu, bo po sześciu latach wspólnego dzielenia rządów i ugruntowania sobie określonych terenów wpływów, konflikt był nieunikniony. Warto zauważyć, jak bardzo ZP odeszło od pierwotnej linii politycznej drużyny Beaty Szydło, w której wszystko było niesłychanie uporządkowane, jasne i przewidywalne. Owa linia stworzyła "linię Maginota" dla opozycji, która tylko się ośmieszała i ponosiła klęskę wszędzie tam, gdzie desperacko ośmieliła się zaatakować. Z tego nie zostało już nic, absolutnie nic. Opozycja - zamiast zniknąć w tej formie jaką jest ze sceny politycznej w ogóle - szaleńczą obstrukcją całego państwa, jawnym już nieposłuszeństwem ( samorządy, sądy, instytucje państwa, media, grupy bojowe KOD, Obywateli RP i ostatnio "przedsiębiorców") coraz bardziej trzęsie państwem i hardo podnosi głowy. Bo "linii Maginota" już nie ma - mało tego: na rozzuchwalenie się, państwo - z całym swoim aparatem porządkowym - nie reaguje, a jeżeli reaguje to niemrawo i po czasie.

A wy mi tu piszecie, że biegam z zapałkami i przypominam Gowina. Zatem proponuję szerzej otworzyć oczy i zobaczyć co się dzieje. Różnice między ZP z 2017 a ZP teraz są tak bardzo widoczne, że aż rażą. Jarosław Kaczyński bogiem nie jest i nie jest w stanie zapanować nad wszystkim - zresztą on ufa wyłącznie "starej gwardii" czyli Sasinowi, Suskiemu, Terleckiemu, Błaszczakowi, Kamińskiemu, może jeszcze Witek i Lipińskiemu. Ci "pretorianie" prezesa mają swoje ograniczenia - głównie wiekowe, zdrowotne i wynikające z rutyny - zresztą nikt z tego grona politycznym zmysłem i błyskotliwością nie grzeszy. A trzon PiS, jego kręgosłup z Beatą Szydło na czele, jest w brukselskiej delegacji - ich de facto nie ma. Do tego - dla mnie zbyt pochopnie - pogoniono młodych gniewnych: Hofmana, Kamińskiego, Rogackiego i Mastalarka. Nieobecność ich wszystkich powoduje erozję całego bloku ZP i to naprawdę widać. Na przykładzie wyborczej żenady i prowizorki - niestety - bardzo wyraźnie widać. Jeżeli koalicja w obecnym kształcie ma być kontynuowana, musi się znaleźć sposób na nowy pakt jednościowy tworzący coś na kształt drużyny Beaty Szydło, chociaż to "se ne vrati" w tamtej formie. To jest klucz to dalszego trwania koalicji rządzącej. Dlatego jako wyborca i wielki sympatyk PiS domagam się przewietrzenia Nowogrodzkiej i stworzenia takiego paktu, bo inaczej wszyscy po prawej stronie obudzimy się z przysłowiową ręką w nocniku. To byłoby na tyle mojej "histerii", "zdrady" i "ideowego braterstwa".

Tekst ukazał się na Salon24.pl w dniu 11 maja 2020r

 

 

Pin It