To, że w tych okolicznościach przyrody zagłosuję na AD, jest oczywistym głosem i rozsądku i patriotyzmu. Tak samo jest oczywiste, że zrobię to bez entuzjazmu. W zasadzie robię to ze względu na rząd PMM.
Nie chcę zbyt szeroko rozpisywać się: uważam, że jedyną sensowną recenzją pracy rządu są jego wyniki gospodarcze. Te są dobre. Czy mogłyby być lepsze? Tak, wszystko da się zrobić lepiej, gdy uzyskujemy dystans czasowy.

W praktyce jednak uzyskiwane rezultaty są sumą tak różnych zdarzeń, że spojrzenie retrospektywne jest rozumieniem popełnionych błędów i próbą ich uniknięcia w przyszłości przy jednoczesnej świadomości, że uniknąć wszystkich się nie da, bo pojawią się nowe, nieprzewidziane okoliczności.
Niemniej jednak, jeżeli ZP chce w przyszłości osiągać w wyborach parlamentarnych sukcesy nie wystarczy robić to, co się robiło i nie wystarczy tego samego robić lepiej.
Polska wymaga nadal głębokiej przemiany.
Potrzebny jest na pewno nowy ład medialny czyli to, co się nazywało się repolonizacją. Głos niemiecki, szwajcarski, francuski niech będzie słyszalny, ale w domu niemieckim, szwajcarskim, francuskim. Polacy nie gęsi i swój język mają. Słuchanie antypolskiej propagandy to jest coś na co kraj wolnych obywateli nie może sobie pozwolić. Mieszkańcy Senegalu nie dlatego mówią po francusku, bo urzekła ich literatura Hugo czy Balzaka, ale dlatego, że zostali w przeszłości skolonizowani.
Potrzebne są prawdziwe zmiany w świecie uniwersyteckim. W pierwszej kolejności należy dążyć do zmniejszenia samej ilości wyższych szkół. Fikcja w której jedni udają, że uczą a inni, że uczą się jest nie do zaakceptowania. Zabawa w wykładowcę i studenta to wyjątkowo infantylne zajęcie. Trzeba stawiać wysokie wymagania. Nie tylko studentom. Także wcześniej - uczniom. Upadek wiedzy matematycznej w Polsce stał się faktem. Jak pisał profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza H. Steinhaus: "Kraj bez matematyki nie wytrzyma współzawodnictwa z tymi, którzy uprawiają matematykę". Matematyka jest niezbędnym wstępem do kultury logicznego myślenia a tym samym i jakiejkolwiek rozmowy, która ma mieć coś wspólnego z sensem i dążeniem do prawdy. Ogólnie, tworzy to sytuację, która blokuje tworzenie propaństwowej elity. Kierunki takie i im podobne jak gender studies powinny zostać definitywnie zlikwidowane. Nie nazywajmy propagandy nauką. Wykłady na Paradzie Równości to najwłaściwsze audytorium.
Wchodzimy do świata cyfrowego. Nie jest istotne czy to się komuś podoba czy nie. W Polsce porządku na biurkach i segregatorach pilnuje ponad 400 tys. osób w administracji rządowej i samorządowej. To, co jest dumą, nie do końca uzasadnioną, polskiej transformacji czyli samorząd jest największym generatorem administracyjnych etatów. 60 procent urzędników to administracja samorządowa. I ona rośnie. Od 2005 roku zwiększyło się zatrudnienie w samorządzie o 20%. Nie jestem i nie byłem zwolennikiem państwa jako stróża nocnego, ale regulacje prawne ponad miarę tworzą zbędne koszty. Tu potrzebna jest nie tylko rewolucja cyfrowa, ale rewolucja w myśleniu kto jest dla kogo czy nos dla tabakiery czy tabakiera do nosa.
Inwestycje modernizacyjne. To nie mogą być tylko słowa. Gdynia. Stalowa Wola, Centralny Okręg Przemysłowy to konkret ambitnego państwa. To nie może też trwać zbyt długo. Od mówienia efektów nie przybywa a stracony czas jest nie do znalezienia. Czy nie powinien tego zrobić tzw. wolny rynek? Wolny rynek niech po prostu robi swoje a państwo swoje - nie jesteśmy tu jakimś szczególnym przypadkiem. Pisałem już o tym: od niemieckiego rządu oczekuje się, że wyłoży z budżetu na inwestycje w ciągu 10 najbliższych lat 460 mld EUR. Gigantomania? Nie, konieczność.
Nie cierpię całej tej eko-ideologii. Ekoterroryzmu. Z całego serca. Globalne ocieplenie tylko rozgrzewa we mnie ducha polemiki i zniechęcenia do tego antynaukowego bełkotu odpornego na racjonalną krytykę. Patrz, topią się lodowce i już i koniec. Ale uwielbiam przyrodę. Bo jest piekna. Środowisko naturalne to coś o co i trzeba dbać i warto dbać. Trzeba znaleźć balans pomiędzy naszą zaborczą cywilizacją a światem natury. Kary za niszczenie środowiska naturalnego powinny być ogromne. Wprowadzenie ścieków do Wisły nie dlatego mnie oburza, że robi to władza, której nie popieram. Moja ocena byłaby taka sama i w innych okolicznościach. To wymaga natychmiastowych i zmian w prawie i jego egzekucji. Włodarze miasta Warszawy, w mojej ocenie, w żaden sposób, poza tym, że im to psuje wizerunek medialny, nie zostali ukarani. To za mało. Tu są potrzebne wysokie kary i obowiązek naprawienia szkód. Ktoś powie - to kosztowne dla mieszkańców. Trudno. Mieszkańcy muszą nauczyć się myśleć, że ci, których wybierają będą naprawdę nimi rządzić i głupie wybory picusiów kosztują. I nie może odbywać się to kosztem wszystkich innych. Zatruwanie środowiska tylko dlatego, że nie umie się myśleć i działać musi kosztować. Także wybierajacych. Władza bez odpowiedzialności to władza patologiczna. Prawda. Wyborca, który wybiera kogoś, bo ten ma szyk, prezencję i gładkie słówka jest też patologiczny.
Wreszcie konieczna jest zmiana paradygmatu obowiązującego od - odkąd pamiętam. Nie zna się na niczym, ale swój - to często jedyna i wystarczająca rekomendacja do objęcia ważnego stanowiska. Władza państwowa musi zacząć przyciągać do siebie menadżerów, fachowców, profesjonalistów w danej dziedzinie. Trzeba przełamać też i inny, mentalny schemat tkwiący w duszy polskiej - chcemy mieć świetnych fachowców blisko władzy, ale najlepiej, aby oni zarabiali minimalna krajową. Tak się nie da i to się nie uda. Horyzont myślowy takich osób jak np. p. Suski czy p. Arłukowicz, bez obrazy panowie, jest tak wąski, że można dać im tylko zadania symbolicznie ważne a i tak trzeba tego towarzystwa pilnować, aby nie wlazło w szkodę. Tak samo wyglądają ich zdolności organizacyjne, chęć osiągania celów, pracowitość. Tu może podzielę się osobistym doświadczeniem. Pracowałem w spółce, która należała do WIG-20. W pewnym momencie dostałem propozycję, aby podjąć pracę w średniej wielkości polskiej spółce, ale o dobrej dynamice wzrostu. W zasadzie poszedłem na spotkanie z przyczyn czysto towarzyskich (trudno odmówić, gdy ktoś Cię prosi o taką drobną rzecz poraz któryś z rzędu). To, co mnie skłoniło do podjęcia wyzwania to sposób myślenia właścicieli: zrozumieli, że w gronie osób z jakimi osiągnęli dotychczasowe sukcesy nie ma osób o wystarczająco dużym doświadczeniu i kompetencjach. Mogliby, naturalnie, korzystając z powyższego przykładu postawić na własnego Suskiego czy Arłukowicza, ale wybrali inny kierunek: to muszą być menadżerowie z prawdziwego zdarzenia. Czy im się to opłaciło? Tak. EBIDTA ich przedsiębiorstwa w ciągu kilku lat wzrosła dwudziestokrotnie.
Czy to są jedyne obszary wyzwań dla PMM? Na pewno nie.
Zwróciłbym uwagę na to, państwo w sposób niedostateczny wspiera to, co nazywa się B+R. Zdecydowanej poprawy jakościowej nie ma. Jakieś może jaskółki są, ale wiosny nie ma. Ale to już temat na inną notkę. Może. W każdym razie innowacje "się robi" a nie się o nich mówi. Na pewno nie zrobią ich tzw. inkubatory przedsiębiorczości, które, co paradoksalne, ale i zarazem przewidywalne, utrzymują się z głównie z wynajmu sal. Na pewno nowe Google się z tego nie wykluje :). Generalnie, na tyle, na ile znam funkcjonowanie akademickich inkubatorow przedsiębiorczości, to lądują w nich osoby w typie Suskiego i Arłukowicza, osoby, które nie otarły się o biznes nawet przez jedno mgnienie. W ogóle koncepcja w której urzędnicy mogą uczyć kandydatów na właścicieli własnych biznesów jest koncepcja tak głęboko abstrakcyjną, że aż nie wartą dłuższego deliberowania. Administracja ma tu rolę do odegrania, ale nie taką.
Kończę z nadzieją na to, że w kolejną niedzielę ci, którzy dobrze Polsce życzą będą się cieszyć że zwycięstwa AD. To będzie dla mnie cierpki owoc zwycięstwa, ale zwycięstwa. Wiem, że jakaś część tych na których w sposób naturalny liczyli ci dla których suwerenna Polska coś znaczy a więc obóz konfederatów zostanie albo w domu albo poprze kogoś do którego trzeba mieć bardzo, bardzo duży dystans. Kosmiczny dystans. Mogę powiedzieć im tylko tyle, na ewentualną okoliczność zwycięstwa RT, co powiedział Pyrrus do swych dowódcow, gdy wygrał z Rzymianami pod Ausculum: Jeszcze jedno takie zwycięstwo i jesteśmy zgubieni.
Tak jak jednak wspomniałem wyżej, aby pojawilo się okienko dla konserwatystów z krwi i kości - kolejne zmiany muszą dotykać fundamentów funkcjonowania państwa i muszą je przebudowywać na wzór polski, republikański, aby można wolnych Polaków spotkać i za kolejne 100 lat w niepodległej Polsce. Nie wypadliśmy sroce spod ogona. W 1569 roku Rzeczpospolita Obojga Narodów była drugim co do wielkości państwem Europy. Nie przez podbój, ale przez sojusze, przez moc przyciągania do siebie. Warto o tym pamiętać w kontekście Trójmorza. Warto o tym pamiętać. Tak w ogóle. I to nie tylko ku pokrzepieniu serc.
Co zaś do sporów ideologicznych dt. czterech liter (i trafnie, bo sprawa kręci się wokół czwórki) - pewnie trwać będą, bo do rozumu dochodzi się wolniej niż do głupoty - acz pociesza mnie myśl Antoniego Kępińskiego o tym, że natura jest mądrzejsza od ludzkich pomysłów. Aż kusi by przywołać słowa polityka, co ma imię jak słynniejszy niźli on kaczor: nie posłuchacie? Wyginiecie jak dinozaury.

TEKST UKAZAŁ SIĘ NA sALON24.PL 5 LIPCA 2020R.

 

Pin It