Nie wiem czy wszyscy pamiętają jak to opozycja niecierpliwie wyczekiwała, kiedy to wreszcie dotrze do Polski koronawirus. Nawet posuwała się do tego, że oskarżała rządzących o zatajanie przez rząd informacji na temat zakażeń w Polsce. No, ale jak już koronawirus dotarł do Polski to opozycja poczuła wiatr w żagle i myślała, że rząd i prezydent polegną na walce z nim a oni w glorii i chwale być może obejmą władzę dzięki przyspieszonym wyborom parlamentarnym ogłoszonym w oparciu na wirusowy chaos w Polsce a ich kandydat na prezydenta wygra wybory.

Jestem niemal przekonany, że to była ich pierwsza myśl jaka im zakiełkowała w tym sądnym dniu wykrycia "pacjenta zero" w Polsce. Mam jednak nadzieję, że w tych swoich zakutych desperacją i nienawiścią łbach już takiego złego scenariusza, choćby takiego jak we Włoszech, nie chcą.
Dlaczego opozycja tak myślała? Ano odpowiedź jest bardzo prosta a odnosi się do ich doświadczeń kiedy rządzili w epoce tzw. "świńskiej grypy", która i tak pod względem rażenia była mniejsza niż obecny koronawirus. Wtedy nie umieli sobie z tą świńską grypą poradzić a Ewa Kopacz wprost zachęcała Polaków do uśmiechu i radości z nadejścia wiosny. Oni po prostu nie wyobrażali siebie w roli hamulcowych w walce z takim koronawirusem i myśleli, że takim hamulcowym na pewno nie będzie również obecny rząd. Poprzez swój pryzmat zdolności rządzenia oceniali ową zdolność obecnie rządzących. Wyobrażali sobie, że ten koronawirus "spadł im z nieba" i będzie w stanie wywrócić obecne poparcie Polaków do rządu i prezydenta A. Dudy. Zapewne dla nich miało to być zrządzenie losu w sytuacji, kiedy od 2015 roku z niecierpliwością, ale bezskutecznie wyczekiwali na jakiekolwiek potknięcie obecnie rządzących. Przecież nic nie dała ani ulica, ani zagranica, ani jakieś filmy Sekielskich czy P. Vegi. Nic a nic a frustracja i bezsilność połączona z bezradnością narastała i - wedle ich zapędów - wreszcie miała dać swój chory upust w czasie spodziewanego przez nich chaosu związanego z koronawirusem.
A tu.... "klops". Nasz obecny rząd we współpracy z prezydentem okazał się o kilka długości bardziej rozsądny i zdolny do zarządzania kryzysowego niż w najśmielszych snach mogli to sobie wyobrazić dzisiejsi opozycyjni totalsi. I gdyby tylko chodziło o "polskie podwórko" to nasza opozycja mogłaby siebie i nas wszystkich przekonywać, że zrobiłaby więcej i lepiej (tyle tylko czy ktoś w to by uwierzył?). Ale okazało się, że to nasz kraj obecnie stawiany jest za wzór a jego decyzje w walce z koronawirusem kopiowane są przez inne kraje, nie tylko w UE.
Także opozycja obudziła się się z krótkotrwałej euforii bez jakiegokolwiek argumentu, który mogłaby użyć przeciwko obecnym władzom w związku z wybuchem epidemii koronawirusa. Dosłownie żadnego. Nic im nie pozostało jak... właśnie tylko coraz większa frustracja, złość i bezsilność i walka o jakiś cud, który miałby się wydarzyć, gdyby wybory prezydenckie zostały przełożone na jesień. Teraz już im tylko to pozostało: odroczenie kompletnej porażki w czasie... Czy im by to coś dało, albo ewentualnie da? Wątpię. Dziś wygląda na to, że ich i całego tego środowiska występy są nacechowane jakimś obłąkańczym szaleństwem...
Sondaże jednoznacznie wskazują im, że rządowi jak i prezydentowi ufa coraz więcej Polaków. Oceniając np. tzw. "Tarczę Antykryzysową" aż 67% z nas uważa, że działania rządu wobec epidemii w tym obszarze są poprawne (pozytywne), przeciwnego zdania jest tylko 22% fanatycznych wyborców opozycji a najciekawsze jest to, że ową tarczę popierają też w części zwolennicy innych niż A. Duda kandydatów na prezydenta Polski (tabela poniżej - źródło: https://www.dorzeczy.pl/kraj/133489/67-proc-polakow-pozytywnie-ocenia-tarcze-antykryzysowa.html).
W niemal też wszystkich sondażach więcej niż połowa respondentów ocenia zaś pozytywnie wszystkie działania rządu i prezydenta mające na celu zastopować rozprzestrzenianie się wirusa.
Po prostu obecnie rządzący sprawdzają się w okresie kryzysowym a właśnie umiejętność zarządzania kryzysem cechuje dobrych przywódców i ich współpracowników. W skali państwowej obecny kryzys jest bezprecedensowy i każdy - nawet ktoś nieprzychylny - musi stwierdzić, że rząd z prezydentem w porównaniu do innych krajów robią dla Polski i Polaków bardzo dobrą robotę w epoce tego koszmarnego wirusa.
Aż strach pomyśleć, co by się dziś w Polsce działo jakby rządziły PO-PSL pod wodzą B. Komorowskiego w Pałacu Prezydenckim...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Tekst ukazał się na Salon24.pl 22 marca 2020r

 

Pin It