Czas kampanii wyborczej (a potrwa ona jeszcze półtora roku) nie sprzyja fundamentalnym zmianom. Sytuacja, w której społeczeństwo jest skrajnie podzielone, a różne decyzje podlegają interpretacji rozmaitych prawników, prowadzi jednak w najlepszym razie do skrajnego chaosu. Potrzeba twardego resetu — pisze Przemysław Harczuk.
Konieczny twardy reset polskiego prawa i Konstytucji
I nie chodzi o fatalny w skutkach reset relacji z Rosją, który dla jednych był zdradą, według innych błędem zachodnich polityków. Konieczny jest twardy reset polskiego prawa i konstytucji. Praktycznie napisanie zasad polskiej demokracji zupełnie od nowa. Nie po to by nastąpiło jakiekolwiek pojednanie. Jego zapewne nie będzie nigdy. Patrząc na nienawiść wylewającą się z każdego zakamarka internetu, wiara w powszechną zgodę jest naiwnością większą, niż przekonanie o jaszczuroludziach.

Gdy jednak walczą ze sobą bokserzy, okładają się po twarzach, biją się całkiem na serio, ale według regulaminu. Podobnie było w turniejach rycerskich, czasem toczonych na śmierć i życie. W postulacie zmian w Konstytucji nie chodzi o doprowadzenie do jakiejś zgody, ale o to, żeby twardą walkę polityczną politycy prowadzili na ubitej ziemi, według określonych zasad. Tak, by nie było pola do interpretacji. I żeby spór nie uderzał w zwykłych ludzi.
Kalizm triumfuje
Moralność Kalego i przekonanie o własnej niemal świętości i nieomylności, przy jednoczesnym posądzaniu przeciwników o wszelkie najgorsze rzeczy, wręcz zbrodnie, jest w Polsce rzeczą powszechną. W ostatnich latach tylko się nasiliło. PiS mówi, że nie wolno stawiać wyżej uchwał nad ustawami, że obecny rząd stosuje prawo vendetty, łamiąc zasady demokratycznego państwa prawa. Politycy koalicji rządzącej ostro ripostują, że przez ostatnie 8 lat PiS niszczył państwo prawa, przejął Trybunał Konstytucyjny, stworzył skrajnie upartyjnioną telewizję, zbudował przemysł pogardy.

Na co sympatycy PiS odpowiadają, że przemysł pogardy istniał wobec Lecha Kaczyńskiego, a wcześniejsze rządy PO też kierowały się zasadą „wygraliśmy, możemy wszystko”. Ostatnio w rozmowie ze Sławomirem Jastrzębowskim senator PSL Jan Filip Libicki przyznał, że to koalicja PO-PSL pierwsza naruszyła Konstytucję, wybrała pięciu sędziów do Trybunału Konstytucyjnego, z czego dwóch bezprawnie, „na zapas”. Potem prezydent, zamiast przyjąć ślubowanie trzech sędziów, a odmówić dwóch wybranych bezprawnie nie przyjął żadnego, następnie PiS wybrał pięciu swoich sędziów.
Precyzyjność zapisów utrudnia ich łamanie
Spraw spornych wokół interpretacji Konstytucji było znacznie więcej. Gdy jednak doszło do próby odwołania Małgorzaty Gersdorf z funkcji Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego, PiS się cofnął. Bo w Konstytucji stało jak byk – kadencja prezesa SN wynosi 6 lat. Więc choć PiS-owcy pani Gersdorf specjalnie nie kochali, zmian ostatecznie nie przeprowadzili. Ostatnio jeden z najgorętszych sporów politycznych dotyczył skazania, uwięzienia i ułaskawienia Mariusza Kamińskiego oraz Macieja Wąsika.

Nie wchodząc w ocenę polityków, dotyczył głównie tego, czy ułaskawienie prezydenta Andrzeja Dudy z 2015 roku było skuteczne, czy nie. Wielu prawników, a potem też sąd, który polityków skazał na więzienie, twierdziło, że skuteczne nie było. Prezydent przekonywał, że jak najbardziej, nadal są ułaskawieni. Jedni przekonywali, że głowa państwa powinna mieć prawo ułaskawić skazańca na każdym etapie procesu, nawet przed nim. Tak jak ułaskawiono byłego prezydenta USA Richarda Nixona. Inni powoływali się na polską tradycję. W okresie międzywojennym ułaskawić można było tylko osobę skazaną.
Czas na nową Konstytucję
Kwestii spornych jest więcej, nie dotyczą tylko ułaskawienia. Należy jak najszybciej doprecyzować Konstytucję. Tak, by jasno było napisane, że prezydent ułaskawi po wyczerpaniu całej drogi prawnej, albo, że ułaskawia na każdym etapie procesu. Konieczny jest osobny rozdział o sposobie wyboru KRS i Trybunału Konstytucyjnego. By zapisy były na tyle precyzyjne, by uniknąć sporów w przyszłości. A przede wszystkim wyeliminować sytuację, w której zamiast państwa prawa będziemy mieli państwo prawników, których opinie i interpretacje będą decydować zamiast zapisów Konstytucji.

 Tekst ukazał się na Salon24.pl 26 stycznia 2024r

Pin It