Kończy się 2020r, który w naszej pamięci zapisze się nie najlepiej. Ledwie się ten rok zaczął, a z zagranicy zaczęły docierać do nas niepokojące wieści o zakażeniach tajemniczym wirusem, który narodził się w chińskim mieście Wuhan. Póki ten wirus szalał gdzieś tam, to traktowaliśmy to zagrożenie, jako mało realne, przecież niejednokrotnie na świecie pojawiały się choroby, które, albo do Polski wcale nie docierały, a jeżeli już, to w bardzo ograniczonym zakresie. Tym razem było inaczej, cowid 19, bo o nim mowa, dotarł i do nas, i przewrócił nasze życie, tak, jak niemalże na całym świecie, do góry nogami.

Co gorsze, do takich plag, jak wspomniany wirus, który zawitał do nas niezależnie od naszej woli, przyłączają się inne, których można było uniknąć, gdyby nie głupota wielu polityków i znanych celebrytów, którzy nie mając nic ciekawego do zaproponowania wciskają nam swoje „genialne” pomysły, które komplikują i tak dostatecznie trudną sytuację w naszym kraju.
Nowy układ polityczny, jaki wytworzył się w 2015r, postawił sobie m.in. taki cel, by zreformować polski wymiar sprawiedliwości. I choć wszystkie siły polityczne, które odgrywają znaczącą rolę w naszym kraju, zgadzały się, że reforma wymiaru sprawiedliwości jest bardzo Polsce potrzebna, to partykularne interesy poszczególnych grup nacisku już całkiem inaczej wyobrażały sobie przeprowadzenie tej ważnej reformy, niż robi to polski rząd. W zasadzie to nawet nie wiemy, jak opozycja chciałaby tę reformę przeprowadzić, ale wiemy, że całkowicie podważa wszystkie rządowe zmiany w wymiarze sprawiedliwości, podobnie jak każde inne, które proponuje PiS-owska władza. To negowanie prawa do sprawowania rządów w naszym kraju przez zwycięzców wyborów powszechnych z 2015r i 2015/2020r jest w opozycji już chorobliwe, a niżej podane parę przykładów tylko to potwierdza. Wyliczankę tej totalnie niezrozumiałej postawy zacznę od ostatnich zdarzeń, które będzie dosyć trudno moim oponentom negować, bo przecież są jeszcze dobrze utrwalone w naszej pamięci.
Uliczne protesty organizowane przez OSK, charakteryzujące się publicznym nadużywaniem ostrych wulgaryzmów same w sobie są już przestępstwem, dokonywanym w dobie panującej pandemii wbrew obowiązującym zakazom o zgromadzeniach publicznych. Te protesty nie były ani „spontaniczne”, ani pokojowe, co wg niektórych miało je legalizować, wielu opozycyjnych polityków brało w nich udział, a opozycja w całości je popierała. Wielu z „ważnych” totalniaków spotykało się z przywódczynią OSK, która wulgaryzmów używa tak, jakby to były słowa, bez których ona obyć się nie może, a nawet były premier podejmował ją w Brukseli, czy oni mogą być za praworządnością?
W ulicznych protestach OSK dochodziło do niebywałego wcześniej fizycznego ataku na kościoły, niszczono ich elewacje, drzwi wejściowe, a nawet wnętrza, atakowano też księży, łącznie z pobiciami, a opozycja biernie się temu przyglądała. Przykładała też swoje ręce do tych ataków, chociażby posłanka S-W, która wspólnie ze swoim mężem zakłóciła przebieg mszy św., co już jest przestępstwem opisanym w kodeksie karnym, ale pani poseł to „dynda i powiewa”, bo jej wolno więcej i jest o tym „święcie” przekonana, a ministrowi sprawiedliwości, który chce doprowadzić do pozbawienia jej poselskiego immunitetu i postawić przed sądem za w/w czyn, odgraża się, że „minister nie wie, z kim zadziera”. Czy opozycja niezmiennie będzie bronić posłanki, która bardzo często podejmuje działania jednoznacznie niezgodne z prawem?
W dobie panującej pandemii podejmowane są również działania, które mogą wielu dziwić, ale też naruszają obowiązujące prawo i ośmieszają tzw zdrowy rozsadek. Wielu nieprzychylnych rządowi lekarzy zakaźników, a już i celebrytów, jak chociażby znany z internetu i telewizji prof. S., wydawałoby się ludzi światłych, którzy przestrzegali obywateli naszego kraju przed zagrożeniami wynikającymi z panującej pandemii, jakoś dziwnie zlekceważyło niebezpieczeństwo ulicznych protestów OSK, na których żadne zasady sanitarne, że sławnym DDM nie były przestrzegane. Nawet ci, w końcu wysoko wykwalikowani medycy, ulegli opozycyjnej poprawności politycznej, konieczności krytykowania rządu w każdym wymiarze, a teraz namawiają ludzi do szczepień przeciwko covid’owi, bo jest śmiertelnie niebezpieczny?
Rząd, z powodu niegasnącej epidemii, stara się wprowadzać różne, często dokuczliwe dla obywateli ograniczenia, m.in. zamknięcie na czas świąt i ferii hoteli, pensjonatów, restauracji, fitness klubów, stoków narciarskich, itd., co ma służyć naszemu bezpieczeństwu. Opozycja niby to rozumie, ale w każdym rozporządzeniu doszukuje się niegodności z obowiązującym prawem, choć sama to obowiązujące prawo często łamie, chociażby w powyżej opisanych sytuacjach. Schizofrenia, pomroczność jasna, czy jeszcze coś innego?
Z ust opozycyjnych polityków, także tych, którzy zasiadają teraz w PE, często słyszymy uwagi n/t łamania przez nasz rząd praworządności, jednocześnie ci panowie mają na swoim koncie pospolite przestępstwa drogowe, w nadzwyczaj łagodny sposób traktowane przez nasze sądy, dewastacje państwowego majątku, z którego przez lata korzystali „za friko”, albo nierozliczone do końca stare afery finansowe, o których kiedyś szeroko pisała prasa. Takich ekspertów opozycja wynajęła sobie do oceniania polskiego rządu i stanu praworządności w naszym kraju?
Czy praworządności w naszym kraju służą polskie sądy? Tu znowu kłania się „elitarność” prawniczych zawodów, których czołowi przedstawiciele bardziej utożsamiają się z dzisiejszą opozycją, niż z państwową władzą, której sami są pewną częścią. Dla opozycji sądy są wolne i sprawiedliwe, kiedy wydają wyroki zgodne z zasadą Neumanna, „nasi są w sądach nietykalni, dopóki są „nasi”. No i mamy wyroki uniewinniające ewidentnych przestępców, chroniące różnych kombinatorów, a czołowy mecenas opozycji, sam mający pewne problemy z prawem, gwarantuje oskarżonym, których broni, że poszkodowani nie doczekają się zakończenia procesów, w których on będzie obrońcą. Można tak bronić praworządności? Można, tym bardziej, że nawet UE takiej „praworządności” zdaje się bronić, popierając w tym zakresie polską opozycję.
Czy polski rząd w zakresie przestrzegania praworządności ma zupełnie czyste sumienie? Niestety nie można tego o rządzących powiedzieć, choć to nieprzestrzeganie praworządności jest w całkowicie innym zakresie, niż dotyczy to opozycji. Obecne władze za mało skutecznie wymagają od swoich przeciwników przestrzegania obowiązującego w Polsce prawa. Dlaczego te nielegalne protesty uliczne nie stawiają przed sądami ich organizatorów? Dlaczego liberalna prasa, tak jawnie propagująca protesty OSK nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności? Dlaczego dopiero samoorganizujące się grupy obywateli zaczęły bronić kościoły przed wandalami spod sztandarów OSK, a nie robiła tego policja? Dlaczego tak marnie jest przestrzegane prawo w zakresie obrony uczuć religijnych, które tak często i z premedytacją jest naruszane? Dlaczego nie są wdrażane postępowania przeciwko tym, którzy jawnie i publicznie łamią prawo, którzy chwalą się tym w mediach, a władza przymyka na to oczy udając, że tego nie widzi? O jeszcze innym łamaniu praworządności przez rządzących, które formalnie prawa nie łamie, o niesławnej „piątce dla zwierząt” nie warto już mówić, bo zostało to już dokładnie „przemaglowane”.
Czy praworządność w Polsce w nadchodzącym Nowym Roku 2021 będzie lepiej przestrzegana, niż było to do tej pory? Trudno powiedzieć, ale jedno jest pewne, na UE nie ma co liczyć, polscy obywatele o porządek prawny w swoim państwie muszą sami zadbać.

Tekst ukazał się na Salon24.pl 31 grudnia 2020r

 

Pin It