Aktualności

Małopolska Rada Kombatantów i Osób Represjonowanych zwróciła się - w ślad za pismami Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie na ten temat - do premiera Mateusza Morawieckiego z apelem o wywiązanie się z danego przezeń przyrzeczenia w sprawie wystąpienia na drogę prawną wobec Niemiec aby otrzymać od nich należne Polsce reparacje wojenne.
„Niemcy zamordowali blisko 6 milionów polskich obywateli, a cały kraj legł w gruzach. Do tej pory tych gigantycznych strat nie udało się zlikwidować. Państwo niemieckie nie uważało za stosowne zrekompensować ich.

Co wyobrażamy sobie czytając takie dwa nagłówki: "80. rocznica mordu w Jedwabnem" i "80. rocznica spalenia Wielkiej Synagogi w Białymstoku"?
Oczywiście, całkiem co innego. Zamordowanych ludzi w pierwszym przypadku, a spalony budynek w drugim. Dopiero sięgnięcie do tekstu pod drugim nagłówkiem ujawni szokującą prawdę. W tej synagodze byli zapędzeni tam siłą ludzie, wcześniej wstawiono do niej beczki z benzyną, drzwi zamknięto i budynek został podpalony. Śmierć poniosło co najmniej 700 żydowskich mężczyzn i chłopców. Inne źródła mówią o znacznie ponad tysiącu. Jednak tytuł nic o tym nie wspomina. Tak, jakby palenie budynku było istotniejsze od palenia żywcem ludzi.

Pan Pełniący Obowiązki udał się na zasłużony wypoczynek. Nie żałuję mu, niech nabiera sił. Jeżeli zamierza kontynuować swoją "misję" w Polsce w sposób i w zakresie jaki nam zasygnalizował będzie tych sił bardzo potrzebował. Jest jednak pewien aspekt powrotu Pełniącego Obowiązki, który to nie daje mi spokoju. Otóż pan Pełniący raczył był poinformować wszystkich Polaków, że jego ukochana Platforma Obywatelska miała (w 2015 roku) przygotowany projekt a'la 500+. I tylko wybory sprawiły, że pani Kopacz z zespołem nie zdołała sprawy przeprowadzić w Sejmie.Działacze PO z entuzjazmem podchwycili nowinkę z ust Pełniącego rozszerzając plany ówczesnej PO na inne istotne dla Polaków zagadnienia.

Lubię filmy "lekkie, łatwe i przyjemne" toteż sporą przyjemność sprawił mi film "Włoska robota". Historia o napadzie doskonałym ( prawie) świetnie wpisuje się w sukces reprezentacji Italii na dopiero co zakończonym Euro. Szajka Manciniego "ukradła" sprzed nosa Anglików cenne trofeum Mistrzów Europy i stolicę europejskiego futbolu umiejscowiła w Rzymie. Skok stulecia. Czy świeżo upieczeni Mistrzowie Europy, wymyślili coś nowego , czy wymyślili futbol na nowo? Nie, bo wszystko już było: spontaniczna polska husaria Kazimierza Górskiego, futbol totalny Holendrów z Johannem Cruyffem, czy duński dynamit "gangu Olsena" ( nie tego z kultowej komedii).

Wpadł i wypadł, ale udziela wywiadu skarbnicy prawdy i mówi, że chce przywrócić w Polsce przyzwoitość. Osobliwe, jeśli weźmie się pod uwagę sytuację, w której rugał niepokorne rodziny ofiar Tragedii Smoleńskiej. Przykładów przyzwoitości Donalda Tuska można by podać całe mnóstwo, ale ta cała sytuacja z jego „powrotem” do polskiej polityki już stała się farsą. Bo też od samego początku była to zamierzona farsa, oparta na prymitywnych wistach, prowokowaniu, pohukiwaniu na swoich i PiS, teatralnych gestach i gestykulacji z mównicy, która powinna bardzo źle kojarzyć się wszystkim ludziom „miłującym” demokrację.

Wzruszył mnie redaktor naczelny "Springer ONET Polska", który słowo w słowo powtarza komunistyczne oskarżenia antenatów kierowane do niepodległościowego podziemia: "Dziś idą po TVN. Jutro przyjdą po pozostałych". Czy to nie brzmi jak propagandowa prowokacja zasiewająca panikę moralną? W każdym razie Bartosz walczy jak lew za swoich mocodawców za Odrą, bo" mogą być następni".
- Telewizji Trwam z jej spokojnym przekazem odmawiano miejsca na platformie naziemnej, mimo zebrania w sprawie ponad 2 milionów 600 tysięcy podpisów z dokładnymi danymi osobowymi, wierzących i niewierzących. - Bartosz Weglarczyk zacierał ręce. Miał w d.. pluralizm.

Tusk wrócił do polskiej polityki, ale w zupełnie innym stylu, niż wszyscy się spodziewali. Nie przyjechał tu na przysłowiowym białym koniu, co zapowiadano przez długi czas, a co miało być jego tryumfalnym powrotem i zapowiedzią szybkiego pokonania PiS. Tym razem nie było tłumnych powitań, nie było wiwatów, jak to przed laty inscenizowano, kiedy Tusk maszerował między szpalerami zorganizowanej publiki, idąc pod „wolne sądy”, bądź do wcześniej „ustawionych” uniwersytetów, które zapraszały go do wygłaszania (nie)sławnych wykładów. Wtedy szumnie przyjeżdżał, ale po każdej wizycie coraz mniej szumnie wyjeżdżał, jako że nawet politycy opozycji, nie tylko z PO, zauważyli, że nie bardzo pomaga, a wręcz szkodzi.

Patrząc trzeźwym okiem na zainspirowany przez ośrodki globalistyczne światowy bałagan, którego celem jest totalny paraliż zadłużonych narodowych gospodarek (w celu ich przejęcia) możemy zadać sobie pytanie, na jakim etapie realizowane są prace nad opanowaniem świata? Czy używając analogi rosyjskiej z 1917 r. jesteśmy na etapie rewolucji lutowej, w której partnerami bolszewików byli mienszewicy i eserzy (czyli dzisiaj elity i rządy państw narodowych), czy też mamy do czynienia już z rewolucją październikową?
https://pbs.twimg.com/media/D6...(link is external)

Podkategorie