felekJest dość chyba oczywiste, że w naszym położeniu geopolitycznym, oparcie się na zasadach uznanych za trwałe czyli stanowiące o poczuciu więzi zawsze stanowiło fundament naszego nie tylko trwania ale i rozwoju – podkreślmy – w dziejach wspólnoty wielokulturowej Tymi podstawowymi filarami od wieków konstytuującymi Polskę i Polskość są
1/ Ukształtowane dziejami poczucie godności oraz świadomości tak osobistej jak i wspólnotowej
2/ Trwanie w wierze chrześcijańskiej przy jej zasadach wyrażanych też dosłownie traktowaną triadą Bóg Honor Ojczyzna
3/ Powszechna akceptacja nauki wynikającej z doświadczenia i przekonania o konieczności i racjonalności poszanowania różnorodności kulturowej oraz potrzeb wspólnoty.

Kolejność - można powiedzieć - ma o tyle tylko mniejsze znaczenie w tej równoważności, o ile w pełni zasadne jest uznanie znaczenia przywiązania do wiary i jej zasad bo to z nich wynika postawa Polaków wobec kwestii groźnych dla państwa i tym samym - wspólnoty.
Wiara jest podstawą, a jej brak - praprzyczyną zdrady Narodu i państwowości
Temu nie da się zaprzeczyć, choć lewactwo usilnie próbuje..
Poszanowanie też tych fundamentalnych zasad stało się też nie tylko powodem utrzymania naszego istnienia jako państwa, a jego brak był praprzyczyną utraty niepodległości. Jakby ścisnąć - przez słabość ducha dużej części ludzi i zdradę renegatów . Co bardzo ważne – to nie co innego a powszechny powrót do tych zasad, uświadomienie wartości posiadania własnej Ojczyzny, obudowa przekonania o ich wadze – stał się bazą do restytucji państwa po okresie upadku u podstaw którego – powtórzymy stały słabości w tych filarach. Zauważmy jak była dynamiczna odbudowa Państwa pomimo wielkich różnic światopoglądowych. Łączyło – dla Ojczyzny. Nie na darmo dziś atakując Państwo atakuje się wiarę i etos czynu międzywojnia powtarzaniem komuszej narracji o tamtych czasach.
Jeśli się to wie, to ma się pełną świadomość co do skali obecnych zagrożeń. Wszak Polska nie jest dziś już atakowana militarnie a to kanonada wręcz bombardowanie jest skierowane na wymienione fundamenty. To po niepowodzeniach ataków totalitaryzmów już zrozumieli wrogowie Polski– a nasi dzisiejsi neotarowiczanie nie? Nie sądzę. Oni wprost i bez zahamowani przedkładają nad wszystko swoje nadzieje - przy swej niemocy – i upatrują szans w zastosowaniu tegoż mechanizmu zdrady. A poczytali by i się dowiedzieli jaki był los targowiczan po rozbiorach u zaborców.
Nikt, nigdy zdrajcy nie poważa. Ma go za wytresowanego sługę i tylko wykorzystuje i wyrzuca. .
Przyjmując to co zostało powiedziane za oczywistości musi się przyjąć ze zrozumieniem zarówno bezsens – teraz po już wielu próbach rozmów – zakładania i naiwne przyjmowanie za dobrą monetę dobrej woli ze strony tak urzędników UE jak i neotargowiczan oraz bezwzględnej już konieczność powtórzenia po naszych Wielkich – non possumus.
Wyrażany np. przez b.Europosła Bogusława Sonika postulat rzekomej racjonalności podejmowania tzw negocjacji przy udowodnionym już fakcie traktowania tych przez UE jako metodę na spychanie Polski z jej suwerenności – może być tylko dowodem na zupełne oderwanie od wymienionych fundamentów i brak zrozumienia dla ich roli.
My, jako Polska - stoimy już pod ścianą.
Nie mówny o Polexicie a patrzmy na Traktaty Akcesyjne i myśli założycieli UE – bez gimnastyk z logiką i prawdą. Tak jak Prymas Tysiąclecia wiedział i Arcybiskup A. Baraniak też to rozumiał, nie da się już negocjować – nie ma z kim i o czym rozmawiać. Choć chyba z wygodnictwa i kunktatorstwa nie rozumiał tego do końca nawet w swej dużej części ówczesny Episkopat. Wiedział to jednak tez i to jako człowiek doświadczony przez ludzi o mentalności totalitarnego lewactwa w kilku wydaniach, sam Biskup, Metropolita w końcu i jako Ojciec Święty – św. Jan Paweł II Oni mieli swoje non possumus. Pamiętamy jak w trakcie jednej z pielgrzymek wołał pytaniem – czy człowiek może powiedzieć Chrystusowi, Bogu – NIE? Ma wolną wolę i może tylko w imię czego może – czyli postawił przed każdym granicę non possumus – i już. Mamy wybór. Każdy z nas ma wybór ale musi znać konsekwencje. My dziś też. Ceną nie może być a jest niepodległość – dostępna na dzisiejsze czasy. Granica między wolnością i stanowieniem o sobie a zniewoleniem takim jakie już mieliśmy najpierw przez 120 lat a potem w dwóch formach przez lat 50 z jednym rocznym niby antraktem złudzeń
Czekają nas ciężkie czasy i to po ruinie kolejnych nokdaunów – bo tak je należy nazwać – gospodarczych i to w realnej jednak perspektywie odcięcia od tlenu pomocy, za którą wszak zagłosowaliśmy jeszcze wierząc, że zasady w UE powinny obowiązywać. Turów to pierwszy z brzegu i nie jedyny dowód na to na jakie nierzetelności stać to towarzystwo. To powinno stać się powszechną wiedzą a non possumus jest koniecznością
Oczywiście każde non possumus z naszych dziejów było kosztowne – okrutnie kosztowne i na krótką metę bywało nawet tragiczne. To kolejne powstania irracjonalne by się wydawało zrywy i czyny - niemniej jak byśmy dziś wyglądali bez tych decyzji i czynów? Czy w ogóle bylibyśmy Polską i Polakami? A są tacy którzy nad tym deliberują.
Oczywiście są też tacy, którzy polskością wprost gardzą, (polskość to nienormalność, dalszych nie cytuję). Uważają za właściwą zgodę na bycie człowiekiem drugiej kategorii w zamian za poklepywanie po ramionach i za szanse na osobiste podawanie marynarek Stąd ich skamlenie i bluzgi na Ojczyznę. Zauważmy z całą ostrością na co są precyzyjnie kierowane bluzgi i ataki ? Właśnie na Kościół Wiarę Honor (rzekomo nieopłacalny i nieracjonalne pojęcie) Ojczyznę będącej według nich przeżytkiem z ubiegłych wieków.
Wręcz przeraża mnie, że jednak ci są wybierani a publika rechocze z poniżania i naśmiewania się w tzw kabaretach z tych fundamentów, młodzi nie znający realiów niewoli – nie uznają ją za możliwą – choć ta realnie stoi za drzwiami.
Żarty i dysputy się już skończyły.
Jak tego nie rozumie przywołany tu europoseł a został wybrany – to jest się czego poważnie obawiać.
Dzisiejsze nasze Polskie Non Possumus ma wartość Bitwy Warszawskiej i obrony nie tylko nas ale Europy przed lewactwem. Ujawniła to debata, za którą właściwie opozycji można być wdzięcznym – nad odwołaniem Ministra Przemysława Czarnka. Ten wraz z Premierem już wprost i dużymi literami powiedzieli wyborcom o co toczy się dziś bitwa
Bitwa, która przekłada się na nasz byt jako społeczności - POLSKIEJ
O ironio – teraz dopiero zauważyłem, że piszę to w dniu symbolicznym o tyle, że przez dziesięciolecia był on obchodzony przez zdrajców w wyrazie hołdu dla ich mocodawców
Pamiętajmy, że u podstaw ich osadzenia leżały mordy i zniszczenie szans kolejnych pokoleń.
Opowiadają o zasługach w odbudowie.
To niech odpowiedzą – mówiąc dzisiejszym językiem może silniej przemawiającym do młodzieży – gdzie się podziały pieniądze z różnicy wartości dolara i realnej siły nabywczej złotówki przez cały okres panowania ssawki gospodarczej skierowanej na wschód
Więcej nie potrzeba
Istotne źródło tej operacji właśnie też opisałem.

Feliks Stalony-Dobrzański
Kraków 22,07,.21

 

Pin It