Profesor Sadurski ma prawo mówić, że PiS to "zorganizowana grupa przestępcza" ze względu na wyższe dobro, jakim jest wolność wypowiedzi. Tym pokracznym argumentem sędzia Sylwia Urbańska dołączyła do piewców hejtu. Stopień obrzucaniem się błotem przez obie zwaśnione strony nie zelżeje, a wręcz przeciwnie. Pół biedy, gdyby wykształcony prawnik i profesor rzucił w stronę Jarosława Kaczyńskiego albo innego polityka PiS "ty debilu". Po co ma się ograniczać, skoro i tak wszyscy wiedzą, co na temat rządzących uważają Wojciech Sadurski i sekundujący mu dziennikarze "Wyborczej" czy "Newsweeka".

Gdyby Kaczyński albo ktokolwiek inny, nazwany tak publicznie przez kogokolwiek, poczuł się urażony, to poza niskim okazem kultury wyzywającego, sam trzymałbym po cichu kciuki, by nie "skazywać" delikwenta za obelgę. Właśnie ze względu na wolność słowa i wypowiedzi. Sadurski ma prawo do własnych odczuć i, załóżmy, gdyby zwyzywał kogoś, używając słów w zastępstwie "nieudaczników", "dyplomatołków" czy "niewykształconych" - nie dostrzegałbym większego problemu.
Ale profesor poszedł o krok dalej i bez żadnych dowodów napisał na Twitterze: "Jeśli ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, to po ustawce z ostatnich 2 dni powinno być jasne: żaden przyzwoity człowiek nie powinien iść w paradzie obrońców białej rasy, którzy na chwilę schowali swe falangi i swastyki, w zmowie ze zorganizowaną grupą przestępczą PiS".
To już co innego. Żaden poseł PiS nie usłyszał zarzutów. Mówiąc o "zorganizowanej grupie przestępczej", trzeba wskazać oczywiście na konkretne nazwiska. Skoro one nie padają, to w domyśle autorowi chodzi o kierownictwo PiS. A ono również w świetle prawa nie należy do "zorganizowanej grupy przestępczej".
Jednocześnie ci sami obrońcy demokracji przy każdej nadarzającej się okazji powtarzają - i słusznie - że póki człowieka nie skazano prawomocnym wyrokiem, to jest on niewinny. Najczęściej powtarzają tę frazę, gdy zarzuty o charakterze korupcyjnym wytacza CBA.
Ba, Sadurski często zwraca uwagę na ataki "Wiadomości" i TVP na Rafała Trzaskowskiego. Posłużył się dokładnie tą samą metodą, którą na pozór punktuje u przeciwników. W ogóle nie interesuje mnie, czego domaga się PiS w tej sprawie - na ludzki rozum, wystarczyłoby zwykłe usunięcie wpisu i powiedzenie "przepraszam, zagalopowałem się". Ale doskonale wiadomo, że skala emocji w środku konfliktu politycznego wyklucza tego typu postawy - nawet u osoby, która teoretycznie powinna świecić przykładem.
Jeden z obrońców prof. Sadurskiego uwielbia stroić się w szaty moralizatora, a przy okazji dziennikarza śledczego. Często redakcja "Gazety Wyborczej" ubolewa nad rozprzestrzeniającą się nienawiścią w przestrzeni publicznej, za którą odpowiadają oczywiście tylko ci "oni". Nigdy my. Dziś na Twitterze Wojciech Czuchnowski retwittuje wpis ordynarnego trolla, który wkleja jakiś sfingowany napis na telebimie "Kaczyński TY CHUJU". Nawiedzony internauta dodaje komentarz: "No masz. I to na urodziny". Potem napalonego Wojciecha Czuchnowskiego ktoś ma traktować poważnie, poza wyznawcami? Wolne żarty.
Oby absurdalny wyrok ws. głupiego twitta Sadurskiego się nie utrzymał. Inaczej w dobie "wolności słowa" będzie można bez ogródek nazwać szanownego profesora np. pedofilem albo złodziejem i powołać się sprytnie na interpretację sędzi Urbańkiej. Według niej, pozwany użył, uwaga... metafory.
- W tym przypadku wolność wypowiedzi ma prymat przed ochroną dobrego imienia powoda też z uwagi na ocenę stron. Z jednej strony obecnie rządzącej partii politycznej i z drugiej pozwanego jako uczestnika debaty publicznej - wygłosiła Urbańska. To chyba odwrócenie starej zasady, że każda strona powinna być równo traktowania w sądzie. Nie, tutaj mamy cytat czarno na białym wyłożone, kto okazał się "równiejszy".
Nazywanie partii "grupą przestępczą" w celu wywołania hejtu nie jest mową nienawiści. "LGBT to ideologia" natomiast to szczucie i powód do zerwania kontaktów dyplomatycznych z przedstawicielami państwa, w którym pada ten - nawet, jeśli nieprzemyślany - pogląd. "Kaczyński, TY CHUJU" to wyraz troski o wolność słowa i prywatna opinia dziennikarza. Inne redakcje natomiast nie mogą ostro krytykować polityków opozycji, manipulować, szczuć. Wot, logika.

Opublikowano: na Salon24.pl 19 czerwca 2020,