To, co obecnie dzieje się na Ukrainie powinno być wyraźną przestrogą dla instytucji UE, a szczególnie dla jej decydentów, do czego może doprowadzić nadmierna ingerencja jednego, znacznie większego i silniejszego gospodarczo i militarnie państwa, w tym przykładzie Rosji, w niezależność i niezawisłość innego, niepodległego, ale znacznie mniejszego i słabszego państwa, Ukrainy. Przez analogię można nawiązać do relacji UE – Polska. Upraszczając i wyjaśniając, Rosja rości sobie prawo do decydowania, jaka ma być Ukraina i w tym celu wywołała okrutną wojnę, a UE, choć zdecydowanie innymi i nie tak drastycznymi metodami, postępuje podobnie w stosunku do Polski. Przesadzam? Czy aby na pewno?

Przykładów wtrącania się UE w wewnętrzne sprawy Polski jest aż nadto, są one powszechnie znane, ja tu przypomnę tylko jeden, kiedy to jedna z europosłanek, Niemka (z brytyjskimi korzeniami), wice-szefowa PE i była minister sprawiedliwości Niemiec, Katarina Barley przekonywała, że Polskę i Węgry za rzekome łamanie zasad „praworządności” należy „zagłodzić finansowo”(wypowiedź z 2020r dla jednej z niemieckich rozgłośni radiowych). Choć wokół tej wypowiedzi narosło wiele kontrowersji, wypowiedź tę później wielokrotnie korygowano, ponoć miała odnosić się tylko do Węgier, itp., itd., to jednak intencje wice-szefowej PE były jednoznaczne, bo w 2021r ponownie wypowiedziała się dla mediów, że trzeba podjąć zdecydowane działania blokujące unijne fundusze dla Polski i Węgier. I te fundusze, przynajmniej dla Polski, łącznie z tymi wynikającymi z KPO, są zablokowane, a ponadto na nasz kraj są nakładane kary finansowe, które sobie to unijne TWA wymyśla po uważaniu, często jednoosobowo, jak chociażby w przypadku naszego, już nieaktualnego sporu z Czechami. UE, to nie Rosja, to ponoć cywilizowany świat, więc nie sięga od razu po armaty, ale używa wyrafinowanych metod finansowych, by pokazać, kto tu (w UE) rządzi. A, jakby kto nie wiedział, rządzą Niemcy, a reszta, Francja, Belgia, Holandia, itd., o nas już nie wspominając, to tylko „kwiatki do kożucha”. Do takiej Unii wstępowaliśmy w 2004r?

       Niemcy, państwo, które przegrało II wojnę światową, które zniszczyło i ograbiło kawał Europy, w tym Polskę, nie zapłaciło nam za to żadnego odszkodowania, znowu urosło na potęgę i kręci UE i Europą jak chce. Niemcy stały się potęga gospodarczą tylko dzięki powojennej pomocy USA i splotowi okoliczności, który powołał do istnienia w 1952r Europejską Wspólnotę Węgla i Stali, z latami przekształcaną, która przerodziła się w obecną UE. Niemcy, które w tej wspólnocie powinny odpokutowywać swoje ciężkie winy za skutki IIWŚ ni stąd ni z owąd stały się głównym graczem tej organizacji czerpiącym ogromne zyski z dominującej roli, jaką odgrywają w dzisiejszej UE. Unia służy teraz przede wszystkim Niemcom, które kierują się podstawową zasadą, że „w polityce nie ma przyjaźni, są tylko interesy” i Niemcy te interesy kręcą na max, także z Rosją, choć protestowało przeciwko temu wiele państw członków UE. Niemcy mają jednak teraz nieoczekiwany problem, bo wspólnik od szemranych interesów, Rosja, im się „zbiesił” i mocno interesy skomplikował. A może to zachowanie Rosji dla Niemiec wcale nie było zaskoczeniem, tylko zaskoczeniem okazało się zachowanie Ukrainy? Przecież niektórzy z niemieckich polityków też uważali, że „dwa, trzy dni i będzie po sprawie, a sprawa ciągnie się już 57(!) dni. Polska od tylu też dni przyjmuje uchodźców z Ukrainy i próżno czeka na zapowiadane wsparcie finansowe, które UE ma udzielić państwom przyjmującym uciekinierów z kraju objętego wojną. „Panowie magnaci” (ci z UE i Niemiec, co na jedno wychodzi) kalkulują, liczą, „się zastanawiają”, ile dać, a ile sobie wziąć, (bo, kto ich rozliczy), by przypadkiem Polska się nie wzbogaciła. A jak Polska ma sobie poradzić z utrzymaniem blisko 3 mln Ukraińców, to już nie ich problem, a i nie problem UE, bo jak widać z udzieleniem stosownej pomocy wcale się nie śpieszy.

       Parę dni temu słuchałem „politycznego wywiadu” w TOK FM, w którym wicemarszałek senatu, ten z KO-PO-PSL, zachwalał UE i podkreślał, robiąc aluzję do naszego kraju, że, kto nie jest z UE, ten wspiera Rosję i Putina. No cóż, część naszych polityków nie potrafi samodzielnie myśleć i koniecznie musi mieć jakiegoś „guru”, ale dlaczego musi to być koniecznie ktoś z bliskiego wschodu albo zachodu? I to od takich polityków, inspirowanych przez decydentów UE, słyszymy, że to Polska jest zagrożeniem dla jedności UE. Rosja swoją agresję na Ukrainę też usprawiedliwia rzekomym zagrożeniem ze strony Uk, kto w takie tłumaczenie jeszcze wierzy? Los Ukrainy powinien być wielką przestrogą dla UE, a szczególnie dla jej poszczególnych państw, z małymi wyjątkami, które między UE, a Rosja stoją w rozkroku (o które państwa chodzi proszę sobie już samemu dopowiedzieć).To nie Polska jest zagrożeniem dla jedności Unii, to nieprzemyślane decyzje rządzących Unią, także te skierowane przeciwko Polsce, mogą doprowadzić do upadku tej organizacji i, jak się wydaje, ten moment jest coraz bliżej

Opublikowano: na Salo24.pl 21 kwietnia 2022,