• Sąd Najwyższy opublikował uzasadnienie postanowienia Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych ws. uchylenia mandatu poselskiego Macieja Wąsika. SN nie zostawił suchej nitki na Szymonie Hołowni, zarzucając mu ogromne uchybienia, a wręcz łamanie zasad konstytucji oraz kluczowych dla każdego posła ustaw. To także sroga lekcja dla prawników Kancelarii Sejmu.

Lekcja praworządności.
Nikt, nawet Marszałek Sejmu, nie może ignorować bądź kwestionować skutków prawnych, które zaistniały na mocy zastosowanej przez Prezydenta RP prerogatywy w postaci prawa łaski
– czytamy w uzasadnieniu.

Prezydencki akt łaski z 2015 r. wobec, m.in. M. W. stanowi bezpośrednie zastosowanie przepisu Konstytucji i jako taki jest prawnie skuteczny i ostateczny. Skutków prawnych w postaci braku możliwości pociągania do odpowiedzialności karnej osoby ułaskawionej przez Prezydenta RP nie może znieść ani żadna uchwała, ani żaden wyrok sądu, nawet Sądu Najwyższego. Nie trzeba nawet wspominać, że żadnego znaczenia nie mają w tym zakresie opinie prawne bądź wypowiedzi doktryny prawa. Nikt nie posiada prawnego umocowania do weryfikacji i kwestionowania prerogatywy przysługującej i gwarantowanej konstytucyjnie wyłącznie Prezydentowi RP
– uzasadnia Sąd Najwyższy.
Sędziowie idą jednak jeszcze dalej, wprost zarzucając Szymonowi Hołowni łamanie zapisów kodeksu wyborczego. Rozprawiają się też z teorią, z której rzekomo ma wynikać, że polityczny wyrok z 20 grudnia wygasił (automatycznie) mandat posła Wąsika.
Ze zgromadzonej w aktach sprawy dokumentacji wynika, że Marszałek Sejmu naruszył przewidzianą przez kodeks wyborczy procedurę, uchybiając wymogowi wskazanemu w art. 248 § 3 Kodeksu wyborczego, w postaci konieczności dysponowania uzyskaną z Krajowego Rejestru Karnego informacją o skazaniu prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego. Ponadto, wyrok Sądu Okręgowego z 20 grudnia 2023 r. wydany w sprawie o sygn. akt […] z naruszeniem zakazu „ne bis in idem”, nie wywołał skutków prawnych w zakresie prawa wybieralności, a zatem nie mógł być podstawą postanowienia Marszałka Sejmu o wygaśnięciu mandatu posła
– czytamy uzasadnieniu.
Mandat nie wygasł
SN kilkakrotnie wraca do sprawy rzekomego wygaśnięcia mandatu posła Wąsika. Szczególnie w tej kwestii Sąd Najwyższy zdaje się wręcz łajać Marszałka Sejmu.
A zatem wyrok Sądu Okręgowego z 20 grudnia 2023 r. wydany w sprawie o sygn. akt […] nie wywołał skutków prawnych w zakresie utraty prawa wybieralności i jako taki nie mógł zmienić sytuacji prawnej M. W. Należy podkreślić, że nie można tego wyroku uznać za wyrok wywołujący skutek skazujący, a skoro nie doszło do skutku skazującego, to nie nastąpiła utrata mandatu poselskiego. Dlatego także i z tej przyczyny postanowienie Marszałka Sejmu o wygaśnięciu mandatu narusza prawo, ponieważ nie wystąpiła przesłanka materialna (wyrok skazujący) skutkująca utratą mandatu
– czytamy w uzasadnieniu.
Instancja bez znaczenia
Sąd Najwyższy wskazuje też na jasne zapisy konstytucji ws. stosowania prawa łaski przez Prezydenta RP. W oczywisty sposób rozbija w ten sposób argumentację o rzekomej niemożności stosowania ułaskawienia wobec osoby skazanej w pierwszej instancji.
Konstytucja RP nie wyjaśnia zakresu i treści prawa łaski, wprowadzając jedynie ograniczenie jej stosowania wobec osoby skazanej przez Trybunał Stanu. Oznacza to, że na gruncie aktualnie obowiązującej w Polsce Konstytucji dopuszczalne jest zastosowania prawa łaski nawet przed prawomocnym skazaniem. Wbrew opinii części doktryny, możliwość zastosowania przez Prezydenta RP prawa łaski w obowiązującym stanie prawnym nie jest ograniczona do osoby skazanej prawomocnym wyrokiem sądu. Nie znajduje to potwierdzenia w treści samej normy konstytucyjnej, w której na próżno szukać prawomocnego skazania jako przesłanki wykonania tej prerogatywy
– uzasadnia Sąd Najwyższy.
Lekcja dla Hołowni
Sąd Najwyższy przypomina domorosłemu „prawnikowi” Hołowni, że interpretacja przepisu art. 139 Konstytucji RP ograniczająca możliwość zastosowania prawa łaski do osób skazanych prawomocnym wyrokiem sądu stanowiłaby niedozwoloną, zawężającą wykładnię prawa na niekorzyść skazanego. Nie sposób uznać też, że taka była intencja ustrojodawcy. Gdyby bowiem uprawnienie Prezydenta RP do zastosowania prawa łaski było ograniczone do osób prawomocnie skazanych, to zostałoby to wprost wyrażone w treści samego przepisu konstytucyjnego, tak jak miało to miejsce w Konstytucji kwietniowej. Przepis art. 69 ust. 1 Konstytucji kwietniowej stanowił, że „Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej władny jest aktem łaski darować lub złagodzić skazanemu karę, wymierzoną orzeczeniem prawomocnym, tudzież uchylić skutki skazania”.
W realiach niniejszej sprawy nie można pominąć faktu, iż postanowieniem z 16 listopada 2015 r. Prezydent RP zastosował wobec skarżącego M. W. prawo łaski. Decyzja Prezydenta RP została podjęta w ramach konstytucyjnej kompetencji głowy państwa do stosowania prawa łaski wobec indywidualnych osób. Jest to uprawnienie przysługujące wyłącznie Prezydentowi RP i nie podlega żadnej kontroli
– czytamy w uzasadnieniu.
Przepis art. 139 Konstytucji RP przyznaje Prezydentowi RP prawo do stosowania prawa łaski, umieszczając je w katalogu prerogatyw głowy państwa. W obowiązującym stanie prawnym prawo łaski jako konstytucyjne uprawnienie osobiste Prezydenta RP jest ostateczne i nie podlega wzruszeniu w toku instancyjnej kontroli (tak postanowienie Trybunału Konstytucyjnego z 2 czerwca 2023 r. sygn. akt Kpt 1/17). Istotą prerogatywy jest brak nadzoru nad jej wykonywaniem. Żaden organ nie posiada uprawnień do weryfikacji zastosowanego przez Prezydenta aktu łaski. Niemożność weryfikacji tych aktów rozciąga się również na ogólny zakaz ich uchylania lub zmiany, nawet przez samego Prezydenta RP, chyba że czyni to na korzyść ukaranego (zob. Komentarz do art. 139 Konstytucji RP, red. M. Safjan, L. Bosek, 2016, wyd. 1, Legalis)
– czytamy w uzasadnieniu SN.
Postanowienie składu, w którym zasiedli SSN Maria Szczepaniec (przewodnicząca, sprawozdawca), Marek Dobrowolski i Aleksander Stępkowski, to w istocie lekcja prawa konstytucyjnego dla początkującego polityka, jakim jest Szymon Hołownia. Wybrzmiewają tu oczywiste normy wynikające wprost z konstytucji. To jednocześnie kompromitacja Szymona Hołowni oraz jego „opinii prawnych”, na których oparł bedą decyzję dotyczącą „wygaszenia” mandatu Macieja Wąsika. Zrobił to bowiem rażąco naruszając prawo. Miejmy nadzieję, że ta lekcja czegoś go nauczy.
WB

 Tekst ukazał się na portalu wPolityce.pl 29 stycznia 2024r

Pin It