Przerobiliśmy kolejny cyrk lewicy. Kolejny pokaz bezsensownego protestu o niczym, ale rozhuśtanego medialnie do poziomu wydarzenia na światową skalę. Zobaczyliśmy do czego zdolna jest gazeta tracąca nakład i politycy lewicy będący w mniejszości. Zobaczyliśmy, że w walce o powrót do władzy, lewica zdolna jest do każdej podłości.. nawet ośmieszania Polski i Polaków na arenie międzynarodowej. 

Feministki polskie to stan umysłu. Nie raz o tym pisałam, a i one nie raz to potwierdzały swoim zachowaniem. Zakompleksione grupy, obsesyjnie domagające się akceptacji i uwagi, zawsze są idealnym narzędziem w rękach politycznych cwaniaków. Tym razem te kobietki, które są na każde skinienie politycznego samca, zrobiły z Polek pośmiewisko, które naprawdę trudno już dłużej tolerować.

Można uśmiechnąć się z politowaniem na widok dwóch czy trzech feministek zjadających w pośpiechu tabletki poronne zrzucone z drona. Można potraktować ziewem ich nienawiść do kościoła i księży. Można nawet zignorować wulgarne transparenty, zdjęciami których tak chętnie dzielą się na tłiterze i fejsbuku.

Ale nie można już dłużej tolerować robienia z Polskich Kobiet niezguł równych samym feministkom, a z Polski kraju, w którym „kobiety są zmuszone walczyć o podstawowe prawa człowieka”

Są granice, których nie wolno przekraczać w walce o władzę. Tak samo jak walcząc o cokolwiek w domu, nie robi się z tego sprawy na forum całego miasta.

Cyrk wokół aborcji, który w marcu zainaugurowała Beata Szydło, doczekał dzisiaj żenującego końca pod nazwą Czarny Protest i Czarny Poniedziałek. Stał się metodą szantażu i nacisku jak za najgorszych czasów komuny. 

Kobiety na znak szefa, musiały wziąć urlop na żądanie, by szef mógł pobrylować w mediach, że popiera lewacki protest. Nieważne, że pracownica dzień wolny będzie potrzebować na przykład w grudniu.. ona ma wziąć dzisiaj. Bo dzisiaj sklep będzie zamknięty, ale to nie oznacza, że ma wolne. Kobiety w urzędach, nie pracują a ich szefowie mówią, że solidaryzują się z absencją podwładnych, które pobiegły na polityczną ustawkę. Opiniotwórcza podobno gazeta pisze poradniki jak nie przyjść do pracy i co zrobić by nie przyjść do pracy, po to by zagwarantować sobie klikalność jakiej nie doświadczyła od dłuuuugich miesięcy. Upadli, nic nie znaczący politycy stoją na mównicach nie potrafiąc nawet poprawnie wyartykułować haseł do wrzasków dla tłumu, ale robią sobie selfie na tle czarnej bezmyślnej masy, naprowadzając kamery tak, by w przyszłości wyglądać ładnie na spotach wyborczych. 

I na to wszystko dały się złapać Polskie Kobiety (nie mylić z feministkami), mające łeb nie od parady?

Poleciały za tym lewackim bełkotem jak muchy na lep? 

Gdzie macie rozum?

Nie dorastacie swoim matkom do pięt. One w latach 80-tych pokazywały czym jest walka kobiet o przetrwanie.. wtedy gdy musiały z dwóch kilogramów mięsa wyciętych z kartki żywnościowej, zrobić obiad dla rodziny na cały miesiąc. Gdy stały po nocach w kolejkach, by wyszarpać kilogram szynki w sklepie komercyjnym. Gdy potrafiły na drutach udziergać sweter jakiego nie powstydziłaby się Burda. Gdy z resztek mydła potrafiły skomponować jedno stabilne mydło. Gdy potrafiły wrócić do domu z wianuszkiem papieru toaletowego na szyi.. a wielu jeszcze pamięta, że zdobycie takiego graniczyło z cudem. I jeszcze do tego całego ich bohaterstwa, trzeba im dopisać panowanie w domu nad mężem pijakiem, bo czego jak czego, ale bełtów, w najgorszym kryzysie, komunistyczna władza obywatelom nie żałowała.

To były Prawdziwe Kobiety, nie takie jak dzisiejsze wydmuszki, które przebiorą się na czarno, obsmarują Polskę w wielu językach, a potem wrócą do swoich chałup i będą marzyć o walce klas. Oczywiście jeśli Oświecony Facet jednej i drugiej, jednym mocnym i nowoczesnym słowem, nie wepchnie jednej i drugiej do sypialni, by tam celebrowała swoją nowoczesność.

___________

Nie możemy zapominać o jednym. 

Prawem przegranych jest walka o powrót na podium. Jakoś trzeba znieść, że z tego prawa korzysta lewica. Ale niedopuszczalne jest to, że początek całej histerii dała Premier Szydło. I w mojej opinii, jej czas na stanowisku Premiera RP właśnie dobiegł końca.

Dziękuję za uwagę.

Tekst ukazał się na Salon24 3 października 2016r

Pin It