Szok i niedowierzanie! Jak zły sen obudziło wszystkich przełożenie wajchy w publicznych mediach. Nagle Ci wszyscy, którzy mienią się inteligencją, autorytetami, przewidują przyszłość, są wizjonerami, wielkimi wzorcami do naśladowania, są niesamowicie błyskotliwi, co udowadniali (lub wmawiali) nam przez ostatnie, co najmniej, 8 lat, Ci, którzy mienili się przewodnią siłą narodu, nie potrafili przewidzieć czegoś, co musiało nastąpić i co więcej, wiadomo było od dawna, że nastąpi.

Jakże, bowiem inaczej podejść do medialnego zgiełku tych wszystkich dziennikarzy – polityków i ich obrońców, do niedawna rządzących, a dziś wielkich opozycjonistów, którzy są zszokowani jednym z wielu, przyznaje wcale nie najmądrzejszych, ale utrwalonych również przez nich samych, zwyczajów politycznych, zwyczajów związanych z wygraną w wyborach i przejęciem władzy w Państwie. Skok na media? Można to i tak nazwać, wszak Ci, którzy to dziś w tych kategoriach opisują, mają w tym niemałe doświadczenie. Ten zwyczaj to jednak po prostu wcielenie w życie zasady: zwycięzca bierze wszystko i nie rozumiem, czemu nagle Ci, którzy na mocy demokratycznych wyborów zostali odstawieni od zarządzania krajem i wtórujący im propagandziści, nagle nie mogą się z tym pogodzić.
Wiadomo powszechnie, kto ma media, ten ma władzę, dlatego nikogo nie powinno dziwić to, że dość szybko sfera rządowa upomniała się o dostęp do mediów publicznych. Tym bardziej, że od wielu lat mogła czuć się przez nie nawet nie jawnie dyskryminowana. Nie zrobiła tego w absolutnie żaden inny, niż ich poprzednicy, sposób. Za czasów Roberta Kwiatkowskiego, związanego jawnie z jedną z odchodzących już w polityczny niebyt, za sprawą woli wyborców, formacją polityczną na własnej skórze doświadczyła tego także chociażby Katarzyna Kolenda-Zaleska, której o sympatie do obecnie sprawujących władzę raczej ciężko podejrzewać. I wtedy jakoś nie zawiązywały się komitety obrońców uciśnionych dziennikarzy. Każdy rozumiał to wprost, przyszli nowi wajchowi, zatem Ci, politycznie zaangażowani po niewłaściwej stronie. pójdą w odstawkę. Tak samo było w 2005 roku, tak samo, w 2010, gdy Bronisław Komorowski pełniący obowiązki prezydenta odrzuca sprawozdanie KRRiT, skracając tym samym kadencję tej rady wybranej jeszcze głosami PiS, tak samo było w przypadku pojawienia się i zniknięcia z zarządu TVP i z obecności w mediach Wiesława Walendziaka i jego „pampersów”, tak było w całej długiej historii mediów publicznych po 1989 roku. Tylko po raz pierwszy w historii mamy przykład tak bezpardonowej histerii z tym związanej. Histerii, której nie doświadczyliśmy nigdy wcześniej, nawet w przypadkach tak jawnie niedemokratycznych działań, jak inwigilacja dziennikarzy, tych, którzy tropili aferę podsłuchową – największą aferę tego typu w Polsce, z udziałem niespotykanej jak dotąd ilości członków rządu, prominentnych działaczy partii rządzącej (PO) i zaprzyjaźnionych z nimi biznesmenów, ludzi sprawujących najwyższe stanowiska w Państwie (NBP, NIK) etc. Histerii nie było, gdy w tej samej sprawie wdzierano się siłą do redakcji Wprost i wydzierano dziennikarzom laptopy, przemocą próbując przejąć chronioną teoretycznie tajemnicę dziennikarską i dziennikarskie źródła. Histerii nie było także, gdy Donald Tusk próbował osłabić obsadzone przez PiS media publiczne namawiając do niepłacenia abonamentu. Ani kiedy jednego z dziennikarzy próbowano za pomocą służb wrobić w machlojki WSI, próbując mu zniszczyć życie, oskarżono go za dociekliwość, za tropienie niebezpiecznych powiązań byłego już prezydenta, tego, co miał problemy nie tylko z ortografią, ale i z pamięcią. W tym wypadku również ciekawe było to, że braki z pamięcią Prezydenta RP nagrywały wszystkie główne media, łącznie z publicznymi, ale nikt ich nie wyemitował, zupełnie nie wiedzieć, czemu i gdyby nienagrywana telefonem komórkowym relacja wciąż niszowej stacji, do dziś nie byłoby po tym medialnego śladu. Wtedy również, w każdym jednym z tych wypadków, nie wypowiadał się pan Komisarz Oettinger, że trzeba bacznym okiem, ba wręcz nadzorem objąć Warszawę, wtedy w zagranicznych mediach nie było śladu o tym, że w Polsce demokracja jest zagrożona, nie mówiło się ni słowem o potrzebie jej obrony, nie zawiązywano komitetów. Hipokryzja? Podwójne standardy? Moralność Kalego? A może głupota, zła wola, zdrada standardów, pryncypiów, interesów kraju, na rzecz interesów klanu? Jak to można określić?
Najbardziej bawią mnie żale żegnającego się z mediami publicznymi Tomasza Lisa, który jeszcze parę lat temu śmiał się z dziennikarzy ubolewających nad zawłaszczeniem Rzeczpospolitej i Uważam Rze i całkowitą zmianą w zasadzie z dnia na dzień politycznej orientacji tychże mediów. Rechot okazał się jednak krótkotrwały, bo zawłaszczenie wspomnianych tytułów doprowadziło do tego, iż dziennikarze prawego nurtu sami stworzyli sobie nowe miejsca pracy w postaci dwóch nowych, cieszących się dużą popularnością tygodników, które stały się nie mniej opiniotwórcze od pisarskiej działalności wspomnianego Tomasza Lisa, z tą jednak różnicą, że ani Terlikowski, ani Gmyz, ani, Lisicki, ani bracia Karnowscy, ani Ziemkiewicz, czy Wildstein i inni dziennikarze tworzący oprócz „W sieci” i „Do Rzeczy”, także Telewizję Republika, nie mieli ani przychylnych spółek Skarbu Państwa, nie mieli przychylnych zagranicznych inwestorów, którzy wspierają media wspierające rząd, nie mieli publicznych dotacji, emisji ogłoszeń z Państwowych Agencji. I choć nie były to łatwe początki, a w przypadku wielu z tych mediów wciąż nie jest łatwo i kolorowo, to nikt z nich nie wylewał lamentów na ulicach miast i nie skarżył się za granicą, jak to jest strasznie źle, jak to się dzieje niedemokratycznie etc. Jedyne protesty na ulicach odbywały się w przypadku nieudzielania miejsca na platformie cyfrowej Telewizji Trwam, w zasadzie bez racjonalnego powodu, patrząc na to, komu takie miejsce zostało zagwarantowane. Zresztą w obu tych kwestiach ciekawie wypowiedział się w Parlamencie Europejskim Jan Pospieszalski, którego perypetie w publicznej telewizji, również stanowić mogą ciekawą opowieść o upolitycznieniu mediów, zarówno przez przeciwników poglądów Jana Pospieszalskiego, jak i jego zwolenników. 7
Nawet nieukrywająca antypatii do PiSu Karolina Korwin Piotrowska (http://wiadomosci.onet.pl/opinie/terlikowski-ma-racje-naprawde/sf5e3x), koleżanka redakcyjna wielu z rozdzierających szaty dziennikarzy, potrafi wznieść się ponad tą medialną histerię i napisać, wprost, że skoro tak łatwo było stać po stronie ośmiorniczek, konfitur i tak fajnie było być beneficjentem tego polityczno – biznesowo – medialnego układu, to teraz czas na bycie w opozycji i pracę nas swoją wiarygodnością dziennikarską w trochę mniej cieplarnianych warunkach. Wszak i tak będzie to tylko lekki chłód, bo choć nikt już nie zapłaci 90 tysięcy złotych za odcinek propagandowego ględzenia, jaki to PiS jest zły, to zawsze niemiecki właściciel, a i wielu z tych, którym nie w smak wprowadzane zmiany, licząc na znów szybkie przestawienie wajchy i szybki powrót do tzw. normalności, niezależnie od tego czy to będzie firmowane przez SLD, PO czy przez partię z kropką w nazwie, nie dadzą z pewnością zginąć z głodu. A może stacja z ulicy Wiertniczej postawi na nowo, na starego rutynowanego dziennikarza, na którego zawsze można było liczyć?
Nie mniej, choć śmiać mi się chce z tej histerii, to jednak jeden z jej powodów wciąż jest aktualny i martwi mnie niezależnie od tego, kto sprawuje władzę i kto przestawia wajchę. Hasło "Teraz Kur** My" jest wiecznie aktualne, jak i aktualne jest upolitycznienie wielu instytucji, które upolitycznione być nie powinny, ich zależność od sprawujących władzę, jest od lat zbyt wielka, jak i pokusa, by tę zależność wykorzystywać będąc politycznym decydentem. W apolityczność mediów i dziennikarzy, tak jak i apolityczność Trybunału Konstytucyjnego i Jego Sędziów, nie wierzą już nawet dzieci wierzące w Świętego Mikołaja. I choć brak tej apolityczności dziennikarzy nie jest niczym złym, to jak to się często dzieje u nas, przybrało to karykaturalną formę. W szanujących się mediach publicznych powinno znaleźć się miejsce i dla Ziemkiewicza i dla Lisa, i dla Terlikowskiego i dla Olejnik, i dla Pospieszalskiego i dla Lewickiej, najlepiej na zmianę o tej samej porze, w tym samym paśmie oglądalności, co dwa tygodnie. Pluralizm, obok misyjności, powinien być czymś surowo przestrzeganym w mediach publicznych, a to widz pilotem i oglądalnością (przy sprawiedliwych warunkach wyjściowych) powinien decydować o pozycji danych dziennikarzy, ich zarobkach, statusie gwiazdy. Ale na to jak na razie nie możemy raczej liczyć, niezależnie od tego, która z opcji politycznych sprawuje władzę. Choć naiwnie wierzę, że jeszcze takich czasów dożyję.

Tekst ukazał się na Salon24 4 stycznia 2016r

PRZECZYTAJ

 📝 Najnowszy artykuł
01 Marca 2026

Hotel De Niro – sprawa nie taka znów lokalna

Wydawać by się mogło, że mówimy o sprawie lokalnej tyle, że z dużą kasa wykładaną przez inwestora w tle. Jednakowoż widząc to, co się podziało i dzieje wokół budowy hotelu – w skrócie – Miastoprojekt przy Błoniach w Krakowie z jakby nobilitującym hasłem nazwiska De Niro, sprawę należy też widzieć jako szkołę w wielu zakresach;
1/ trybu ekspresowego udzielania zezwoleń, tak prowadzonego, by nikt nie zdążył się zbyt detalicznie

...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 7 minut.)


01 Marca 2026

Hotel De Niro – sprawa nie taka znów lokalna

(1139) Feliks Stalony - Dobrzański

Wydawać by się mogło, że mówimy o sprawie lokalnej tyle, że z dużą kasa wykładaną przez inwestora w tle. Jednakowoż widząc to, co się podziało i...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 7 minut.)


06 Lutego 2026

Doigrał się. "Czarzasty już dobrze wie, że czas jego błazenady się skończył, prąd odłączony i za chwilę padnie na deski"

(732) Jerzy Szmit

Włodzimierz Czarzasty - co trzeba stale powtarzać - syn komunistycznego aparatczyka, a w końcu i prokuratora, zawsze był bezczelny, hardy i butny....
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 2 minuty.)


03 Lutego 2026

Pozornie tylko sucha informacja – zmarł prof. Jacek Rońda

(829) dr inż. Feliks Stalony - Dobrzański

W kręgu naukowym specjalności Profesora, był on znany z dokonań w zakresie matematyki i informatyki oraz metod programowania oraz ich zastosowań....
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 2 minuty i 42 sekundy.)


14 Stycznia 2026

Czego boi się Tusk, że tak desperacko atakuje prezydenta Nawrockiego? Histeria po pielgrzymce kibiców na Jasną Górę sięgnęła dna!

(928) Marzena Nykiel

Umowa UE-Mercosur przyjęta, Polska wyłączona z rozmów o Ukrainie, kluczowe inwestycje wstrzymane, katastrofa w finansach publicznych, niewydolny...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 2 minuty i 54 sekundy.)


Cookies user preferences
We use cookies to ensure you to get the best experience on our website. If you decline the use of cookies, this website may not function as expected.
Accept all
Decline all
Analytics
Tools used to analyze the data to measure the effectiveness of a website and to understand how it works.
Google Analytics
Accept
Decline
Unknown
Unknown
Accept
Decline
Save