Wydawać by się mogło, że mówimy o sprawie lokalnej tyle, że z dużą kasa wykładaną przez inwestora w tle. Jednakowoż widząc to, co się podziało i dzieje wokół budowy hotelu – w skrócie – Miastoprojekt przy Błoniach w Krakowie z jakby nobilitującym hasłem nazwiska De Niro, sprawę należy też widzieć jako szkołę w wielu zakresach;
1/ trybu ekspresowego udzielania zezwoleń, tak prowadzonego, by nikt nie zdążył się zbyt detalicznie zorientować, że
2/ obciążenie skutkami powstania i działania inwestycji właściwie zostało obciążone Miasto i
3/ obciążenia te stają się powoli właściwie wyłącznym kłopotem dotychczasowych mieszkańców, a także zastosowania metod by
4/ jakakolwiek odpowiedzialność decydentów w sprawie ich po prostu nie dotyczyła.

Krótko mówiąc – najwyraźniej urzędnicy wiedzą co i jak robić by nie ponosić odpowiedzialności za powstałe kłopoty i by mieszkańcom pozostało tylko przyjęcie zaserwowanej im pigułki utrudnienia albo i nawet uniemożliwienia godnego życia. W końcu mogą się wynosić, ale to już jest ich decyzja. Pustostany w przyszłości też są jakąś wartością.
Tryb udzielenia zezwoleń był już opisywany i tak jak i w wielu innych miastach nie jest czymś zaskakującym. Wystarczy powiedzieć, że tu finalnie w trzech krokach wręcz błyskawicznie udzielono zezwoleń na budowę założenia o funkcji konferencyjno-restauracyjnej i hotelowej o znacznych rozmiarach. Wystarczy powiedzieć – ok 1000 miejsc konsumpcyjnych, 100 apartamentów i można kpiąc dodać do tej skali i obecnej sytuacji w dzielnicy - aż 70 miejsc parkingowych, w parkingu umieszonym w przestrzeni czterokondygnacyjnej części podziemnej wykonywanej inwestycji. Musi się dodać, że omawiany obiekt jest zlokalizowany w ograniczonej naturalnie (ok.3-4 km2 Wisła, Rudawa, Błonia, Aleje Trzech Wieszczy) enklawie miejskiej zabudowy kamienicznej z licznymi obiektami takimi jak stadiony sportowe, szpital, duża przychodnia dwa duże hotele, hostele, sklepy, wielkopowierzchniowe itd. Na dodatek, przez ten teren dwiema nitkami ciągów ulic z początków XX w, przepływa ruch z węzła autostradowego i mostu Zwierzynieckiego w kierunku północnych rejonów miasta. Było to konieczne do powiedzenia by okazać, co oznacza udzielnie zezwoleń na taka budowę w tym miejscu nie tylko w przyjętym trybie ale co najważniejsze bez choćby uwzględnienia konieczności oceny wyważenia skutków działania inwestycji po jej uruchomieniu na sytuację parkingową i transportową oraz warunki życia mieszkańców. Ci po raz kolejny zadają sobie pytanie czy aby rządzącym sami rządzeni nie przeszkadzają. To tylko taka jedna składowa popularności akcji zbierania podpisów dla referendum.
Po podaniu tych ogólnych informacji nie będę się już zajmował samą inwestycją i zastosowaną procedurą, te zresztą były już opisywane. W tym tekście spróbuję pokazać jak decydenci uciekają przed odpowiedzialnością za skutki swych decyzji. Wszak tak naprawdę – samo udzielenie zezwoleń na taka budowę w takim miejscu i w takich uwarunkowaniach - zdejmuje z inwestora obowiązek dbałości o zapewnienie jakiejkolwiek równowagi pomiędzy jego interesami i korzyściami a warunkami stwarzanymi całemu otoczeniu. Ma zezwolenie i reszta go nie obchodzi. To po udzieleniu zgód – już na Mieście leży – o ile w ogóle to uznać, że mowa o polu obowiązków decydentów jako rządzących – podjęcie sposobów na zapewnienie mieszkańcom jakiś akceptowalnych warunków życia.
I tu mamy pierwszy problem. Decyzję, podpis składają nie krasnale a konkretni ludzie, ale skutki przyjmuje Urząd Miasta, w istocie – Miasto, jego budżet i możliwości otoczenia inwestycji. Odpowiedzialność urzędnicza – cóż ona znaczy w realiach. Jednak - tak na wszelki wypadek - ucieczka od niej każdym zabiegiem, zwłaszcza gdy ma się to tego jakieś narzędzia nie może dziwić. Jest oczywiste, że ta różnica pomiędzy faktem podpisu a konkretem odpowiedzialności za skutek jest i to systemowo – polem do uprawiania każdej formy korupcji oraz skuteczności lobbystów. W realiach – skoro wcześniej o tym decydent nie pomyśli – stwarza realne kłopoty mieszkańcom. Ale tak naprawdę dlaczegóż to miało by go to obchodzić. Nie mówmy o wzniosłych ogólnikach i zaklęciach. W końcu mieszkańcom można już tylko obiecywać cuda na patyku z metrem, parkingami i krainą szczęśliwości w niedalekiej – najlepiej powyborczej przyszłości. Tu tak mamy ze wspomnianym potokiem ruchu, który już 30 lat temu miał być zaraz, zaraz, przeniesiony przez tunel pod Kopcem – i dalej w tej sprawie mamy pieśń dalekiej przyszłości. Tak powstaje pole do totalnego lekceważenia potrzeb mieszkańców i uzasadnienie uchylania się od odpowiedzialności urzędniczej. Zauważmy – mieszkaniec, owszem, ma w ręku głos wyborczy, ale ten dotyczy tylko radnych i prezydenta a nie urzędnika. Nie dziwota, że ludzie w desperacji, gdy mają już dość podejmują akcje protestacyjne – bo cóż im zostaje. Urzędnik może nawet odejść, ale problem zostaje. Kto jak kto, ale urzędnik – tą sytuację zna – a dziś udzielając zezwolenia powie – nie sądziłem, że to jakiś problem.
Szanujmy się
Jak w tym przypadku sobie z tym radzi machina urzędnicza?
Zobaczmy.
1/ Najpierw nastąpiło skierowanie uwagi mieszkańców na nową koncepcję. Był to pomysł zatkania ad absurdum jednej ze wspomnianych nitek przenoszących ruch ulicami – z konieczności – jednokierunkowymi utworzeniem na jej końcu – jak pięknie brzmi – terenu zielonego. Jakoś dziwnie służebnego w perspektywie owej nowej inwestycji. I tym się ludzie zajęli społecznym protestem.
Łaskawie pod naciskiem i pod hasłem frontem do mieszkańca zrezygnowano z tych zmian oddających – z nuż a by się udało – teren (zamykający ujście jednej ze wspominanych nitek wyprowadzający ruch na północ miasta) należący formalnie do Miasta jako służebny potrzebom inwestora.
I oto – protestujecie – dobrze, wycofujemy się.
O wygibasach w organizacji ruchu w tym terenie nie wspomnę by nie kierować uwagi pt. Czytelnika na inne sprawy.
2/ Następnie mieliśmy próbę skierowania protestu czy oczekiwań społecznych w stronę inwestora. Ten jak wiadomo – może to mieć i już ma w głębokim niepoważaniu. Bo może – w końcu otrzymał przecież glejt od urzędnika. Para w gwizdek - czyli mieliśmy próbę apelu do – nie urzędnika a do inwestora – uszanuj zabytek modernizmu – czyli budynek Miastoprojektu. Taką dbałość na etapie udzielania zezwoleń widać choćby w tym, że dziś w etapie budowy zwanej remontem, jak go zwał tak zwał - z tegoż zabytku pozostały – zgodnie zapewne z zezwoleniem, tylko ściany zewnętrzne ściany budynku z wybebeszonym wnętrzem. Wnętrze „zabytku” zostanie niebawem uzupełnione na nowe potrzeby.
Logika mówi co oczywiste - niby dlaczego po otrzymaniu zezwoleń inwestor miałby zawracać sobie głowę choćby warunkami życiowymi mieszkańców, a już zabytkiem to najmniej.
3/ W kroku następnym na cito powstał następny wspaniały pomysł utworzenia Parku Kulturowego na terenie całej enklawy. Chcieliście pięknie – będzie pięknie. Pomijając nawet skutki takiego ruchu i to podejmowanego w czasie gdy prawo mówi o właściwie zamykaniu tej koncepcji powoływania parków kulturowych. Wystarczy to, czego doświadczyli mieszkańcy i przedsiębiorcy krakowskiego Kazimierza po takiej niby wspaniałej decyzji. Znów protest. W końcu każdy, byle nie ślepy na realia, widzi, że był to ruch zabezpieczający miasto przed koniecznością utworzenia sporej ilości miejsc parkingowych kompensujących ubytek miejsc parkingowych wynikający z znaczących potrzeb po uruchomieniu inwestycji. Park Kulturowy – oznaczałby – nie da się cokolwiek zrobić - bo ochrona bo wartości (choć jeszcze tylko podwórka nie wszystkie są zabudowane choć i w tym kierunku idą wysiłki). Tak nawiasem w tej koncepcji nie ma miejsca na ochronę mieszkańców
Nacisk społeczny – dobrze – wycofujemy się
4/ Następnie pojawia się pomysł pięknie brzmiący – przebudowa ulicy kończącej jedną ze wspomnianych nitek komunikacyjnych prowadzącej ruch przed frontonem Miastoprojektu. Przebudowa, remont – można pomyśleć – w końcu. A konkret? Oznacza poszerzenie światła jezdni ulicy z uruchomieniem jej dwukierunkowości – czyli w sumie utrata co najmniej 70 miejsc parkingowych – nie licząc tych już zabranych przez szał palikowania o nazwie uporządkowanie. Do tego dojdzie podwojenie ruchu – a już dziś są okresy, że problemem jest przejście na drugą stronę ulicy – tej o szerokości ok 6m. Spaliny i hałas – i dziś czasem trudno otworzyć okno. Krótko - nie trzeba dużej wyobraźni by zdać sobie sprawę co oznaczałoby uczynienie z takiej ulicy o całkowitym prześwicie rzędu kilkunastu metrów i po zwężeniu chodników dla dwujezdniowego ciągu komunikacyjnego, do ilu – półtora metra? Oprócz ruchu i komunikacji pieszej obecne miejsca parkingowe w kosmos?
I tak- na tą propozycję – protest.
Protest pozostał jako forma kolejnego powiedzenia – ktoś wydał decyzję bez oglądania się na jej skutki – to jako mieszkańcy oczekujemy, że nasze potrzeby zaspokoi Miasto – bo to w jego imieniu wydano takie pozwolenia, które tych potrzeb nie zauważały. W każdym z pokazanych tu kroków można wykazać, że protesty mają swe silne uzasadnienie i nie są wynikiem postawy – nie bo nie, i już. Za to jest oczywisty jeden cel. Rządzący, urzędnik będzie mówił – to są postawy roszczeniowe, tych ludzi to się nie zadowoli żadną propozycją – w sumie – nie musimy nic robić. I tak zostaje wypracowane uzasadnienie pozostawienia mieszkańców z guzem problemu na głowie.
Tymczasem jako mieszkaniec zadaję pytanie - czyżby nikt od Rady Dzielnicy poprzez Radnych Miejskich w końcu decydentów nie wiedział jak wygląda sytuacja w realiach tej części miasta. Twierdzą, że nie wiedzieli – bo a/ Rada Dzielnicy ma tylko funkcję opiniodawczą i nie jest uczestnikiem postępowań w takich sprawach, b/ Radni Miejscy są zajęci grami w salonowca politycznego i powiedzą – ależ to wspaniale – inwestor, postęp, nowe, dla c/ Prezydenta i Urzędników owo nowe odpowiada jako zgodne z koncepcją oparcia rozwoju miasta o szał deweloperki i o jego funkcję jako pubu –Europu a nawet – jak tu – świata. Samo nazwisko inwestora ma oszałamiać
Czy da się utworzyć sensowny system komunikacyjny i parkingowy w tej okolicy? Zamiast uchylać się od realnej odpowiedzialności za skutki kalekich i nieprzygotowanych czyli nie merytorycznych decyzji – szukajcie leczenia konsekwencji. Uchylanie się takie jak tu opisane – tylko kompromituje.
Tak – tylko co dziś oznaczają słowa skandal czy kompromitacja
A jak leczyć – wolę nie podpowiadać, bo to ani moja rola, ani odpowiedzialność ani mi za to nie płacą. Tym bardziej że sytuacja w tej części miasta coraz wyraźniej dryfuje w kierunku projektu, z którym jak z gotowcem najechali nas Niemcy. To nie fobia a zapisy w dokumentach z pierwszych miesięcy okupacji.
Jedno jest pewne – ten kto podpisał zezwolenia – powinien dziś znaleźć, a nie tylko szukać rozwiązań albo – kompensować straty.
Wysiedlić okolicę?
Już dziś trwają podchody inwestora do wykupu okolicznych domów dla przejęcia całego kwartału okalającego działkę inwestycji. O to robi nie con amore – rządzący miastem na takie rzeczy nie mają wyobraźni.
Gleba dla obrony urzędniczej przed realną odpowiedzialnością – jest czymś rzeczywistym, wpisanym w system zarządzania. I nie ma tak, ze Ci mieszkańcy wiecznie tylko protestują – cóż my możemy – głupcy, roszczeniowi jacyś – nich się sami bujają.
I tak dochodzimy do systemowo umożliwionej i to kompletnej nieodpowiedzialności za decyzje
Dziś jest taka moda – że z powodów gotowania politycznej zupy, owszem się ściga, ale za w pełni zasadne decyzje, po których powstały dobre rzeczy.
A po takich decyzjach jak ta z naszymi pozwoleniami – co zostaje?
I to jest myśl na decyzje po ewentualnym referendum. Bo osiem gwiazdek na czole nie zastąpi tego co powinno być nieco głębiej a jest, mając korzenie w politpoprawności. Ta nareszcie przestaje już ludziom, a nie kaście, wystarczać
Sumując pozwolę sobie też wyrazić przypuszczenie, że ta sprawa jest też jedną z wielu składowych – małą może – ale częścią, tego co dziś cała Polska widzi jako skuteczność krakowskiej akcji na razie tylko zbierania podpisów pod referendum
Feliks Stalony-Dobrzański Kraków 1.03.26

PRZECZYTAJ

 📝 Najnowszy artykuł
01 Marca 2026

Hotel De Niro – sprawa nie taka znów lokalna

Wydawać by się mogło, że mówimy o sprawie lokalnej tyle, że z dużą kasa wykładaną przez inwestora w tle. Jednakowoż widząc to, co się podziało i dzieje wokół budowy hotelu – w skrócie – Miastoprojekt przy Błoniach w Krakowie z jakby nobilitującym hasłem nazwiska De Niro, sprawę należy też widzieć jako szkołę w wielu zakresach;
1/ trybu ekspresowego udzielania zezwoleń, tak prowadzonego, by nikt nie zdążył się zbyt detalicznie

...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 7 minut.)


01 Marca 2026

Hotel De Niro – sprawa nie taka znów lokalna

(783) Feliks Stalony - Dobrzański

Wydawać by się mogło, że mówimy o sprawie lokalnej tyle, że z dużą kasa wykładaną przez inwestora w tle. Jednakowoż widząc to, co się podziało i...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 7 minut.)


06 Lutego 2026

Doigrał się. "Czarzasty już dobrze wie, że czas jego błazenady się skończył, prąd odłączony i za chwilę padnie na deski"

(670) Jerzy Szmit

Włodzimierz Czarzasty - co trzeba stale powtarzać - syn komunistycznego aparatczyka, a w końcu i prokuratora, zawsze był bezczelny, hardy i butny....
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 2 minuty.)


03 Lutego 2026

Pozornie tylko sucha informacja – zmarł prof. Jacek Rońda

(743) dr inż. Feliks Stalony - Dobrzański

W kręgu naukowym specjalności Profesora, był on znany z dokonań w zakresie matematyki i informatyki oraz metod programowania oraz ich zastosowań....
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 2 minuty i 42 sekundy.)


14 Stycznia 2026

Czego boi się Tusk, że tak desperacko atakuje prezydenta Nawrockiego? Histeria po pielgrzymce kibiców na Jasną Górę sięgnęła dna!

(890) Marzena Nykiel

Umowa UE-Mercosur przyjęta, Polska wyłączona z rozmów o Ukrainie, kluczowe inwestycje wstrzymane, katastrofa w finansach publicznych, niewydolny...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 2 minuty i 54 sekundy.)


Cookies user preferences
We use cookies to ensure you to get the best experience on our website. If you decline the use of cookies, this website may not function as expected.
Accept all
Decline all
Analytics
Tools used to analyze the data to measure the effectiveness of a website and to understand how it works.
Google Analytics
Accept
Decline
Unknown
Unknown
Accept
Decline
Save