Niemal dokładnie rok temu napisałem notkę o tym, że w mojej ocenie warszawska prowizorka ściekowa może stać się stałem elementem funkcjonowania miasta zarządzanego przez Rafała Trzaskowskiego oraz jego pałacową świtę.
Patrz: Ściekowa prowizorka może być trwała
Życie pokazało, że moje obawy okazały się uzasadnione.


Mieliśmy tymczasowy przerzut ścieków po moście pontonowym zbudowanym po godzinach przez wojsko.
Mieliśmy prowizoryczna naprawę istniejącego kolektora - wystarczyła na rok.

Stałym elementem okazały się tylko awaryjne zrzuty nieoczyszczonych ścieków do Wisły.

I obawiam się, że w najbliższym czasie będziemy musieli przyzwyczaić się do tego, że stolica naszego kraju dokładnie tak funkcjonuje. Jak najgorsza wiocha...
Nie jak wieś... Bo polska wieś w ostatnim czasie bardzo się zmieniła. Polska wieś jest zaradna, czysta i możemy być dumni z tego jakich mamy na polskiej wsi gospodarzy. Gospodarzy, którzy potrafią łączyć rodzinne tradycje z nowoczesnością.
Niestety stolica naszego kraju jest jak opuszczona przez gospodarzy wiocha, w której obok nowych budynków stoją rudery dawnych zabudowań gospodarczych a rowem wzdłuż głównej drogi płyną cuchnące ścieki.
Siara i wstyd na całą Europę.

Pan Trzaskowski powinien otrzymać służbowy waciak i gumofilce... Bo taki z niego gospodarz.


Opublikowano na Salon24.pl 30 sierpnia 2020,