Notice: Undefined offset: 1177 in /home/krakgi/domains/krakowska.biz/public_html/libraries/src/Access/Access.php on line 608

Notice: Trying to get property 'rules' of non-object in /home/krakgi/domains/krakowska.biz/public_html/libraries/src/Access/Access.php on line 608

Notice: Undefined offset: 1177 in /home/krakgi/domains/krakowska.biz/public_html/libraries/src/Access/Access.php on line 613

Notice: Trying to get property 'rules' of non-object in /home/krakgi/domains/krakowska.biz/public_html/libraries/src/Access/Access.php on line 613

Kraków stał się areną walki o władzę. Nową jej odsłoną jest inicjatywna referendalna w sprawie odwołania lewicowego prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego. Twarzą kampanii został były poseł Platformy Obywatelskiej, a następnie Ruchu Palikota – Łukasz Gibała – ustaliła „Warszawska Gazeta”. Mimo poparcia Platformy Obywatelskiej dla prezydenta Krakowa, byli politycy tej partii aktywnie uczestniczą w kampanii przeciwko prof. Jackowi Majchrowskiemu.

Sojusz egzotyczny

Łukasz Gibała w ostatnich wyborach kandydował na Senatora. Bezskutecznie. To on jest pomysłodawcą i sponsorem wielu kampanii wyborczych w Krakowie. W ten sposób zyskał przychylność lokalnych polityków. Obecnie Gibała kieruje stowarzyszeniem „Logiczna Alternatywa”, które oficjalnie odpowiada za organizację kampanii na rzecz referendum. Wniosek o referendum w sprawie odwołania Majchrowskiego jest uzasadniany brakiem skutecznej walki ze smogiem i betonowaniem miasta. Jest to o tyle dziwne, że Gibała i jego najbliższe otoczenie są związani z lobby deweloperskim. Mowa o ludziach zamieszkujących osiedle Mogilany. Niegdyś wspierali oni aktywnie PO, dzisiaj beneficjentem ich poparcia jest Jarosław Gowin i budowane przez niego struktury. Jakość powietrza stała się jedynie pretekstem do rozpoczęcia kampanii referendalnej. Sam Gibała, sprawując mandat posła przez 8 lat, wysłał zaledwie jedno pismo do marszałka województwa małopolskiego w tej sprawie. Nie podejmował, żadnych innych inicjatyw, mimo swoich poselskich możliwości.

Każdy zainteresowany może złożyć wniosek o referendum w sprawie odwołania prezydenta, burmistrza, czy wójta swojej gminy. Jednak aby takie referendum doszło do skutku, należy zebrać określoną ilość podpisów pod wnioskiem. Wbrew oczekiwaniom Łukasza Gibały, mieszkańcy Krakowa nie kwapili się do poparcia wniosku. Zabrakło wolontariuszy i szczerze zaangażowanych osób do zbierania podpisów. I na to Gibała znalazł sposób. Jak podaje portal internetowy „LoveKraków.pl” zatrudniono zbieraczy podpisów. Ich wynagrodzenie to 12 złotych za godzinę. Warunkiem wypłaty wynagrodzenia jest zebranie minimum 5 podpisów na godzinę. Takie rozwiązanie do pokusa dla zbierających. Najważniejsze, aby zgadzały się dane podpisującego pod wnioskiem referendalnym. Komisarz Wyborczy sprawdza jedynie, czy dane osoby podpisanej zgadzają się z danymi w bazie ewidencji ludności. Wystarczy tylko, aby nieuczciwy „zbieracz” podpisów wszedł w posiadanie danych np. rozsyłając intratne ogłoszenie o pracę. Prawdziwość podpisów nie będzie weryfikowana. Na lokalnych forach aż huczy o wykorzystywaniu list z podpisami z poprzednich kampanii wyborczych, w których aktywny udział brał Gibała. W skutek takich zabiegów okazać się może, że mieszkańcy Krakowa popierają inicjatywę o której nie mieli nawet pojęcia.

Pytanie, kto najbardziej skorzysta na samej inicjatywie. Powszechnie wiadomo, że Gibała nie ma szansy na fotel prezydenta Krakowa. Po co zatem inwestować w tak ryzykowny „interes”? Odpowiedź mogą przynieść koneksje rodzinne Łukasza Gibały. Jest on siostrzeńcem Jarosława Gowina, lidera partii Polska Razem, która dzięki sojuszowi z PiS współrządzi Polską. Oficjalnie Jarosław Gowin dystansuje się od swojego siostrzeńca. Jednak wyraża poparcie dla samej idei referendum i popiera zmianę na stanowisku prezydenta Krakowa. Gowin ma też mocnego kandydata do wyścigu wyborczego o fotel prezydenta Krakowa. Jest nim Jadwiga Emilewicz, obecnie wiceminister rozwoju, odpowiedzialna za innowacje, badania i nadzór nad Urzędem Patentowym. W latach 1999-2002 pracowała w Departamencie Spraw Zagranicznych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. W roku 2009 została Kierownikiem Muzeum PRL-u w Krakowie. Jest radną Sejmiku Województwa Małopolskiego z list Polski Razem. Rodzina Emilewiczów ma do zaoferowanie lokalnej polityce jeszcze męża pani minister Marcina Emilewicza. Jest on sprawnym organizatorem z doświadczeniem w pracy w europarlamencie. Jak wynika z raportów KRS, prowadził wspólnie ze Sławomirem Ptaszkiewiczem firmę „Smart” zarejestrowaną na osiedlu w Mogilanach, które jako deweloper zbudował Ptaszkiewicz. Z KRS zniknęli w roku 2013, co zapewne miało związek z podjęciem działalności politycznej przez panią Emilewicz i pana Ptaszkiewicza (oboje kandydowali z list Polski Razem). Firma „Smart” pozostała „w rodzinie”, zarządza nią żona Ptaszkiewicza, Monika.

Zamierzam kandydować na prezydenta Krakowa – mówi „Warszawskiej Gazecie” Łukasz Gibała. Twierdzi, że interweniował u Marszałek Kidawy-Błońskiej w związku z przetrzymywaniem ustawy o zakazie palenia węglem w tzw. sejmowej zamrażarce. Zaprzeczył, aby współpracował z Jarosławem Gowinem przy kampanii referendalnej. Pomimo że Gibałę i Gowina łączą rodzinne więzy są oni według niego na przeciwległych biegunach politycznych. Zaprzeczył też, aby stowarzyszenie Logiczna Alternatywna i on sam byli gotowi poprzeć kandydaturę Jadwigi Emilewicz na urząd prezydenta Krakowa. Twierdzi, że nic go z nimi nie łączy. - Logiczna Alternatywa nie płaci za zbieranie podpisów – zapewnia Gibała. Ale jednocześnie stwierdził, że przy zbieraniu podpisów współpracują z różnymi podmiotami, które mogą zgodnie z prawem takie działania podejmować. Środki, którymi dysponuje Stowarzyszenie Logiczna Alternatywa mają pochodzić tylko od osób prywatnych. - Mamy już 75 tys. podpisów – chwali się. Informacje, że pochodzą z wcześniejszych wyborów nazwał pomówieniem ze strony środowiska obecnego prezydenta Krakowa - Jacka Majchrowskiego. Gibała przytoczył wyniki najnowszego sondażu wyborczego, według którego do drugiej tury wyborów dostanie się właśnie on i kandydat Prawa i Sprawiedliwości. Według tego samego sondażu to on będzie zwycięzcą drugiej tury wyborów na urząd prezydenta Krakowa.

Nie jest to jedyny człowiek Gowina zaangażowany w bój o Kraków. Jest jeszcze Piotr Dardziński, były szef gabinetu politycznego ministra Gowina, dzisiaj wiceministra nauki.  Wspólnie z Marcinem Emilewiczem działa w Fundacji „Lepsza Polska”. Obaj związani są z prawicowym think-thankiem Klubem Jagiellońskim. Jedyną obawą Gowina przed oficjalnym zgłoszeniem Jadwigi Emilewicz do wyborczego wyścigu już dzisiaj, jest ryzyko negatywnej reakcji ze strony wicepremiera Morawieckiego. W ramach pomocy Morawickiemu, Jarosław Gowin w maju tego roku zorganizował w Krakowie wraz ze swoimi współpracownikami konferencję zatytułowaną „Impact” (po polsku – „wpływ”). Jej przedmiotem dyskusji były nowoczesne technologii i cyfrowe państwo. Jedna niezręczna wypowiedź Gowina zepsuła cały przekaz imprezy. Gowin przywołał słowa szefa Ubera i uznał, że należy naśladować model biznesowy tej firmy. Zrobiło się niemiło, ponieważ krakowscy taksówkarze, zarzucający tej firmie nieuczciwą konkurencję, są siłą, której nie sposób zlekceważyć.

Ciekawostką nieodnotowaną szerzej publicznie było to, że kluczowymi współorganizatorami tej imprezy było małżeństwo Budzanowskich - Anna i Mikołaj. Zbieżność nazwisk z byłym ministrem nieprzypadkowa. Mikołaj Budzanowski został usunięty z rządu Donalda Tuska za rozmowy z Gazpromem zarządu PGNIG, prowadzone bez wiedzy rządu. Co ciekawe żona byłego Ministra Skarbu Państwa Anna Budzanowska jest dzisiaj szefową gabinetu politycznego samego Jarosława Gowina. Była też ważną osobą w Ministerstwie Sportu za czasów Mirosława Drzewieckiego, zamieszanego w aferę hazardową. Później została dyrektorem w Kancelarii Prezydenta Komorowskiego współpracując tam ze Sławomirem Nowakiem. Jak to możliwe? Gowin był ważnym politykiem PO przez lata. Wówczas Mikołaj Budzanowski pełnił funkcję asystenta eurodeputowanego PO, a jego żona była aktywistką Stowarzyszenia Młodzi Demokraci (z Nowakiem na czele) pełniącego rolę młodzieżowej przybudówki PO. Zapytany przez dziennikarzy Mikołaj Budzanowski stwierdził, że nie kojarzy czym dokładnie w Ministerstwie Sportu zajmowała się jego żona. To samo tyczy się jej pracy z Sławomirem Nowakiem w Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Odnosząc się do wypowiedzi Jarosława Gowina o przedsiębiorstwie Uber stwierdził, że popiera te słowa. Większość taksówek nie dość, że świadczy droższe usługi, to są zwyczajnie brudne. Firma Uber dba o czystość pojazdów oraz daje możliwość oceny świadczonych usług, w przeciwieństwie do środowiska taksówkarzy.

Krakowska inicjatywa referendalna wydaje się dobrze zorganizowaną akcją grupy byłych polityków Platformy Obywatelskiej. Obecnie działają oni pod szyldem Polski Razem. Zmiana na stanowisku prezydenta Krakowa otworzyłaby im możliwości, o których w Warszawie mogliby tylko pomarzyć. Pytanie, czy szef krakowskiego PiS Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury, ma świadomość tej gry i ewentualnych konsekwencji dla jego wpływów w mieście? Czy krakowianie, których zapewne zirytują Światowe Dni  Młodzieży i związane z tą imprezą utrudnienia, poprą wniosek o referendum swoimi podpisami, a potem pójdą głosować w nadziei na lepszą zmianę w Krakowie? Jeśli tak, to muszą się liczyć z tym, że z tego politycznego kalejdoskopu może wyskoczyć coś zupełnie niespodziewanego. Bo jak wyjaśnić tę sytuację, w której lewicowy „palikotowiec” wyrzuca „czerwonego” profesora za pieniądze niewiadomego pochodzenia (sam Gibała pytany przez dziennikarzy odmówił, póki co, ujawnienia, ile i skąd czerpie środków finansowych)? Warto mieć świadomość, że za referendum stoją ludzie związani z Platformą, choć dzisiaj formalnie działają pod szyldem Polski Razem i PiS. Pytanie - czy działacze PiS mają tego świadomość?

 

Tekst ukazał się w tygodniku "Warszawska Gazeta" 3 sierpnia 2016r

 

Pin It