…dla Polaków to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna – śmierć jak śmierć…B. Engelking

Po cichutku, niepostrzeżenie i (chyba) nieodwołalnie państwo polskie utraciło zwierzchnictwo nad Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu i terenami przyległymi. I to jeszcze nie koniec złych wiadomości. Okazuje się bowiem, że w samym mieście polska policja zobligowana jest do honorowania bezprawnych poleceń wydawanych przez nieznane i utajone kierownictwo. Jeśli ktokolwiek uważa, że niepotrzebnie podnoszę larum niechaj zapozna się z filmem umieszczonym pod linkiem.

Na nim to zarejestrowano sceny, które dowodzą, iż nie przesadzam.
Wczoraj minęła osiemdziesiąta rocznica pierwszego masowego transportu więźniów do rzeczonego obozu. Składał się on z ponad 700 więźniów politycznych zaaresztowanych przez niemieckich okupantów i przetrzymywanych w tarnowskich więzieniach. 99% nieszczęśników było etnicznymi Polakami. Spośród nich wojnę przeżyło nieco ponad 200.
Aby upamiętnić to wydarzenie, środowiska narodowe zorganizowały legalny (!) marsz, w którym wzięło udział kilkaset osób. Jego uczestnicy mieli dotrzeć pod bramę muzeum i w ciszy oddać hołd ofiarom barbarzyńskiej przemocy. Niestety już kilkaset metrów od dawnego obozu maszerujący natknęli się na barierę w postaci funkcjonariuszy policji. Nie pomogły tłumaczenia ani negocjacje. Co więcej, organizatorom wydarzenia nie przedstawiono żadnego rozsądnego uzasadnienia blokady, a prośby o rozmowę z osobą decyzyjną lub dowódcą zostały zlekceważone. Ostatecznie uczestnicy odśpiewali hymn narodowy, zaapelowano o jeszcze liczniejsze stawienie się w roku przyszłym i marsz został rozwiązany. Dodać trzeba, że jeszcze długo ludzie z biało-czerwonymi dawali wyraz swemu oburzeniu i gorąco dyskutowali o tej zaskakującej sytuacji.
Przyznam otwarcie, że równie bezczelnego ograniczania wolności manifestowania i prawa do zgromadzeń (poza "wynalazkami" z czasów PO-PSL) trudno szukać w naszej najnowszej historii. Nawet gdyby spotkanie zorganizowali bezrozumni grandziarze lub odlatujący fanatycy, to władze miałyby obowiązek przedstawić zgodne z prawem uzasadnienie decyzji. Tego wymaga powaga państwa i przepisy. W opisywanym przypadku zebrali się ludzie nastawieni pokojowo i – jak każdy może się przekonać - nie mający zamiaru wywoływać żadnych burd. Mimo tego zostali zatrzymani kilkaset metrów od terenu muzeum bez możliwości oddania hołdu pomordowanym rodakom.
Pamiętam doskonale styczniowe obchody zdobycia/wyzwolenia przez Sowietów obozu Auschwitz-Birkenau. Mam przed oczami te tłumy oficjeli, gości i reprezentantów mediów z całego świata. Zgodnie z ludzkim odruchem uczczono pamięć setek tysięcy ofiar nazistowskich oprawców. I tak powinno się dziać przez kolejne dekady ku przestrodze dla następnych pokoleń. Podkreślano przy tym męczeństwo ludności pochodzenia żydowskiego, która faktycznie w największej liczbie oddała życie w tym piekle na ziemi. Nie mniej zginęło w nim również kilkaset tysięcy osób spośród innych narodów, których cierpienia były identyczne. Dziwi zatem fakt, iż dochodzi do sytuacji, w której obywatelom Rzeczypospolitej, na polskiej ziemi, uniemożliwia się oddania hołdu polskim męczennikom.Czyżby ich śmierć była faktycznie li tylko kwestią biologiczną i poprzez to mniej tragiczną?
Sądzę, że proces oddawania przez Rzeczpospolitą zwierzchnictwa nad tym przesiąkniętym krwią ludzką skrawku Polski zaczął się już dawno, a jego początki zostały przegapione i zlekceważone. Wyrzucenie karmelitanek bosych, następnie usunięcie krzyży z tzw. Żwirowiska, ograniczenie ekspozycji dotyczących polskich więźniów obozu, zakaz wnoszenia sztandarów (nie wszystkich!)… No i ostatnio - niedopuszczanie Polaków w pobliże muzeum. Widać wyraźnie, że walka o pamięć dramatycznie się zaostrza. Na tę chwilę bilans strat polskich nie ogranicza się już do sfery mentalnej i świadomościowej, ale od wczoraj należy także doń zaliczać utratę kontroli nad cząstką terytorium naszego państwa.

Link:
https://www.youtube.com/watch?v=rkosSlB2Rak

Tekst ukazał się na Salon24.pl w dniu 15 czerwca 2020r

 

Pin It