- Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 1 minuta i 49 sekund.
Przypominam swój tekst sprzed kilku miesięcy ?Pamięć o dzieciach? . Dziś mogę tylko napisac, że marzenie p.Marii się spełniło. Przypominam fragmenty poprzedniego tekstu:
Mająca 90 lat pani Maria Ślęczek marzy o spotkaniu z dwoma chłopcami, którymi się opiekowała przez kilka lat w Krakowie.
Przed 70 laty jako młoda dziewczyna pracowała w szpitalu dla nerwowo chorych w Batowicach. Leżał tam pacjent Karl Elvers, którego codziennie odwiedzała żona Grete. Widocznie w trakcie rozmów z chorym usłyszała pozytywną opinię o młodej dziewczynie z personelu szpitala, bo zaproponowała Marii pracę u niej, przy opiece nad dwoma chłopcami Peterem i Klausem w wieku 6 i 3 lat. Rodzina ta mieszkała w Krakowie na dzisiejszej ulicy Bolesława Prusa pod nr 37. Wydarzenia historyczne zmusiły tę rodzinę do wyjazdu z Krakowa jesienią 1944r. Jednak musiały być niezwykle silne związki służącej z wychowankami, skoro przez cały okres czasu od ich wyjazdu do 2012r, codziennym tematem rozmów p. Marii ze swoją rodziną, była troska o to co się z tymi chłopcami dzieje, czy udało im się wrócić do rodzinnego domu w Hamburgu, czy żyją i czy o niej pamiętają. W trakcie rozmowy podkreśla, że w tym domu w Krakowie, traktowana była jak domowniczka, szczególnie przez mamę tych dwóch szkrabów, z którą nawet się zaprzyjaźniła. Pracodawcy mieli do niej pełne zaufanie, o czym świadczy choćby fakt, że pozwolili jej samej zabrać chłopców do jej rodzinnej wsi Raciborowice. Pani Maria pamięta nawet ulubionego psa chłopców o imieniu Jup.
Jak się zapewne Państwo zorientowali p. Maria była służącą w niemieckiej rodzinie, w czasie okupacji. Głowa tej rodziny, Karl Elvers nie miał w domu munduru i według zapamiętanych przez p. Marię informacji chodził do pracy na ul. Pijarską. Starałem się znaleźć informację jaka niemiecka instytucja znajdowała się na tej ulicy w czasie okupacji, ale bezskutecznie.
W ubiegłym tygodniu młodsze ówczesne dziecko Klaus a dziś 74 mężczyzna odwiedził p. Marię. O jej szczęściu trudno pisać, bo słowa nie potrafią oddać wszystkiego. Klaus i towarzysząca mu Pani spędzili z rodziną P.Marii trzy niezwykle pracowite dni. Rozmowy, wspomnienia, wzajemne opowiadanie o swoich losach. Okazało się, że ojciec Klausa , budowlaniec, pracował w budynku na rogu ul. Reformackiej ? Plac Szczepański, gdzie w czasie niemieckiej okupacji mieściły się różne niemieckie instytucje. Po ucieczce z Krakowa do Niemiec został wcielony do Wermachtu i pod koniec wojny dostał się do francuskiej niewoli. Jako jeniec przepracował w najbardziej niebezpiecznych warunkach we francuskiej kopalni. Zmarł młodo, podobnie jak i jego żona, którą szczególnie dobrze wspominała p. Maria. Dziś Klaus jest cenionym architektem. Oboje Krakowem byli zauroczeni.
Teraz pani Maria oczekuje wizyty swojego drugiego wychowanka, Petera.

Widząc podstawowe różnice programowe pomiędzy, ogólnie, stroną prawicową a całym - w tym i czasem półjawnym - zespołem ugrupowań lewicowych - można być zaskoczonym takimi postawami jak np. Mentzena. Ten, dla elektoratu ma być kimś o poglądach biznesowo - prawicowych. Dziwna konstrukcja pomieszania