Czy tytuł poniższej notki jest uprawniony? Śmiem twierdzić, że w dużym stopniu tak. Walczące o swoje, z zaciętością wściekłego psa sądy, powoli acz systematyczne, poprzez utrwalanie różnymi sposobami zasady, żeby było tak jak było, stają się obrazem kompletnej patologii, którą zagłuszają lansowaniem bezczelnie tezy, że o wyrokach sądu, tak jak o całym sądownictwie się nie dyskutuje. Pokolenia sędziów osiadłych na ideologicznym tronie stworzonym przez sędziowską komunę i pobłogosławionych przez sędziów, dla których zbrodnie sądowe były akceptowalną codziennością, weszły bez najmniejszej zmarszczki na swoich opalonych w tajlandzkim słońcu, czołach w buty tej właśnie sędziowskiej komuny i przejęły wszystkie jej prerogatywy.

Pewne, że maluczcy im nie podskoczą, zaczęły tworzyć swoje dewiacyjne państewko w państwie. Jednak ludzie patrzą i widzą i choć często załamują ręce nie mogąc zmienić sądowej, patologicznej rzeczywistości, utrwalają w pamięci całe ciągi niesprawiedliwych wyroków, pogardy dla podsądnych, umarzanych prawnie własnych wybryków i tworzenia owej "kasty niezwykłych ludzi", niezwykłych poprzez swoją bezkarność.
Obrona własnej pozycji, owych nietykalnych mandarynów i sułtanów świata zdegenerowanej Temidy, staje się tym bardziej widoczna, kiedy ktoś tą pozycję chce ograniczyć, przyciąć do właściwych wymiarów i wytrzebić nagromadzone w sądownictwie patologie. Wtedy właśnie rozkręca się machina walki o swoje, a rozgrzani wizją utraty przywilejów i prawa do niemoralności i patologii, sędziowie pokazują na co ich stać. Na własne oczy ujrzeć możemy działania polityczne, skierowane także po za Polskę, różnych sędziowskich trybunów, pokrętnym, prawniczym językiem, wbrew przyzwoitości i zdrowemu rozsądkowi wmawiającym nam, że nie mamy jakiegokolwiek prawa do recenzowania ich działalności i domagających się od swoich unijnych totumfackich obrony i ochrony nienależnych przywilejów i samym sobie nadanych praw.
Apolityczność, gdy idzie się na wojnę o własne przywileje, staje się dla kasty sędziowskiej, wywołującym rechot pustosłowiem, a apolityczne ponoć stowarzyszenie sędziowskie Iusticia staje się super polityczną machiną uderzającym w rząd i szukającą sprzymierzeńców poza granicami naszego kraju, gdzie ją, umotywowaną zresztą całą polityką Komisji Europejskiej wobec Polski, znajduje.
Sędziowie z zakonserwowanym w sobie przekonaniu o własnej nietykalności i żyjący przez cały czas w swoistej, chronionej immunitetem i zmową środowiska, swawoli gotowi są na każdą formę anarchii, jak choćby wydawanych niezgodnych z prawem wyroków, często inspirowanych przez totalną opozycję i z nią uzgodnionych. Sądy o mniejszej wadze prawnej, ale za to nasyconych do granic obłędu sędziami o percepcji wyhodowanej na postawach byłych, wywodzących się z PZPRu, sędziów czynowników, gotowe są recenzować sądy wyższej wagi, jak choćby Naczelny Sąd Administracyjny zajmujący się izbą dyscyplinarną Sądu Najwyższego.
Coraz częściej wyroki sądowe bezczelnie i po prostu uderzają w poczynania obecnego rządu, usiłując odebrać mu wiarygodność i prawo do prowadzenia własnej polityki. Ciągłe negowanie tego prawa poprzez niekorzystne wyroki ma sprawić, że obecna władza polityczna, będzie się kojarzyć społeczeństwu z władzą bezprawną, prawnie nie umocowaną, a przez to łatwą do obalenia i zastąpienia tą, która przed nią była czyli pozwalającej środowisku sędziowskiemu na dalsze istnienie ich świata, wyjętego z prawa do recenzji, a przede wszystkim, prawa do jego zmiany.
Na razie wydaje się, że sędziowie trzymają się mocno, jednak jedna rzecz zdaje się wymykać ich percepcji. Sami przekonani, że ich manipulacja i interpretacja prawa zapewni stworzenie silnego bastionu własnej nietykalności, nie zdają sobie sprawy, że coraz bardziej rozeźlony ich bezczelnym rozpasaniem, naród, kiedy przepalone zostaną wszelkie bezpieczniki cierpliwości zwykłego człowieka, zafundować im może rewoltę mającą gdzieś ich togi i prawne interpretacje, za to łatwo przekładające się na użycie pięści, nóg i kamieni. I o ile możliwość zastosowania podobnych opcji do coraz bardziej przypominających targowicę, posłów opozycji totalnej z Donaldem Tuskiem na czele, zaowocować może ich chorym kłusem, wzmożonym celnymi uderzeniami otoczaków w zadki i potylice, do zaprzyjaźnionych ambasad, to gdzie uciekną sędziowie?

Opublikowano na Salon24.pl 1 listopada 2021,

 

Pin It