Wiecie państwo już zapewne, że wszystko jest polityką, dosłownie wszystko. Tak było, jest i będzie. Sport, poszczególne dyscypliny masowe i elitarne to nie tylko rywalizacja sportowa, dziś także rywalizacja farmakologiczna. To przede wszystkim poważna dyplomacja, komunikowanie polityczne, gospodarcze i społeczne w wymiarze międzynarodowym skierowane do szerokiego grona odbiorców za granicą. Public Relations, marketing państwa.

Piłka nożna, czyli dyscyplina masowa, jak żadna inna kultura popularna nie wywołuje tak dużej ekscytacji i uwielbienia, zarówno u uczestników, w tym piłkarzy, drużyn, lig, reprezentacji państw i swoich wielbicieli (kibiców), to bardzo poważna polityka, dyplomacja futbolowa (soccer/football diplomacy). Od zawsze jest w państwach posiadających doktrynę polityczną ważny instrument realizacji doktryny. Pozwalającym jednocześnie działać dyplomacji publicznej, której celem nadrzędnym jest uzyskiwanie za granicą zrozumienia i poparcia dla realizacji własnej wizji rozwoju cywilizacji państwa i świata (prowadzonej polityki za pomocą różnych instrumentów i narzędzi, na wielu poziomach) w aspekcie politycznym, gospodarczym i społecznym - doprowadzenia do sytuacji aby jednostki, większe zbiorowości, masy zaczęły podzielać poglądy, przekonania, oferowany systemy wartości i aby chciały go naśladować i aspirować do stylu życia jego mieszkańców. Kształtowanie postaw społecznych i opinii publicznej za granicą. Taki Soft Power. Musi też być określony cel i kierunek prowadzonej operacji (po co i dlaczego to robimy, do kogo kierujemy i jak drogo to nas będzie kosztowało osiągnięcie zamierzonego celu).
Ministerstwo sportu i turystyki, jest w związku z tym nawet istotniejszym ministerstwem niż ministerstwo kultury czy edukacji ponieważ pozwala na skuteczne dotarcie do mas.
Grecy już 2000 lat p.n.e. grając w episkyros kopali lnianą kulę. W 1174 r. w Anglii rozegrano pierwszy mecz (futbol gromadny) z okazji tłustego czwartku. Nazwy football użyto oficjalnie w Anglii w 1486 r. W gdańskim Muzeum Archeologicznym można zobaczyć fragment skórzanej piłki sprzed ponad 700 lat. Natomiast na temat futbolu w Rzeczypospolitej Obojga Narodów nic nie wiemy. Kolejny temat tabu. Skoro nasz Uniwersytet i media w tym temacie milczą, to mogę domniemywać, że była to poważna co najmniej rozrywka. Niestety o wszystkim co poważne, można się dowiedzieć nie tam, gdzie o tym powinno się dowiadywać - czyli uniwersytecie. Nie sądzę, aby coś takiego, jak football uszło uwadze dworowi królewskiemu i szlachcie. Pierwsza szkółka piłkarska Aldenham Scholl powstała w 1825 r. Pierwszy klub piłkarski powstał trzydzieści lat później, w Sheffield. Członkowie klubu Sheffield Football Club ustalili reguły gry 24 października 1857 r. W 1863 r., w Londynie przedstawiciele 13 klubów utworzyli The Football Association (FA) – Angielski Związek Piłkarski. W 1871 r. zainaugurowano najstarsze narodowe rozgrywki piłkarskie na świecie – The FA Cup. W Glasgow 30 listopada 1872 r. rozegrano pierwszy historyczny mecz międzypaństwowy Szkocja - Anglia, zakończony wynikiem 0:0. W 1884 roku cztery kraje brytyjskiej Korony postanowiły rozegrać między sobą Mistrzostwa Wielkiej Brytanii (British Championship). Międzynarodowy Komitet Olimpijski powstał w Paryżu, z inicjatywy barona Pierre’a de Coubertina 23 czerwca 1894 r. któremu powierzono organizowanie od 1896 r. w cyklu czteroletnim igrzysk olimpijskich (Igrzyska Skandynawskie odbyły się 14 lipca 1834 r. w Ramlosa w Szwecji; Evangelos Zappa - Grekowi, weteranowi wojen z Turcją powierzono organizację olimpijskich zawodów gimnastycznych w latach w 1859, 1870 i 1875). W roku 1904 powstał Międzynarodowy Związek Piłkarski (dzisiejsza FIFA). Natomiast w 1900 r. piłka nożna weszła w skład dyscyplin olimpijskich. Pierwszego Chempiona globu (Mistrza Igrzysk Olimpijskich) świat poznał w 1908 roku, na olimpiadzie w Londynie. Pierwsze mistrzostwa odbyły się w 1930 r. w Urugwaju. W Szwajcarii, 15 czerwca 1954 została powołana międzynarodowa organizacja pozarządowa - Unia Europejskich Związków Piłkarskich (Union of European Football Associations, UEFA). Puchar Europy Mistrzów (obecnie Liga Mistrzów) został utworzony 26 lutego 1955 r, a 18 kwietnia 1955 r. zapoczątkował rozgrywki Puchar Miast Targowych (Liga Europejska, Puchar UEFA) - PRL przystąpił do rozgrywek w 1968 r. Mistrzostwa Europy zadebiutowały w 1960 r. Pierwsza edycja Pucharu Zdobywców Pucharów została rozegrana w sezonie 1960/1961 i zakończył swoją żywotność w sezonie 1999/2000. Od sezonu 2021/22 pod egidą UEFA ma ruszyć, jak to nazywam - liga pocieszenia dla tych co nie mają pojęcia o istnieniu dyplomacji piłkarskiej, czyli Conference League.
Dyplomacja futbolowa może być nie tylko porządnym narzędziem do zrealizowania zasadniczego celu. Służy wzmacnianiu pozycji międzynarodowej państwa. Uniknięciu konfliktu a czasem ma kreowaniu konfliktu, kontroli konfliktu i zarządzaniu tym konfliktem (np. wykluczenia federacji z mistrzostw, igrzysk czy rozgrywek klubowych o znaczeniu globalnym a także bojkotu sportowców). Kształtowaniu pozytywnego wizerunku państwa (nie ma znaczenia czy republika czy monarchia czy dyktatura), powagi państwa i tym samym elit (i tego wszystkiego w aspekcie politycznym, gospodarczym i społecznym), co kryje się w zasadach ustrojowych państwa. Jego doktryny, dziedzictwa, tradycji, systemu politycznego, kultury i sztuki. Religii, pierwotnych orientacji, porządków moralnych, stojącego za tym systemu wartości.


W państwach mało znaczących, przedmiotowych których niepodległość sprowadzona jest do punktu na mapie (czy tzw. satelitów) sport i piłka nożna w zakresie komunikacji ze społeczeństwem wyłącznie do rywalizacji sportowej, czyli do emocji i instynktów i absorpcji obcych wzorców. Taki substytut braku myślenia, wyznaczania i osiągania celów strategicznych na zewnątrz państwa. Krótkotrwałe zaspokojenie emocji tłumu i ekscytowania się danym wydarzeniem do wewnątrz państwa. Masy będą tym żył latami, kiedy poważni gracze będą realizowali swoje cele, wychowywały, formatował postawy społeczne i robiły dobre interesy. Sportowcy i piłkarze byli PRL-u potrzebni do wewnątrz państwa np. narzędziami do robienia karier dla towarzyszy. Mistrzowie, medaliści, triumfatorzy, lokalni herosi dla towarzyszy byli miłą twarzą systemu i słuszności drogi wybranej przez sekretarza (wodza) i partię dla mas do wewnątrz państwa. Na zewnątrz towarzysze podejmowali działania, tak jakby nie mieli najmniejszego pojęcia, że sport i piłka nożna to poważna polityka zagraniczna (nawet w ramach obozu marksistowskiego), i niestety te tradycje kontynuuje III RP. Tylko w takich państwach po klęskach i totalnych kompromitacjach, nie ma poważnych analiz (nie oznacza zmiany selekcjonerów, trenerów - życzył bym każdemu selekcjonerowi Reprezentacji Polski, aby mógł pracować z kadrą tyle lat, co Joachim Lew czy Morten Olsen, a każdemu trenerowi takiej stabilności jaką miał Arsene Wenger, o Aleksie Fergusonie nawet nie wspomnę), dyskusji i wyciągania z tego pozytywnych wniosków. Coraz słabsze liga i mizerniejsze wyniki w rozgrywkach klubowych europejskich i jednak gra reprezentacji poniżej możliwości piłkarzy, którzy u potomków republikanizmu wypełnionego personalizmem tworzą wspólnotę, a nie kolektyw. Sprecyzowania priorytetowych celów, doboru właściwego kapitału ludzkiego w związkach i sztabu odpowiedzialnego za osiągnięcie sukcesu, z selekcjonerami na czele. Podrzuca się masom zwrot: Polacy nic się nie stało (czyli było fajnie, dobrze się na widowni czy przed ekranem masy bawiły - trochę piwa wypili i coś w między czasie przekąsili, wyluzowano się, wyładowano swoje zaangażowane emocje, okazano sąsiadom swój "patriotyzm" itd.; jednocześnie pokazujące odporność na myślenie). Czyli za deskrypcję trzeba przyjąć, że władza do wewnątrz państwa chce ukryć coś niezwykle istotnego: przedmiotowość ziem i bytów, złą organizację państwa i w aspekcie społecznym - brak dobrej selekcji kapitału ludzkiego (brak pozytywnej selekcji) - czyli faktycznie brak elity a jedynie ukrycie substytutu odgrywającego rolę elity, którym można się posłużyć do realizacji postawionego celu, czyli brak strategicznego myślenia, zarządzania i działania.


Skoro mówimy o dyplomacji sportowej, dyplomacji futbolowej - to się stało, stało się bardzo dużo. Tym jest kompromitacja (wynik sportowy), jak to była na Euro 2012. Zupełnie inaczej było z gospodarzami Mistrzostw Świata w Korei Południowej i Japonii 2002. Nie dość, że nie osiągnęliśmy celu politycznego, w tym wizerunkowego na zewnątrz państwa w aspekcie politycznym, gospodarczym i społecznym. Ponieśliśmy straty - zostaliśmy jako państwo w świecie globalnym ośmieszeni. Zademonstrowano swoje wszystkie deficyty, jeżeli chodzi o rozumowanie polityki. Pokazano niezdolność do realizacji interesów państwa, także w aspekcie gospodarczym. Ile z tego interesu wyciągnęliśmy w drugiej dekadzie XXI wieku? Liga coraz słabsza, coraz mniej atrakcyjniejsza dla poważnych piłkarzy, w tym dla młodych piłkarzy z przysłowiowymi talentami na globalny sukces. Kluby z rywalizacji europejskiej odpadają coraz szybciej. W zamian zamienniki z obecnych drabinek trzecich lig niemieckich, hiszpańskich itp., czwartych czy siódmych angielskich. Przed wejściem tzw. prawa Bosmana pewnie ciut wyżej. Transfery zagraniczne młodych i ciut zdolniejszych zawodników - zupełnie nie przemyślane, kwoty odbiegające np. od tych płaconych w Czechach, za tamtejszych piłkarzy. Młodzi trafiają do lig, w których nie mają szans na sukces, już w momencie podpisania kontraktu. Nie rozumieją, że taka Premier League, to jest liga imperialna - czyli chętnych mnogo, i nikt tam zmarnowanym talencikiem bez rozumu się nie będzie przejmował. Budżety klubów Ekstraklasy i zarobki piłkarzy w stosunku np. do 2 Bundesligi czy nawet do League One, jak się zmniejszyły? A może się zwiększyły. Ile tych dobrych piłkarzy, mogących dać dobrą jakość - podnieść poziom sportowy, a z drugiej znaczenie klubu, ligi i państwa w Europie Środkowo - Wschodniej trafiło do polskich drużyn. Klubów nawet nie stać (i nie widzą potrzeby, co też pokazuje, że nie rozumieją tego, czym jest dyplomacja piłkarska) na zaangażowanie zawodników ukształtowanych przez system szkolenia Kanta wypełnionego Lutrem, tych którzy zdecydowali się grać w barwach reprezentacji Polski (ilu Ich gra w Ekstraklasie, czy w I i II lidze) - czyli założyć koszulkę z Białym Orłem i wysłuchać lub odśpiewać hymn narodowy (choć wypadałoby niektóre zwrotki zmienić, wiemy przecież jak skończył Napoleon i nie jest to raczej wzorzec do naśladowania w każdym aspekcie). Młodzież potrzebuje doświadczonych i ogranych zawodników, od których będzie mogła się czegoś dobrego i pozytywnego nauczyć. Ci piłkarze mimo wszystko odrzucili (motywy są mało istotne) oferowaną im przez nich wizję rozwoju cywilizacji oraz stojący za nią system w aspekcie gospodarczym, społecznym i politycznym, który tych piłkarzy ukształtował i wprowadził do służenia interesom (niekiedy mocarstwowym) państwa za pomocą korporacji globalnych - instrumentu. Tym jest produkt o nazwie Bundesliga. Rozwinął otrzymany Ich dar od Pana Boga. Oni mimo to wybierają reprezentacją Polski i swoim wyborem wybierają służbę temu państwu (bardzo wielu potem ląduje na ławkach rezerwowych - czyli są degradowana ich pozycja sportowa i społeczne - u swoich pracodawców - klubach, jeżeli nie dają większej jakości, niż ten który utożsamia się z wizją np. kantyzmu i jest gotowy do ciągłej służby kolektywizmowi lub indywidualizmowi), temu co stoi za jej rzeczywistym dziedzictwem (często dokonujący wyboru o tym nie mają wiedzy). Dlatego nie można wyżej stawiać np. Podolskiego nad Polańskim. Nawet więcej, taki Polański, tylko z tego powodu na każdym meczu reprezentacji np. z Niemcami powinien być witany owacyjnie i zasiadać w loży honorowej. W aspekcie społecznym pokazano, że nie potrafimy dokonać odpowiedniej selekcji kapitału ludzkiego, który poprzez swoje zarządzanie doprowadziłby do osiągnięcia sukcesu (realizacji założonego celu strategicznego - patrz choćby ostatnie Igrzyska Olimpijskie w Pekinie i Londynie). W aspekcie gospodarczym nie stworzyliśmy choćby np. Ekstraklasy jako korporacji regionalnej. W aspekcie politycznym Bundesliga i reprezentacja Kanta wypełnionego Lutrem jest odbiciem wielokulturowym aspiracji mocarstwowych państwa, czyli jest gwarancja na dobrobyt dla tych wszystkich, którzy kulturowo utożsamiają się z Kantyzmem i będą realizować jego interesy do wewnątrz i na zewnątrz.
Pax Americana tworzy imperialne produkty globalne NBA (liga koszykówki), NHL (liga hokeja na lodzie), NFL (rugby amerykańskie) czy rozgrywki uniwersyteckie są symbolem triumfu indywidualizmu. Jak tu Pax Americana nie lubić, nie ufać i nie kochać jak daje ludzkości najlepszą ligę na świecie koszykówki i hokeja na lodzie oraz wszystkie przeżycia i fascynacje z tym związane. Po raz drugi podchodzi do projektu zbudowania globalnej (z myślą najlepszej i najlepiej opłacanej) ligi piłki nożnej. Pax Britannica i jej Premier League, podobnie jak z ekranizacja Jamesa Bonda (agent 007, szpieg brytyjskiej Secret Intelligence Service - MI6) to sygnał, że imperium ciągle ma się doskonale i jest to ciągle najlepszy kraj i miejsce do życia i dobrobytu oraz najlepszy system organizacyjny państwa na kuli ziemskiej. Tym jest projekt ligi imperialnej. Podchodzą do niego niezwykle poważnie. Oni są mistrzami dbania o swój wizerunek, nawet wtedy jak dokonują grabieży, to robią to tak, że ten którego eksploatują i dewastują patrzy na nich z fascynacją i uwielbieniem. Potomkowie republikanizmu wypełnionego personalizmem, czyli spadkobiercy Rzeczypospolitej Obojga Narodów wiedzą to doskonale. Wystarczy, że popatrzymy na polityków z okresu tzw. Sejmu Wielkiego, przed i po I wojnie światowej, okresy międzywojennego, okresu II wojny światowej czy na współczesnych polityków, pałających większą i nieodwzajemnioną (są dla nich pionkami, którymi można się posłużyć w danym momencie) miłością do tego Locke, większą niż do RON. Pozostałości polityki imperialnej mamy też w La Liga (katolickiej monarchii, której najlepszym odbiciem jest królewski Real Madryt) i Serie A (Wenecja i Rzym).


W aspekcie gospodarczym piłka nożna to też globalny i poważny biznes, narzędzie do wysysania słabszych rynków (lub w planach podboju i podporządkowania) z profitów i wprzęgnięcie ich do systemu pracy podporządkowanego głównym graczom na rynku globalnym. Po wejściu w życie prawa Bosmana rynek bałkański, Europy Środkowo - Wschodniej, Kraje Beneluksu został wyssany przez Bundesligę, Serie A, La Ligę a te w ostatniej dekadzie przez Premier League czy też nawet Championship (II poziom ligi angielskiej). Kibice zmieniają się w klientów widowiska sportowego. W aspekcie społecznym, to też z jednej strony narzędzie integracji z mocarstwem mającym aspiracje globalne lub państwem poważnym. Wytrych masowy do serc i umysłów. Narzędzie do rozmontowania dziedzictwa i tradycji państw, które stają się celem podboju Imperium czy mocarstwa regionalnego (rynki i tereny będące w ich zainteresowaniu). Integracja emocjonalna i identyfikacyjna, sportowcy i piłkarze stają się dla mas często bohaterami narodowymi. Autorytetami, wzorami, których naśladują. Szansa na przynależność do elity, dostanie życie i znaczące miejsce w hierarchii społecznej danej organizacji o charakterze globalnym, jak i lokalnym dla rzeszy ludzi, którzy nie zmarnowali daru danego im przez Pana Boga, nie koniecznie obdarzonych inteligencją i mądrością. Piłka nożna to też widowisko ukazujące w poszczególnych piłkarzach piękno daru otrzymanego od Pana Boga. Może służyć zmniejszaniu znaczenia negatywnych stereotypów (także pojedyncze zwycięstwa sportowców, a szczególnie te o znaczeniu prestiżowym np. żużel, rajdy samochodowe - motoryzacja czyli i znaczenie gospodarcze), boks, szachy czy łyżwiarstwo figurowe (elitarność dyscypliny w określonych sferach drabinki społecznej).


W aspekcie politycznym za dyplomacją sportową i futbolową stoi wizja rozwoju cywilizacji, którą państwo poważne zamierza realizować wobec swoich sąsiadów, w danym regionie, na arenie międzynarodowej. Poprawa stosunków międzynarodowych. Jest to podwalina pod dyplomację drugiego toru (track two diplomacy). Może służyć do poprawy napiętych stosunków dyplomatycznych z jakimś państwem, próbą nawiązania stosunków gospodarczych i politycznych czy stosunków dwustronnych pomiędzy państwami, intensyfikację kontaktów bilateralnych, rozwój relacji. Otwierania się państwa. Ocieplenia wizerunku państwa, w tym polityków poprzez plecy np. piłkarzy. Może być narzędzie do zawierania traktatów, umów, także dotyczących wspólnych badania źródeł historycznych itd. Przygotowanie bytów zamieszkujących określone ziemie do zbudowania własnej diaspory, asymilacji lub wkomponowania w system budowy potęgi i dobrobytu własnego państwa. Dyplomacja sportowa i futbolowa nie musi też odgrywać roli pozytywnej, choćby w kontekście budowania zgody. Może być posłusznym narzędziem w kontekście konfrontacji politycznej. Kreowania, zarządzania i kontrolowania konfliktem międzynarodowym, testowania przeciwnika. Także może to być przygotowaniem danej społeczności do łatwiejszego i tańszego werbunku, eksploatacji, dewastacji czy nawet likwidacji.

Dla przykładu w kontekście obecnej rywalizacji pomiędzy indywidualizmem w wydaniu Locke a kolektywizmem w wydaniu Konfucjanizmu, Pax Americana zastosowała dyplomację pingpongową (popularna dyscyplina w Chinach - gladiatorzy w tej dyscyplinie - gdzie wiadomo było, że złoją amerykanów a ich sukcesem będzie wygranie choćby seta - ale oba państwa potrzebowały takiego tła, każde dla siebie z innych powodów, konfucjanizmowi bardziej z powodów wewnętrznych a Pax Americana z powodów geopolitycznych), zakończoną wizytą prezydenta USA Richarda Nixona w Chinach. Wejście Chińskiej Republiki Ludowej do Organizacji Narodów Zjednoczonych i rozpoczęciem budowy projektu "Chiny największa fabryka świata".
III RP swoje wzorce czerpie, w zasadzie do początku ery Zbigniewa Bońka, ze wzorców PRL-u. Towarzysze wiedzieli co to jest dyplomacja futbolowa na zewnątrz, ale nie widzieli potrzeby jej stosowania. Woleli zniszczyć wielki potencjał poszczególnych piłkarzy i pokoleń, niż pozwolić, aby ludzie z papierami na sukces globalny zrobili kariery na skalę europejską czy globalną. Będąc na miejscu Laty, Gadochy, śp. Deyny, Lubańskiego, Gorgonia, Szarmacha, Dziekanowskiego, Okońskiego (od kiedy skończył 21 lat, czyli od 1980 r. otwierał listę życzeń Paris Saint-Germain - szykującego się podboju Ligue 1 i Europy z Luisem Fernandezem i Dominique Rocheteau) i wielu innych - polityk utożsamiający się z tradycjami dyplomacji futbolowej prowadzonej przez towarzyszy z PRL-u (wzorce dewastacyjne, wybrakowane, kiepskiej jakości produkt) - nie uzyskaliby wsparcia i poparcia (tym jest też komentowanie meczy, jak tacy politycy sprawują stery, czyli gloryfikowanie) w żaden sposób. Pozbawienie tych ludzi możliwości wejścia do panteonu globalnego, jest co najmniej draństwem. Nie miało to dla towarzyszy znaczenia, w kolektywizmie osoba jest niczym. Tak jest w każdym systemie, gdzie jest władza i pieniądza, a nie ma idei, czyli tyrania.


W zasadzie tylko raz w PRL-u posłużono się w sensie pozytywnym na zewnątrz dyplomacją futbolową. Szczęściarzem można powiedzieć był Zbigniew Boniek, który przed Espania 1982, jeszcze w okresie obowiązywania na tych ziemiach stanu wojennego (zawieszony 31 grudnia 1982 a zniesiony - 22 lipca 1983) przeszedł do Juventusu Turyn za 2,3 miliona USD (w tym samym okresie, najdroższym piłkarzem na świecie był Diego Maradonę za którego Barcelona zapłaciła 7,6 mln USD). Dzięki temu mógł osiągnąć sukcesy globalne - Puchar Europy w 1985, Superpuchar Europy w 1984, Puchar Interkontynentalny w 1985 i Puchar Zdobywców Pucharów w 1984. Strzelać najważniejsze gole dla Starej Damy - decydujące o sukcesie, asystować przy golach Platiniego i Rossiego w Serie A. Tylko przypomnę, że 1982 roku Michel Platini (przez 5 lat rozegrał w barwach Juve 222 mecze i strzelił 103 gole) przechodząc z Juventusu Turyn do St. Etienne kosztował ponad 3 miliony funtów). Był wówczas Zbigniew Boniek dyplomatą globalnym tych ziem i bytów. Po Ojcu Świętym Janie Pawle II, jedynym dyplomatą z którym należało się liczyć. Nie wiem dlaczego Zbigniew Boniek zakończył, podobnie jak Platini karierę piłkarską w wieku 32 lat, ale było to jeszcze w PRL-u (23 marca 1988 roku w Belfaście w meczu z Irlandią Północną po raz ostatni zagrał w reprezentacji). Zapewne jeżeli nie było poważnej kontuzji, to mógł poczekać (grał mniej meczy w sezonie niż obecnie Robert Lewandowski) i zakończyć swoją karierę, może w słabszym klubie niż Roma (Raul - czyli ten, który pobił wszelkie rekordy Alfredo di Stefano w Realu Madryt, nie widział problemu gry w Schalke 04 czy zakończyć karierę w Cosmosie Nowy Jork), ale jako reprezentant niepodległego państwa Rzeczypospolitej Polskiej. Chciał obecny Prezes PZPN odejść w doskonałej formie, więc odszedł. Były to wówczas zapłacone przez Juve duże pieniądze, ale władza komunistyczna po tym, jak na początku 1981 r. rząd Wojciecha Jaruzelskiego ogłosił bankructwo kraju, informując Klub Paryski o wstrzymaniu spłaty zadłużenia zagranicznego i wprowadzeniu stanu wojennego potrzebowała bardzo nie tylko dewiz. Sklepy dewizowe wchodziły na te ziemie wraz z utrwalaniem władzy komunistycznej. One były po to, aby władze mogły skupywać od obywateli waluty obce. PRL potrzebował ich w każdej dekadzie. Potrzebował poprawy relacji międzynarodowych. W 1980 r. zadłużenie zagraniczne w walutach wymienialnych osiągnęło poziom 24,1 mld USD (lub 23 mld czy 25,5 mld USD), a wymagalne płatności z tytułu obsługi zadłużenia zagranicznego na rok 1981 wynosiły 10,9 mld USD przy eksporcie za waluty wymienialne na poziomie 8,5 mld dol. Przeliczając na obecne dolary, zadłużenie wynosiło ok. 72 mld USD a eksport 25 mld USD. Eksport do marksizmu w wydaniu ZSRR i innych krajów komunistycznych był większy, ale towarzysze jako zapłatę otrzymywaliśmy surowce i niskiej jakości towary. W latach 1982 - 89 spłacono średnio 20-30% wartości kredytów, z czego 30-60% stanowiły odsetki, czyli spłacono 18 mld USD, z tego 6 mld USD stanowiło właściwą spłatę zadłużenia (pod koniec 1979 - 22,4 mld USD, pod koniec 1981 - z 26 mld wzrosło do 42,3 mld USD na koniec 1989 r.). W 1982 r. import surowców i komponentów z tzw. świata zachodniego zmalał o 40%, co doprowadziło do wstrzymania produkcji w wielu zakładach. Gospodarka wojenna (niska płaca i zbrojenia) poniosła klęskę z gospodarką imperialną.
Tym tlenem miał być transfer najlepszego zawodnika Widzewa Łódź do jednej z najlepszych drużyn świata. Przypomnę, że wówczas jednocześnie na boisku w jednej drużynie mogło grać tylko dwóch cudzoziemców. Więc nie można było sobie pozwolić na zły transfer.


Współcześnie też mamy dyplomatę futbolowego o znaczeniu globalnym. To Robert Lewandowski - najważniejszy współcześnie dyplomata Rzeczypospolitej. Też trzeba jedno powiedzieć, że Kant wypełniony Lutrem (czego nie potrafił zrobić Rousseau i Monteskiusz w wydaniu III RP posługując się narzędziem o nazwie Legia itd.) stworzył Rzeczypospolitej dyplomatę o znaczeniu światowym rozpoznawalnego w każdym zakątku świata.
Każda epoka, dekada, okres od czasów II wojny światowej rodziła w na tych ziemiach, której dziedzictwem jest republikanizm wypełniony personalizmem piłkarzy klasy europejskiej i światowej. W aspekcie społecznym Ci fenomenalni piłkarze byli dla władz niewolnikami, maskotkami do wewnątrz państwa którym po skończeniu 30 a później 28 lat pozwalano wyjechać, aby zarobili trochę grosza w solidnej walucie. Pozwalano klubom na turne po USA i grę np. z klubami polonijnymi.
Jakież profity polityczne, gospodarcze i społeczne mogłaby osiągnąć władza w wydaniu PRL-u dla budowy i powagi swojego państwa na tych ziemiach, gdyby stosowała dyplomację futbolową. Tym jest np. sprzedaż za duże pieniądze do klubu o znaczeniu globalnym (jeżeli samemu nie potrafi się stworzyć takiego klubu i takiej ligi) najlepszych swoich produktów (piłkarzy jako kapitału ludzkiego w szczytowym momencie formy), które mogą się okazać kurami znoszącymi złote jajka w aspekcie politycznym, gospodarczym i społecznym. Wielu z nich chciały najlepsze kluby hiszpańskie, włoskie, niemieckie. Oprócz wysokich wpływów w dewizach, pewnie jednych z największych wówczas na świecie stawek, jakie można zapłacić za piłkarza. Czytając dossier gwiazd z Polski, które stają się gwiazdami światowego formatu, których miliony chcą naśladować. Czyż może być coś lepszego dla wywiadu ideologicznego, jakim był wywiad marksistowski w wydaniu ZSRR a ich ramieniem były wywiady satelitów (wywiad Pax Americana i Pax Britannica to wywiady imperialne, Turecki i Izraelski to wywiady religijne). Każdego dnia fanatyczni kibice czołowych lig europejskich fascynowaliby się dokonaniami np. Deyny, Gadochy, Szarmacha, Lubańskiego. Jakie poważne transakcje władza komunistyczna, znacznie lepsze niż te zawierane przez towarzyszy: Gierka i Jaruzalskiego mogła zawierać ze światem zachodnim. Zamiast takich interesów zrobili inne, które wychodzą nam bokiem po dzień dzisiejszy. Świat zachodni, wobec takich "fachowców", których dary: mądrości i rozumu oraz roztropność nie była mocną stroną - zastosował swoją dyplomację kredytową.


Polityka kredytowa Pax Americana prowadzoną w stosunku do PRL-u była bardzo prosta. Po odejściu od systemu z Bretton Woods - likwidacji parytetu złota, kreowanie pieniądza odbywa się na zaufaniu. Zapotrzebowanie na dolara jest olbrzymie (waluta uniwersalnie wymieniana). Gigantyczne zadłużenie jest abstrakcyjne i będzie miało znaczenie wyłącznie wtedy, gdyby wierzyciele masowo w krótkim odstępie czasowym zażądają zmaterializowania, czyli powrót dolara do Pax Americana. Wiedzieli doskonale, że towarzysz Gierek nie tylko importował na kredyt, że spłacał kredyty (wraz z odsetkami) - łącznie w latach 70-tych spłaty wyniosły ok. 40 mld USD (obsługa zadłużenia obciążała spłatami odsetek eksport). Po stanie wojennym odmówiono towarzyszom udzielenia nisko oprocentowanych kredytów handlowych. Co oznaczało, że trzeba było kupować towary niezbędne do konsumpcji i zaopatrzenia przemysłu za wysoko oprocentowane kredyty. Wiedząc, że wszystkie technologie stosowane przez towarzyszy były od połowy lat 70-tych przestarzałe (pożerały energię i surowce) z punktu widzenia potrzeby przeciwdziałania kryzysowi energetycznemu. Nikt się nie liczył z zużyciem energii czy benzyny (za baryłkę ropy kosztującą swego czas 3 USD, trzeba było zapłacić 36 USD).
Od Bretton Woods z 1944 r. dolara, detronizując funta stał się główną walutą światową, centrum finansów przesunęło się z Londynu do Nowego Jorku. Jednak nie pozwalało to na swobodny i nieograniczony drukować dolara (trzeba było mieć duże zapasy złota, aby móc je wymienić na nadmiar dolarów na rynku) oraz jednocześnie bronić (utrzymywać parytet złota) kursu dolara do złota (35 USD za uncję złota) - utrzymywać stałej wartości w stosunku do złota. W sierpniu 1971 r. (uzasadnieniem walka z inflacją) Pax Americana odchodzi od tego systemu (wymiany dolara na złoto), i to jest rewers. Awersem było doprowadzenie do tego, że cały świat będzie pracował na dobrobyt i pomyślność największych zwycięzców II wojny światowej. Temu służy dodruk dolara. Trzeba było doprowadzić do całkowitej porażki marksizmu, czyli największego obozu pracy. Więc w latach 70-tych w sposób świadomy, zanim Carter (także za jego prezydentury) został prezydentem, i zanim szefem Rezerwy Federalnej USA został Paul Volcker u Locke w wydaniu Pax Americana pojawiło się zjawisko inflacji. Średnia stopa inflacji w latach: 1960 - 64 wynosiła 1,5%, 1965 - 69 było 3,5%, 1970 -74 prawie 6%, 1975 - 79 był ponad 7%. Miłująca na potęgę wolny handel i masową własność (ok. 1% najbogatszych miłośników Locka kontroluje całą własność) Pax Americana już wówczas był właścicielami pieniądza światowego i mógł już sobie swobodnie drukować dolary, w tym na potrzeby kredytowe państw komunistycznych. Jednak dolar wydrukowany w USA nie miał już takiej samej wartości, gdy trafił np. do PRL. I towarzysze w tym okresie decydują się zaciągać kredyty na zachodzie. Każdy dodruk pieniądza, także w USA kosztuje (FED kasuje od każdego dolara 7%). Dochodzi do tego jeszcze inflacja, którą się eksportuje i wpływa ona na wartość dolara u nabywcy, który kupuje już nie tego samego dolara co bezpośrednio z dodruku. Artur Burns (urodzony w Stanisławowie) i William Miller (szefowie Rezerwy Federalnej) też utrzymują inflację. Też oscylowała ona około 10% (czasem nawet więcej) a w Wielkiej Brytanii j Japonii w tym okresie była inflacja nawet wyższa niż 20%. Roczna inflacja w Stanach Zjednoczonych w 1979 r. wynosiła 11,8%, w grudniu 1980 r. - 18,9%, a w szczytowym momencie w lipcu 1981 r. - 22,36%. W latach 1981–1989 średnie oprocentowanie zadłużenia było na poziomie 10%. Czyli o tyle dolar w PRL-u był mniej warty w stosunku do dolara udzielonego bezpośrednio z kredytu. Co to powodowało? Powodowało, że PRL musiał dopłacać do eksportu, a ten eksport nie był taki mały. Natomiast Towarzysze w PRL-u już w latach 80-tych mieli puste pułki w sklepach, czyli nie było konsumpcji wewnętrznej, a to oznacza, że nie było z czego dopłacać do tego eksportu. W 1980 r. towarzysze z PRL-u zaciągają nowe kredyty, jako zabezpieczenie w Republice Federalnej Niemiec zadeklarowano złoża wanadu i tytanu odkryte na Suwalszczyźnie.

Liga piłkarska w PRL-u były na tyle mocna, że nie byłoby problemu z zastąpieniem odchodzących gwiazd, młodymi piłkarzami wówczas klasy krajowej, ale nie mniejszym talentem. Tacy rodzili się na tych ziemiach w każdej dekadzie. Ale była na tyle jednocześnie zła polityka, że nie potrafiono zbudować 4 - 6 silnych zespołów, w dużych ośrodkach, które byłyby w stanie systematycznie (a nie sporadycznie, raz czy dwa razy) dochodzić do półfinałów czy finałów rozgrywek europejskich klubowych. Klubów jako marek regionalnych, europejskich czy globalnych. Mimo mojego szacunku do Stali Mielec, ale nie da się z takiego klubu stworzyć marki globalnej. Gra w takim klubie nie będzie tym samym co w Realu Madryt - czyli pozostałości globalnej po imperium. Skoszarowanie w polskiej lidze piłkarzy klasy europejskiej i światowej do 28 czy 30 roku życia, i budowanie klubów w małych ośrodkach nie przekładało się zbytnio na sukcesy poszczególnych klubów w Pucharze Europy, Pucharu UEFA czy Pucharu Zdobywców Pucharów. Do dnia dzisiejszego Ci wszyscy zawodnicy o nieprzeciętnym talencie, pracowitość i rozsądnej głowie, byliby wdzięczni takiej władzy za szansę zrobienia kariery europejskiej lub nawet globalnej. A tak po każdym sukcesie schodziło z nich przysłowiowe powietrze. Wiedzieli, że to co im oferowano, to były kruszyny ze stołu marksistowskiego, ale dla innych (mas) nawet te kruszyny były szczytem marzeń. Nieosiągalne dla "pięknej, młodej i bogatej" klasy robotniczej. Wielu wybierało zwykłą ucieczkę, ryzykując dyskwalifikację co najmniej roczną. Jednym mimo to wyszła ucieczka na dobre np. Andrzej Buncol, Janusz Turowski, innym zahamowała karierę (nie zrobili jej na miarę swojego potencjału) np. Andrzej Rudy, Jarosław Jarecki, Marek Leśniak. Po co było wygrywać eliminacje do Igrzysk Olimpijskich czy Mistrzostw Europy, mecze pucharowe skoro władza, jak pojawi się oferta z mocnego klubu zachodniego (piłkarze o tych ofertach wiedzieli) podejmie decyzję, że nie jedziemy lub zablokuje transfer czy nie skorzysta z okazji wzięcia udziału w wydarzeniach globalnych, tak jak to się zdarzyło w Londynie 1948, Melbourne 1956 czy Los Angeles 1984. Władze komunistyczne PRL-u nigdy nie były zainteresowane prowadzeniem dyplomacji sportowej, dyplomacji futbolowej. Były zainteresowane wykorzystaniem piłkarzy i ich talentu i sukcesów propagandowym do wewnątrz PRL-u.
I my mamy teraz brać tych wszystkich polityków utożsamiających się z tamtym okresem PRL-u (uważających jeszcze, że stan wojenny był dobrem czy wręcz ratunkiem) sposobem rozumowania polityki i prowadzenia polityki, tych wszystkich spadkobierców, utożsamiających się z tymi korzeniami, tych anty-dyplomatów za poważną elitę, która jako jedyna nadaje się do bycia władzą wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą na tych ziemiach dla nas - bytów utożsamiających się z republikanizmem wypełnionym personalizmem. Tych co nam mają stworzyć doktrynę, zapewnić dobrobyt i pomyślność. Autorytety, mistrzowie dyplomacji i realizacji doktryny oraz interesów Rzeczypospolitej. Na niej mamy budować przyszłość. Na tych przysłowiowych nieukach. To jest obraza naszej inteligencji.
W epoce Jaruzelskiego, śp. Włodzimierzowi Smolarkowi, którego w 1983 r. chciał Paris Saint-Germain, powiedziano Nie. Dostał zgodę dopiero w wieku 29 lat i stał się gwiazdą m.in. Eintrachtu Frankfurt. Dariusza Dziekanowskigo 1985 r., po wygranym meczu przeciwko Włochom i meczach Legii z Interem, zapragnął w swojej drużynie Inter Mediolan, gdzie miał stworzyć tercet ofensywny z Karlem Heinzem Rummenigge i Alessandro Altobellim. Niestety towarzysze powiedzieli NIE. Potem chciał Go Bayer Leverkusen (2 miliony marek oferował) i włoska Pescara. Dopiero po zmianach politycznych "Dziekan" mógł wyjechać. Celtic Glasgow zapłacił za niego 650 tysięcy funtów. Wyspy Brytyjskie, podobnie jak dla Kazimierza Deyny nie były dobrym miejscem dla grającego techniczny futbol i nie mniej utalentowanego co Deyna - Dziekanowskiego. Inter Mediolan w 1984 roku zapłacił Bayernowi Monachium za Karla - Heinza Rummenigge (wówczas 29-letniego) 11 milionów marek. Najdroższy w tym okresie piłkarzem na świecie był Diego Maradonna, który przechodził z FC Barcelona do Napoli 6 miliona funtów (poda także kwota 13,6 mln USD dla Napoli i 6,5 mln USD dla Maradony). W 1987 r. AC Milan zapłacił Ajaksowi Amsterdam za Marco Van Bastena - 1 milion funtów (opłata za wychowanie piłkarza). Hugo Sanchez w 1985 przeszedł z Atletico Madryt do Realu Madryt za 250 milionów peset (około 1,7 miliona USD). Zrujnowano też możliwość zrobienia kariery światowej, chyba największemu diamentowi przełomu lat 70 i 80-tych, śp. Stanisławowi Terleckiemu. Trzeba tu jeszcze pamiętać o Ernescie Pohlu, Lucjanie Brychczyku, Gerardzie Cieśliku, Henryku Kempnym, Ryszardzie Grzegroczyku, Eugeniuszu Faber i wielu innych.
Musimy mieć nadzieję, że i to się zmieni. Nadzieje na zmianę daje też obecny Premier Mateusz Morawiecki, który doskonale wie, jak ważną bronią jest dyplomacja futbolowa. Prezes PZPN, selekcjoner, piłkarze to kluczowi dyplomaci do dyspozycji Rzeczypospolitej i każdego Prezydenta RP czy Premiera. Praktycznie w służbie państwa. Otóż, w 2018 roku, ponoć podczas wizyty Wolfganga Schaeuble - przewodniczącego Bundestagu u Premiera Mateusza Morawieckiego podczas mistrzostw świata, miał powiedział do Premiera, że jeśli Reprezentacja Polska wraca do domu, to może Robert Lewandowski (jedyny w tym momencie globalny dyplomata Rzeczypospolitej) mógłby teraz zagrać dla niemieckiej reprezentacji (czyli dla Kanta wypełnionego Lutrem swego czasu ukąszonego Heglem). Co odrzekł Premier Mateusz Morawiecki - NIE.
Premier tym stwierdzeniem doskonale odczytał znaczenie tego testu. W sposób jednoznaczny, w tym słowie dał do zrozumienia, że republikanizm wypełniony personalizmem (nasze dziedzictwo) i stojąca za tym personalistyczna oraz wspólnotowa wizja, nie podporządkuje się wizji rozwoju cywilizacji kolektywistycznej i absolutystycznej, nawet jak będzie to wersji Kanta wypełnionego Lutrem, wyleczonego po ukąszeniu Hegla.
To dzięki Premierowi mogą ruszyć profesjonalne rozgrywki. Szkoda, że tuż po Bundeslidze, ale przed Bundesligą ponownie na widowiskach piłkarskich na trybunach zasiądą kibice. Prezydent i Premier rozumieją, że stworzenie marek - jako ligi profesjonalnej i klubów jako marek rozpoznawalnych, cenionych w regionie i kontynencie europejskim oraz jednoczesne inwestowanie w dyplomację futbolową (kluby) czy hokejową w Kresach Wschodnich i Zachodnich, Jedysanu, Budziaku, to poważna i niezbędna operacja dyplomatyczna, która będzie służyła Rzeczypospolitej. Mamy tam solidny i podatny grunt np. szacuje się, że 40 % ludności Odessy jest przemieszane z Polakami. Pozostały tam polskie nazwiska, a najbardziej niesamowite jest to, że w tych ludziach odradza się polskość i patrzą na Polskę z nadzieją - powiedział w Polskim Radiu24 ksiądz Jan Dargiewicz z Odessy. Jest duży potencjał dla odbudowy diaspory polskiej. Podobnie jak u Kanta wypełnionego Lutrem czy w Republic. Zobaczmy, jak robią to Turcy, posługując się dyplomacją futbolową, choćby tą, która została ukształtowana przez Kanta wypełnionego Lutrem, a którą posługują się do budowania wizerunku i budowania swoich rozpoznawalnych marek oraz odbudowy Imperium Osmańskiego.

TEKST UKAZAŁ SIĘ NA SALON24.PL 19 CZERWCA 2020

 

Pin It