Notice: Undefined offset: 1177 in /home/krakgi/domains/krakowska.biz/public_html/libraries/src/Access/Access.php on line 608

Notice: Trying to get property 'rules' of non-object in /home/krakgi/domains/krakowska.biz/public_html/libraries/src/Access/Access.php on line 608

Notice: Undefined offset: 1177 in /home/krakgi/domains/krakowska.biz/public_html/libraries/src/Access/Access.php on line 613

Notice: Trying to get property 'rules' of non-object in /home/krakgi/domains/krakowska.biz/public_html/libraries/src/Access/Access.php on line 613

W tym wielkim politycznym i medialnym zamęcie, jaki trwa od zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości, trzeba się na chwilę zatrzymać, usiąść spokojnie, i na chwilę wyciszyć. Bo narasta jeden wielki szum informacyjny, wzmaga się z każdym dniem, niepojęty, ale tylko pozornie, jeden wielki atak na Polskę. Z wewnątrz i z zewnątrz. Z wywiadu Jarosława Kaczyńskiego dla tygodnika "W sieci" wynika jedno: Lider obozu władzy jest poirytowany samozadowoleniem swoich szeregów, słabym tempem zachodzących zmian i towarzyszącą temu atmosferą, że nasze już jest na górze, że udało się obalić stary układ i teraz mamy z górki.

Tymczasem to zaledwie początek drogi pod górę, drogi długiej i pełnej zasadzek, prowokacji i bezczelności przegranych. Nie do końca można ich nazwać zdrajcami Polski, bo żeby być zdrajcą swojej Ojczyzny, trzeba najpierw być Polakiem. A żeby zasłużyć na miano  Polaka, trzeba po prostu kochać Polskę, Polaków, tradycję i własną ziemię, służyć Narodowi, trzeba bronić dobrego imienia Polski poza jej granicami, trzeba zawsze mieć przed oczami swoją Ojczyznę, kiedy występuje się przed Niemcem czy Francuzem. Towarzystwo, które zawłaszczyło Rzeczpospolitą po 1989 roku w swojej zdecydowanej większości nie spełnia tych kryteriów, dodajmy kryteriów rudymentarnych, rozumianych tu jako podstawowe. 

To towarzystwo lubi o sobie mówić, że czują się Polakami, ale są także Europejczykami. Tyle tylko, że bycie Europejczykiem to być skrupulatnym Niemcem czy flegmatycznym Anglikiem, albo szlachetnym Polakiem, bo to nas wyróżnia spośród narodów europejskich, nasza szlachetność, za którą wielokrotnie płaciliśmy wielką cenę. Nie naiwność tylko szlachetność. Ona jest w nas do dziś. Upraszczając jeszcze bardziej, trzeba po prostu kochać Polskę, wtedy dużo więcej widać i łatwiej zrozumieć, i zauważyć, komu jest z Polską nie po drodze. Dlatego nie ma czasu na samozachwyt, na przestój, na radość, że im nie idzie, bo mogą Polskę ograć, oczywiście nie sami. Skala zuchwałości takich ludzi jak Schetyna czy Lewandowski z Brukseli, jest tak  niewyobrażalnie przytłaczająca, że przestaje to nas wzruszać, a ci, którzy na swój sposób czują się Polakami, którzy chcieliby, choćby w karykaturalnych ramach, pomyślnej przyszłości dla Polski, nie zdają sobie sprawy z tego, że wrzeszcząc na to, co robi obóz władzy z końmi i z puszczą, nie widzą, że ci ludzie, którym tak ufają, wspierani przez aparat propagandy nienawiści, prowadzili Polskę do upadku. W 2015 roku przełom jeszcze nie nastąpił, przełom jest dopiero przed nami, jak poznamy prawdę o Smoleńsku, jak stworzymy sprawne państwo dla swoich obywateli, a nie sprawne dla żądań i zachcianek elity, wygodne jedynie dla ich interesów.  To jest fundament naszej niepodległości i narodowej godności.

Przełom nastąpi wtedy, gdy młodzi ludzie zaczną tworzyć zręby nowego państwa, a nie będą żyć w przeświadczeniu, że w Polsce rządzi nadal stara sitwa, ale też - co oczywiste - dojdą do przekonania, że nie rządzi nowa sitwa. Innymi słowy, muszą zobaczyć, przekonać się, że tej nowej władzy chodzi naprawdę o Polskę. Dlatego jest tyle rezerwy i dystansu w słowach Jarosława Kaczyńskiego do tego, co dzieje się w Polsce, dlatego powiedział, że trzeba ruszyć mocno do przodu. Bo to jest przełom, na jaki Polacy zasługują od 70 lat, od momentu, gdy zostali sprzedani Sowietom. Za co? Za śmierć jednej piątej swoich obywateli, za walkę z Niemcami w całej Europie, za swoją szlachetność, niezłomność i odwagę. 

O to toczy się gra - czy wyjdziemy wreszcie do końca, raz na zawsze, z porządku jałtańskiego,  czy zaczniemy, na przykład, rozliczać Europę za zbrodnie wobec Żydów, a nie tłumaczyć się z naszych win, które są ledwie bladym tłem do setek tysięcy bohaterskich czynów, czy z drugiej strony, choćby do tych transportów setek tysięcy Żydów wysyłanych pociągami do niemieckich obozów zagłady przez kolaboracyjny rząd Francji, z pełną świadomością, że jadą po śmierć. Tak właśnie płacimy za naszą szlachetność i tysiące rodzin Ulmów. Jeśli obecnemu obozowi władzy, który chce iść drogą budowy nowego państwa, uczciwego i wolnego od destrukcyjnych obcych wpływów, jeśli PiS ma odnieść zwycięstwo, to trzeba więcej determinacji i wewnętrznej dyscypliny, a mniej radosnego i chwilami wręcz naiwnego przekonania, że oni już wkrótce padną, rozsypią się w proch.

I nie chodzi tu o rozpaczliwy marsz zapowiedziany na 7 maja, tylko o codzienne podkręcanie nienawiści do zachodzących zmian, szczucia "zadowolonych" przeciwko "niezadowolonym". Wystarczy kochać Polskę, ale trzeba być też szlachetnym w stosunku do tych, którzy dziś żyją w przekonaniu, że ludzie jeżdżący do Brukseli robią coś dobrego dla kraju, co nie oznacza wcale biernego wysłuchiwania bredni o zamachu na demokrację. Jakkolwiek zabrzmi to utopijnie, trzeba z tymi ludźmi rozmawiać, przekonywać ich, choć czasami naprawdę ręce opadają. Ale im szybciej ruszymy do przodu, tym większa jest szansa na to, że przynajmniej część z nich zauważy w końcu, że gra toczy się o przyszłość Polski na kolejne 70 lat, a nie o to, czy będzie rządził PiS czy PO. Nawet jeśli z tych działań niewiele wyjdzie, będziemy mogli powiedzieć sobie, że przynajmniej my, nie chcemy trwać dalej w swoich okopach. 

Nie może nas uspokajać bezradność i głupota opozycji, absurdalne zarzuty o faszyzmie i antysemityzmie, bo to jest paliwem dla środowisk nieprzyjaznych Polsce do potęgowania paranoidalnej opinii o Polsce, którą potem żywią się rodzime medialne hieny. One wiedzą, że tu nad Wisłą, żyje jeszcze co najmniej 7 milionów Polaków, wyborców, którzy swoją europejskość postrzegają i definiują przez to, co o Polakach piszą zachodnie media. Prawa i Sprawiedliwości nie stać na miałkość i bylejakość, na wpadki, na nieprzemyślane do końca decyzje i puste obietnice, w ogóle nie stać nas na błędy, choć będą się zdarzały jak wszystkim. Oni mogą mieć swojego Petru, totalnego i zuchwałego Schetynę czy plujących na nas dziennikarzy, o umysłach agitatorów z czasów stanu wojennego. Zresztą w szerzeniu nienawiści zaszli dużo dalej. To jest czas na ostateczne wyjście z komunizmu i z jego spuścizny po 1989 roku, z tej poddańczej mentalności i polityki wstydu. Kościół milczy, karze księdza, który kocha Polskę. To jak ją kocha może się hierarchom nie podobać, ale nie zamyka się ust ludziom, dla których Polska jest zawsze na pierwszym miejscu.

Być może było tak, że po zwycięskich wyborach, Jarosław Kaczyński chciał przeprowadzić naprawę państwa etapami, nawet w pewnym kompromisie ze starym układem, w procesie trwającym co najmniej kilka lat. Ale się nie da! Buta, cynizm i brak jakichkolwiek hamulców moralnych w obozie III RP na to nie pozwala. Historyczny przełom w Polsce jest konieczny, jeśli nasze państwo ma przetrwać w świecie, który tak jak my jest na zakręcie, bez wątpienia najpoważniejszym od wybuchu I wojny światowej w 1914 roku, który zakończył stary porządek w Europie. Wtedy, jako naród, dzięki naszej walce i niezłomności odzyskaliśmy własne państwo.    

Tekst ukazał się na Salon24 23 kwietnia 2016r

Pin It