Notice: Undefined offset: 1177 in /home/krakgi/domains/krakowska.biz/public_html/libraries/src/Access/Access.php on line 608

Notice: Trying to get property 'rules' of non-object in /home/krakgi/domains/krakowska.biz/public_html/libraries/src/Access/Access.php on line 608

Notice: Undefined offset: 1177 in /home/krakgi/domains/krakowska.biz/public_html/libraries/src/Access/Access.php on line 613

Notice: Trying to get property 'rules' of non-object in /home/krakgi/domains/krakowska.biz/public_html/libraries/src/Access/Access.php on line 613

W naszym języku politycznym słowo "obciach" funkcjonuje nieprzerwanie od 2005 roku jako obciach pisowski. Już po ostatnich wyborach opozycja krzyczała, że najwyższy czas na koniec pisowskiego obciachu, który niszczy naszą fantastyczną pozycję w Europie.  Jest ona oczywiście zasługą Platformy Obywatelskiej i osobiście Donalda Tuska. Mało kto pamięta pewnie wystąpienie byłego premiera w Strasburgu, kiedy Polska obejmowała Prezydencję w Unii Europejskiej. Wtedy to nieoceniony redaktor TVN 24 Jacek Pałasiński powiedział, że "Europa myśli Tuskiem".

Jeśli tak rzeczywiście się stało, to znaczy to, logicznie rzecz biorąc, że Nord Steram I i II, są wyrazem koncepcji samego Donalda Tuska, że blokowanie przez Niemcy powstania w Polsce stałych baz NATO, to też jest wyraz tego, jak przyszłość Polski i Europy postrzega PO i jej wódz. Natomiast wszystko to, co dzieje się w polityce zagranicznej RP po 25 października 2015 roku, jest pisowskim obciachem. Wystąpienie Witolda Waszczykowskiego w Sejmie nie było tożsame z tym, co myśli dziś Europa, a w szczególności Niemcy, było natomiast wyrazem troski o nasze interesy narodowe i bezpieczeństwo państwa. Było też zapowiedzią końca prawdziwego obciachu, autorstwa Platformy Obywatelskiej.

Nie jest czymś z góry negatywnym samo istnienie opcji niemieckiej czy rosyjskiej w Polsce lub amerykańskiej. Poseł Rafał Grupiński, mówiąc o Niemcach, jako naszym głównym partnerze i ambasadorze w Unii Europejskiej, raczył dorzucić jeszcze, że: ".. Takie małe kraje jak Litwa, Estonia, Łotwa, Węgry, cała ta marginalna Grupa Wyszehradzka, czy uboga Rumunia lub Bułgaria - z jej kłopotami - to żadni partnerzy.." .Żadnych niedomówień, wszystko jest jasne. Tylko z Berlinem nam po drodze, a środek Europy to żadni dla nas partnerzy. Problem tylko w tym, że dla Niemców nie jesteśmy wcale znaczącym czy strategicznym partnerem, a jedynie rynkiem zbytu i potencjalnie także strefą buforową przed Rosją, gdyby ta znowu weszła w otwarty konflikt z Zachodem, bo póki co, to świetnie się dogadują ponad naszymi głowami.

Dzięki  opcji niemieckiej - dokładnie tak się właśnie sprawy mają - zlikwidowano polskie stocznie, mamy gazociąg północy i blokadę dla dużych statków nie mogących zawinąć do polskich portów, mamy niemieckie weto dla baz NATO w Polsce, i niemal całkowicie opanowana prasę i portale informacyjne przez niemiecki kapitał.  Oczywiście lista sukcesów PO i wyznawanej przez tę partię opcji niemieckiej jest dużo dłuższa.  W zamian za rezygnację z naszych podstawowych interesów narodowych i gospodarczych, dostaliśmy od Berlina kilka ewidentnych kopniaków. Nie ma nas ani w Formacie normandzkim czy mińskim, nie ma nas w ogóle przy podejmowaniu ważnych decyzji dotyczących całej Unii Europejskiej (rola kelnerów), ponieważ decyzje te podejmują samodzielnie Niemcy z Francją jako kwiatkiem do kożucha. Kryzys imigracyjny wywołała osobiście Angela Merkel, ale to przecież drobiazg.

Dla opozycji, typu Petru i Schetyna, problemem jest to, że Prawo i Sprawiedliwość śmie uprawiać własną politykę zagraniczną, że chce skończyć z rzeczywistym obciachem naszego kraju w Europie. Są i  mocniejsze słowa, bo  jak nazwać postawę Tuska i jego rządu po Katastrofie Smoleńskiej? W najlepszym razie tchórzostwem. Jak nazwać to nieustanne klepanie po plecach w Brukseli tylko dlatego, że płyniemy z głównym nurtem wyznaczonym przez kanclerz Merkel? Do tego jeszcze trzeba dodać panoszącą się  po Warszawie opcję rosyjską, dobrze zakamuflowaną, powiązaną z funkcjonariuszami dawnych służb  specjalnych z czasów PRL. Mówienie o kondominium rosyjsko - niemieckim nie było i nie jest nadal żadną przesadą. Polityka zagraniczna PO i PSL, oraz prezydenta Komorowskiego doprowadziła do totalnej marginalizacji  Polski na mapie Europy. Będzie nam niezwykle trudno odzyskać podmiotowość w polityce zagranicznej, ponieważ zarówno Petru, jak i Schetyna, a w Brukseli Tusk, nie są zwolennikami Europy narodów, nie są zwolennikami regionalnych sojuszy, w ogóle nie widzą potrzeby jakiejkolwiek korekty uprawionego do tej pory politycznego obciachu. To jest właśnie obciach! Bo z jednej strony klepali przez siedem lat Tuska i PO za ten proeuropejski kurs, a z drugiej - w kuluarach - kpili sobie z naszej naiwności i uległości.

Koncepcja wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej nie pojawiła się przecież bez przyczyny, choć można polemizować z żądaniami rządu brytyjskiego wobec UE.  I nawet jeśli Brytyjczycy pozostaną w Unii, to i tak czeka nas albo całkowita reforma tej organizacji, albo jej całkowity rozpad. Dla Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej ten konformizm, a chwilami wręcz działania na szkodę interesu narodowego (choćby "ratowanie" stoczni, karanie Polski), jest w dodatku jak najbardziej zbieżny z interesami partykularnymi tych partii i większości ich wyborców, najczęściej średnio lub dobrze sytuowanych. Fajnie się ułożyło to nasze życie w tuskowej Polsce, trzymamy z Berlinem, a reszta nie ma znaczenia - zdają się myśleć nie tylko politycy PO i Nowoczesnej. Dla nich pamięć o Katastrofie Smoleńskiej, o gigantycznej porażce politycznej związanej z tą tragedią, dla nich los polskich stoczni, polskich górników czy choćby dzieci niepełnosprawnych nie mają większego znaczenia, a w zasadzie żadnego. Kto nie pamięta rodziców tych dzieci w Sejmie, niech sobie o tym przypomni.

Liczy się kasa i wiara w to, że "ciemny lud" to kupi. Bo to PO i Nowoczesna, wzorem dawnej Unii Wolności traktują Polaków z góry właśnie jak ciemny lud. Nie jest ciemny jedynie ten, kto ich popiera, a o i to tylko przed wyborami.  To Tusk, a teraz Petru przysparzają Polsce obciachu. Jeśli zwolennicy tych dwóch partii opozycyjnych sądzą, że ktoś szanuje Petru czy Schetynę na zachodnich salonach, czuje przed nimi respekt, to jest po prostu durniem. Jeśli realnie będziemy bronić swoich interesów w Europie, to na dłuższą metę, ucichną złośliwe i kłamliwe komentarze, a zacznie się normalna polityka. Oczywiście bez udziału takich ludzi jak Neumann, Schetyna, Petru, Sawicki czy Kopacz. Oni będą opluwali politykę zagraniczną Polski, rządy Prawa i Sprawiedliwości, w gruncie rzeczy , opluwając samych siebie. Warto wierzyć w to, że spora grupa ich wyborców w końcu to zauważy.  

Tekst ukazałsię na Salon24 30 stycznia 2016r

Pin It