Nie udaje się KODem, to na nadzwyczajnym zebraniu spotkali się sędziowie. Nadzwyczajny Kongres Sędziów Polskich był kolejną okazją by napluć na rząd. Wygadywano tam np. takie mądrości- Zoll: język Jarosława Kaczyńskiego jest typowy dla ustroju totalitarnego. Jednak w głównej roli wystąpił prezes TK Rzepliński. Jak zwykle wyszedł on z roli sędziego TK, a zachowywał się jak nieomylny omnibus który wyznacza co można, a czego nie.


"To coś musiało się nadziać, żeśmy się tu razem znaleźli. To jest wyraz kryzysu złej drogi, którą idzie nasze państwo, odklejane od Europy Zachodniej i Ameryki Północnej, od kultury prawnej państw, których członkiem zaczęliśmy już być pełną gębą dwa-trzy lata temu" - powiedział Andrzej Rzepliński.
"To już przestawało być tak, że zmierzamy do Europy Zachodniej. Zaczynaliśmy być Europą Zachodnią, najbardziej na wschód wysuniętą częścią Europy Zachodniej. Jesteśmy po to, by przedyskutować złą drogę i złe zmiany, by przedyskutować jak - w ramach naszej jurysdykcji - radzić sobie z nimi" - uważa prezes TK.interia.pl/pap 3-IX-2016
Nie wiem jakie to sukcesy odnieśliśmy 2, 3 lata temu..Wiem że w tym okresie były wybory samorządowe z wyniknie w żaden sposób nieodwierciedlającym preferencji wyborczych polaków. Wiem też że wtedy powstała ustawa-we współpracy z TK-mająca zapewnić odrzuconej przez wyborców partii 100% miejsc w trybunale.
Oba te zdarzenia są typowe dla państw w których demokracja występuje tylko z nazwy. Czymś niezwykłym jest by partia mając a 15% poparcia społecznego, dzięki współpracy z TK zapewniła sobie pełnię władzy w trybunale.
Gdy w Austrii podczas wyborów prezydenckich wystąpiły zjawiska znane tylko PSL w samorządzie-chodzi o nadzwyczajny przyrost głosów nieważnych lub nadzwyczajną frekwencję w niektórych okręgach..Zarządzono tam powtórkę wyborów. W Polsce sędziowie zarządzili uznanie wyników. Co zdecydowanie pokazało ile nam brakuje do świata cywilizowanego. Choć ściślej mówiąc-nie nam, lecz środowisku sędziowskiemu.
Sędziowie miast zajmować się oceną prawa, zajmują się publicystyką polityczną, ciągle wykraczając z roli jaką wyznacza im państwo i konstytucja. Łamią tym samym trójpodział władzy. Nie potrafią przełknąć tego że środowisko przez nich popierane straciło władzę. Nawet nie starają się ukrywać swych poglądów. Moim zdaniem to pozostałość po latach komuny. Wtedy sędziowie też stali w jednym szeregu z partią, zawsze mieli zdanie zgodne z dyrektywami. Zawsze znaleźli paragraf na "bandy" podważające przewodnią rolę partii. Zawsze potrafili nie skazać towarzysza partyjnego. Dziś robią to samo-wtedy wrogiem byli Żołnierze podziemia, Solidarność. Dziś jest to PiS. Wtedy szli pod rękę dyrektyw z Moskwy, dziś chcą realizować dyrektywy z drugiej strony.
Rzewne odwoływania do czasu sprzed 2,3 lat jasno temu dowodzą. Jeśli coś jest przeciw PiS, jest to zgodne z prawem.

Tekst ukazał się na Salon 24 3 września 2016r

Pin It