Na szczęście kończy się już kampania na urząd prezydenta RP. Poza prof. Lechem Kaczyńskim dotychczasowi prezydenci  przynosili nam tylko wstyd. Od elektryka, poprzez „magistra”  do gajowego. W najbliższą niedzielę mamy szansę aby prezydentem  naszego kraju został dr Andrzej Duda, zawodowo i środowiskowo związany z nauką krakowską. Uniwersytet Jagielloński od niedzieli wieczór będzie miał satysfakcję, że  jego student, później absolwent a na końcu pracownik naukowy będzie pierwszą osobą w Polsce.

Naukowe środowisko krakowskie od   czasów Rektora UJ prof. Juliana Nowaka, który – z nominacji Piłsudskiego - krótko był premierem  nigdy nie miało swojego przedstawiciela w ścisłym kierownictwie kraju. (Nie wspominam  tutaj o Józefie Cyrankiewiczu, bo jego długoletnie premierostwo przypadało na czasy mocno ograniczonej suwerenności). W czasie kampanii wyborczej Andrzej Duda dał rodakom czytelne przesłanie. Dotychczasowy styl sprawowania władzy prze triumwirat: Platforma Obywatelska – Polskie Stronnictwo Ludowe – Prezydent Bronisław Komorowski  całkowicie wyczerpała swoje możliwości rządzenia. I  stało się to widoczne prawie dla wszystkich obywateli naszego kraju (oczywiście za wyjątkiem członków tych partii i ich rodzin jak również beneficjantów władzy. Pisałem już o tym, że dodatkowo w Krakowie Komorowskiego wspiera prezydent miasta Jacek Mjchrowski.  No, ale Majchrowski nie pochodzi z Krakowa. Natomiast Andrzej Duda niesie dla Polaków nadzieję na zmiany. Dobre zmiany. Jego niedzielne zwycięstwo zapowieda, że bandzie pasożytów skończy się wreszcie tuczenie na wspólnym narodowym majątku. Ale uważać trzeba.
W Rzeczpospolitej jest ciekawy list redaktora Dominika Zdorta do  Moniki Olejnik z 21 maja 2015r. poświęcony jej zachowaniu w trakcie  czwartkowej debaty w TVN.

 List do Moniki Olejnik


Nie będę pisał o tej debacie, o wypowiedziach kandydatów. Nie warto. To nie było normalne starcie kandydatów, ale audycja wyborcza jednego z pretendentów. Droga Moniko, dlaczego uznałaś, że być dziennikarką, to dla Ciebie za mało?
Dlaczego postanowiłaś przystąpić do sztabu wyborczego Bronisława Komorowskiego? Dlaczego stwierdziłaś, że Twoim zadaniem jest zniszczenie Andrzeja Dudy?
Nie będę ukrywał – ani Komorowski, ani Duda, to nie są moi ulubieńcy. Na żadnego z nich nie oddałem głosu w I turze i nie mam ochoty oddać głosu w II turze. Ale ja jestem za równymi szansami. Tak jak moja gazeta – „Rzeczpospolita" – nie zamierzam wskazywać po tej debacie, na kogo głosować. Każdy dziennikarz czy publicysta, mam prawo do własnych poglądów. Ale uczestnicząc w debacie prezydenckiej trzeba się powstrzymać od własnych uprzedzeń, sympatii, kompleksów. A także nie należy ulegać naciskom polityków.
Niestety, droga Moniko, „pojechałaś po bandzie", żeby ratować Bronisława. Rozumiem, jest wzmożenie moralne PO, żeby ratować „Wujka Bronka". Widzę je wszędzie dookoła. Ale my jesteśmy dziennikarzami. Spójrz na kolegów i koleżanki: Pochanke, Ziemiec, Rymanowski, Gawryluk – mają swoje poglądy polityczne, ale wytrzymali.
Nie wiem, czy pytania dla Ciebie, Moniko, pisał sztab Komorowskiego, czy sama je wymyśliłaś. Mam nadzieję, że sama je napisałaś, bo to przynajmniej oznaczałoby, że starasz się być sobą, choć jesteś daleka od obiektywizmu.
W czwartek niestety WSZYSTKIE Twoje pytania były korzystne dla Komorowskiego. Tak jakby napisał je dla Ciebie nasz wspólny znajomy Misio, razem z Ostachowiczem.
Pewnie, po tym co napisałem, nie zaproszą mnie już do TVN. Trudno. Ale raz jeszcze piszę: warto być dziennikarzem, a nie partyjnym propagandystą. Mam nadzieję, że wybory wygra kandydat bardziej popularny. Choć niestety, możliwe jest, że jeśli wygra nie ten, co trzeba, to i tak wygra ten, który powinien. W końcu trzeba obronić Polskę przed faszyzmem. Za wszelką cenę, wszelkimi środkami. Moniko?


Zwracam uwagę na pogrubiony tekst w tym liście.  Mam jednak nadzieję, że do fałszerstwa wyborczego w tych wyborach nie dojdzie i że przybywającego do Polski Na Światowe Dni Młodzieży Papieża Franciszka w przyszłym roku na krakowskich Błoniach będzie witał  Prezydent Andrzej Duda.