Aktualności

felekPomysł urządzania wyścigów konnych na Błoniach pozornie wydaje się nawet możliwy do zaakceptowania. Gdy nie było gier komputerowych i wirtualnego świata – grano na nich w piłkę. Krowy wypasano. Piłsudski przyjmował defiladę, Msze Papieskie z milionami wiernych miały miejsce. Błonia były i są używane – bo są dla ludzi. Od końca lat 90 -tych – to co zielone – wpisane jest do rejestru. Tyle się działo – to i wyścigi konne – właściwie - czemu nie.

Czytaj więcej...

Wiecie państwo już zapewne, że wszystko jest polityką, dosłownie wszystko. Tak było, jest i będzie. Sport, poszczególne dyscypliny masowe i elitarne to nie tylko rywalizacja sportowa, dziś także rywalizacja farmakologiczna. To przede wszystkim poważna dyplomacja, komunikowanie polityczne, gospodarcze i społeczne w wymiarze międzynarodowym skierowane do szerokiego grona odbiorców za granicą. Public Relations, marketing państwa.

Czytaj więcej...

20200619kuch1Wczoraj Na FB znalazłem ogłoszenie, że na krakowskim Placu Imbramowskim nowa firma Kuchnia Smakosza s.c. zaprasza do nowo otwartego sklepu. Dzisiaj z rana zrobiłem w tej firmie zakupy jako smakosz pierogów z serem i pierogów z jabłkami. Sklep mi się spodobał nie tylko ze względu na urodę sprzedającej tam Agnieszki ale również z powodu dużego wyboru towarów ( min. 50 gatunków) i atrakcyjnych cen.

Czytaj więcej...

Profesor Sadurski ma prawo mówić, że PiS to "zorganizowana grupa przestępcza" ze względu na wyższe dobro, jakim jest wolność wypowiedzi. Tym pokracznym argumentem sędzia Sylwia Urbańska dołączyła do piewców hejtu. Stopień obrzucaniem się błotem przez obie zwaśnione strony nie zelżeje, a wręcz przeciwnie. Pół biedy, gdyby wykształcony prawnik i profesor rzucił w stronę Jarosława Kaczyńskiego albo innego polityka PiS "ty debilu". Po co ma się ograniczać, skoro i tak wszyscy wiedzą, co na temat rządzących uważają Wojciech Sadurski i sekundujący mu dziennikarze "Wyborczej" czy "Newsweeka".

Czytaj więcej...

Różne są drogi podejmowania przez wyborców decyzji na kogo oddać swój głos. Ci, którzy na bieżąco śledzą wydarzenia polityczne, nie mają zwykle z tym problemu i kierują się wcześniej ustalonymi preferencjami politycznymi. Wielu do końca się waha, zwłaszcza gdy w ich mniemaniu trzeba podjąć ryzyko i wybrać mniejsze zło, bo żaden wariant ich nie przekonuje, w każdym widzą głównie zagrożenia. Są też tacy, którzy głosują na złość innym i tacy, których bawi brak powagi, więc głosowaliby na małpę, gdyby znalazła się na liście kandydatów.

Czytaj więcej...