Polityk musi być realistą. Polak, który walczy o dobro naszego kraju, o dobro wspólne, także musi być realistą. Popatrzmy więc realnie na to, co się dzieje w Polsce. Obecny rząd koalicyjny skutecznie przejmuje rozmaite sektory władzy, które teoretycznie są niezależne od kadencyjności Sejmu.
Tak więc, z głębokim naruszeniem prawa przejęte zostały siłą media publiczne, które stały się propagandową tubą Donalda Tuska i jego sojuszników. Zupełnie bezprawnie usunięto prokuratora krajowego, trwa akcja usuwania jego zastępców.

Trwają też działania w celu rozbicia Trybunału Konstytucyjnego i usunięcia części sędziów tego Trybunału. Podważana jest legalność Krajowej Rady Sądownictwa. Premier i ministrowie oficjalnie oświadczają nawet, że nie uznają jednej z izb sądu najwyższego. Usuwani są dyrektorzy placówek kultury, mimo że objęci są klauzulą kadencyjności. Pod różnymi pretekstami (często skrajnie wydumanymi) niszczy się poprzez kontrole, audyty i odbieranie funduszy instytucje związane z popularyzowaniem historii i patriotyzmu. Demoluje się szkolnictwo poprzez obcinanie programów szkolnych, likwidację prac domowych i przedmiotu Historia i Teraźniejszość. Ogranicza się nauczanie religii w szkołach. Rząd realizuje szereg posunięć wymierzonych przeciwko Kościołowi, z likwidacją Funduszu Kościelnego na czele. Wykluczono nawet zupełnie bezprawnie dwóch posłów PiS-u z parlamentu i zamknięto ich do więzienia, po niesłychanym wydarzeniu – wtargnięciu policji do Pałacu Prezydenckiego. Posłowie zostali uwolnieni tylko w wyniku zdecydowanych działań Prezydenta. Z drugiej strony Prezydent Andrzej Duda ogranicza się raczej do enigmatycznych komentarzy na temat łamania prawa przez reżim Donalda Tuska i nie korzysta z pewnych konstytucyjnych uprawnień, które jednak posiada. Wielu Polaków to bardzo rozczarowuje.
Olbrzymie zastraszania
Panuje olbrzymie zastraszenie. Wielu ludzi o poglądach prawicowych boi się do tego przyznawać. Ich obawy są zresztą słuszne, gdyż w całym kraju wyrzuca się z pracy i stanowisk tysiące osób związanych z prawicą.
Polska staje się powoli krajem totalitarnym, w dodatku sterowanym przez równie totalitarną i przenikniętą skrajnym lewactwem i ekologizmem Unię Europejską (z Niemcami na czele). I nie łudźmy się – będzie coraz gorzej. Nie chcę straszyć, ale obawiam się, że niedługo nastąpią w Polsce kolejne brutalne akty bezprawia, dotyczące np. Trybunału Konstytucyjnego, pojawią się więźniowie polityczni oraz akcje likwidowania pod byle pretekstami nielicznych przecież niezależnych telewizji, rozgłośni radiowych, gazet i stron internetowych. Zwłaszcza, że autorów tekstów i komentarzy będzie można skutecznie wykończyć drastycznymi wyrokami sądowymi za byle co. Przecież w ostatnich latach prawicowi dziennikarze skazywani byli na ogromne grzywny, nawet za przeprowadzanie analiz politycznych, snucie prognoz i wyrażanie opinii.

Musimy być gotowi na totalną blokadę informacyjną. I musimy sobie z tym poradzić, zwłaszcza, że nie ma już (jak za komuny) Radia Wolna Europa. Trzeba przygotowywać się do masowego druku gazetek podziemnych i przypomnieć sobie czasy stanu wojennego. Podziemna działalność wydawnicza nie będzie oczywiście tak trudna jak wtedy. Zamiast prymitywnych ramek i powielaczy mamy dzisiaj masę doskonałego poligraficznego sprzętu komputerowego, dzięki któremu będzie można drukować gazetki na znakomitym poziomie graficznym. Potrzebne są jednak redakcje, autorzy, źródła informacji, papier, farba, lokale, fundusze, transport, sieci kolportażu, wszystko to zorganizowane w sposób konspiracyjny. Rząd powoła bowiem z pewnością służby, które zajmą się tropieniem i niszczeniem wolnego słowa. Ale z tym to my już damy sobie damy radę, tak jak dawaliśmy radę po 13 grudnia 1981 r.

Tekst ukazał się na portalu wPolityce.pl 17 lutego 2024r

Pin It