W ostatnich dniach znowu słychać pretensje ze strony Izraela. Że zmieniamy prawo nie dbając o potomków polskich obywateli żydowskiego pochodzenia. Czy te pretensje są słuszne? Przypomnijmy, jak to było.
Jest wrzesień 1939 r. Niemiecka nawała spada na Polskę. Polska jako pierwsza - i na początku jako jedyna - tej nawale się przeciwstawia. Sojusznicy, mówiąc ambiwalentnie nie udzielają wsparcia. A mówiąc wprost zdradzają. Dysproporcja sił jest zbyt ogromna. I w efekcie przegranej przez nas wojny, Niemcy (a nie żadni tam naziści) zostają w Polsce przez następne 5 lat. I przez pięć lat niszczą, grabią i mordują polskich obywateli. Wszystkich polskich obywateli.

Ale tych pochodzenia żydowskiego ze szczególną zajadłością. W pamięci historycznej pozostało głownie mordowanie. Szczególnie to na przemysłową skalę w obozach koncentracyjnych. A ci ludzie, polscy obywatele żydowskiego pochodzenia, wywożeni przez Niemców (a nie żadnych tam nazistów) do obozów koncentracyjnych na śmierć, mieli przecież jakiś dorobek. Swój i swoich przodków. Dorobek często pokaźny.
Postawmy to pytanie wprost. I co robili Niemcy (a nie żadni tam naziści|) z tym dorobkiem, z tym majątkiem, mordowanych polskich obywateli żydowskiego pochodzenia? Co z tym majątkiem się działo, gdy jego właściciele byli wywożeni na śmierć do obozów koncentracyjnych? Pozostawało bezpańskie? Było zostawione na żer złodziei i szabrowników?
Niemiecki ordnung muss sein pozwalał na to?
Wolne żarty. Majątek po polskich obywatelach, wywożonych przez Niemców (a nie żadnych tam nazistów) do obozów koncentracyjnych na śmierć, był przez tychże Niemców grabiony i wywożony do Niemiec. Niewątpliwie wśród tych Niemców grabiących cudzą własność, byli też naziści. Ale przecież tymi nazistami byli Niemcy.
Dopóki nazistów, czyli Niemców, w Polsce nie było, polscy obywatele żydowskiego pochodzenia cieszyli się zarówno bezpiecznym życiem jak i swoim oraz swoich przodków dorobkiem. Przez blisko 700 lat. I przez te siedemset lat, nikt w Polsce żadnych obozów koncentracyjnych wcześniej nie zakładał. Nikt ich nie mordował. Nikt ich majątku nie grabił.
I wróćmy jeszcze na chwilę do 39-go roku. Do tego roku, kiedy Polska samotnie przeciwstawiła się niemieckiej nawale. W tamtym czasie sojusznikami nazistowskich Niemiec byli Włosi i Japończycy a także nasi bratankowie Węgrzy. I bliscy sąsiedzi Słowacy, cii którzy ostatnio sprawili nam manto na Euro 2021. A także Serbowie i Chorwaci. Były też państwa neutralne takie jak Szwecja i Szwajcaria, a w rzeczywistości cisi sojusznicy Niemiec. Kto im to dzisiaj pamięta? Kto ma do nich jakiekolwiek pretensje. Nikt, z Izraelem na czele! A do Polski Izrael ma pretensje.
Warto było? A może lepiej było iść z Niemcami na kompromis a nie na otwartą wojnę. Tak jak tamci, przed chwilą wymienieni, poszli. Trudne pytania. I tak naprawdę nie ma na nie dobrej odpowiedzi. Co więcej nawet, gdyby była to i tak nic to już nie zmieni.
Dzisiaj pozostało jedynie mówić prawdę o tym jak było. I odpowiadać oraz stawiać czoła tym co fałszywie oskarżają.

Tekst ukazał się na Salon24.pl 27 czerwca 2021r