felekW sprawie strajku nauczycieli sporo już napisano, niemniej nie zauważyłem by poruszono kwestię jednej ze sprężyn, które wspomogły jego poprowadzenie i to z takim ładunkiem złych emocji. Choć nawet nie mówmy tu o filarze sprawy ale, jednak o ważnym jej czynniku napędowym. Warto go brać po uwagę, a lekceważyć się już na pewno nie powinno.
Łatwo można wykazać w tym strajku nie tylko oderwanie żądań płacowych od prób podjęcia nie tylko kwestii roli nauczyciela, systemu oświaty ale i od troski o godność zawodu oraz ich wszystkich powiązanie z wymiarem i jakością pracy.

Te sprawy wydają się być dla organizatorów i uczestników strajku – rozłączne. Na początek proponuję rozważyć nie tyle - czy – bo to wydaje się być pewne – ale dlaczego – nauczyciele, w dużej jednak swej części dali się wmanewrować, poddali się wskazanym działaniom nie tylko bez przemyślenia racjonalności nie tylko żądań lecz i metod prowadzenia strajku a także podporządkowała się politycznym potrzebom przywódców. Ci zrobili to, o co im chodziło – rozhuśtali Państwo, pobudzili niepokoje, ale realiów - na szczęście - nie przeskoczyli. Samo stawianie zaporowych żądań i zachowanie w negocjacjach – coś powinno powiedzieć samym strajkującym. A ci – w dużej części - jak ślepe ćmy. Nie zajmujmy się polityką, a zastanówmy się nad pełnymi motywami strajkujących. Bez ludzi wszak przywódcy związkowi nie byli by w stanie zrealizować tej akcji w istocie politycznej.
W tym zakresie, obok podkreślam - słusznych - oczekiwań wzrostu wynagrodzeń u strajkujących znaczącą rolę mogły zagrać i przekonania polityczne (lub wręcz brak własnego zdania na te tematy), także wdrożenie do posłuszeństwa poprawności politycznej, a w tym podatność na presję środowiska w kierunku stadnych zachowań. To akurat w przypadku ludzi, którzy z założenia mają kształtować młodzież do samodzielnego myślenia i swobody myśli – wprost kompromituje i ze swej istoty powinno być powodem eliminacji z zawodu. Ale to na boku.
Wśród wielu okoliczności jakoś tłumaczących te zachowania – obok spraw doboru i ukształtowania kadry (wysokie jej „zaczerwienienie”) poprzez sposób zarządzania szkolnictwem – w skrócie sprawy systemowe – może warto sięgnąć po zastanowienie się nad cechami osobowymi samych nauczycieli, które mogły być i zostały wykorzystane dla wywołania reakcji zbiorowych.
I nad tym chcę się zatrzymać.
Pozwolę sobie to nazwać w skrócie – wykorzystaniem choroby nauczycielskiej. Ta może być nie tylko cechą własną danej osoby, ale też bywa ukształtowana praktyką, jest wszczepiona zawodem, środowiskiem i warunkami pracy.
Niewątpliwie, każdy zawód zostawia w człowieku swój ślad. Kierowca zawodowy za dużo widział, by na drodze bezmyślnie szarżować, naukowiec musi być jakoś systematyczny, piekarz musi mieć przestawiony cykl dobowy a lotnik nie może mieć lęku wysokości.
W przypadku nauczycieli można chyba też mówić o takim śladzie odciskającym się na uprawiającym zawód nauczycielski. Wspomaga on tak irracjonalne reakcje nauczycieli z jakimi mieliśmy do czynienia. O ile prawo do protestu jest oczywiste – to już sposób jego realizacji może być sprzeczny z dochodzeniem do deklarowanego celu, sprzeczny z logika – czyli irracjonalny. A to, że posunięcia strajkujących były irracjonalne jest stosunkowo łatwe do wykazania. Nie były to przecież zachowania ludzi mających – mówiąc najkrócej – realistyczne zdolności oceny rzeczywistości. Jaka racjonalność może wszak stać za choćby wcześniejszym brakiem reakcji gdy płace były zamrożone przez wcześniej rządzących i obecnym podjęciem strajku gdy następuje realny i postępujący jeszcze przed podjęciem akcji strajkowej. Płace swoją drogą - logika swoją a potrzeba politycznej hucpy – pozostaje w czytelnym tle. Czytelnym ale chyba nie dla wszystkich strajkujących. Pójdą w zaparte, że tylko kasa. Gdy przeważa tak czytelny polityczny podtekst zawiązania strajku w emocjach zanika umiejętność dochodzenia swych racji na drodze cywilizowanych negocjacji. Przykładowo, samo o używanie żywych tarcz w nijak nie mieści się w katalogu działań racjonalnych i cywilizowanych. Tylko troglodyta tego nie wie, za to nauczyciele – o dziwo - akceptują. I myśleli, że to może się okazać skuteczne – a w istocie przeważyło szalę w kierunku upowszechnienia wiedzy, że płace to tylko pozór – choć wyglądający racjonalnie a polityka i hucpa – to istota sprawy.
Mówimy więc o cechach ludzi. Ich skłonności do irracjonalnych działań. I tu można szukać oddziaływania wpływu – co próbuję właśnie zasugerować – w owej chorobie nauczycielska.
Powszechnie znane są jej objawy, skutki choć bywają niemiłe – to na ogół nie są kojarzone z tą „jednostką chorobową” Tylko wyjątkowo odporni – oraz oczywiście mający pełną świadomość i swojej wartości i powagi zadań, wręcz misji, a także zachowujący rozsądek – nie poddają się owej chorobie. Owocuje ona strasznie w wielu wymiarach.
Co to za dżuma – należy w końcu opowiedzieć.
Skąd się bierze i na czym owa choroba polega?
Proszę zauważyć, że w stosunku do ucznia, a także w sporym zakresie i rodzica - nauczyciel ma zawsze rację. Mniej nauczyciel akademicki bo zajęcia prowadzi z jednego czy najwyżej kilku przedmiotów i dla różnych roczników kursu. Widzi studenta przez semestr – i zależność w zasadzie znika. W szkole podstawowej jest jedna „pani” lub „pan”. Póki ma autorytet a system jego utrzymanie należy przyznać utrudnia, a nawet uniemożliwia, taki nauczyciel nie musi korzystać z mechanizmu uzależniania ucznia. Niemniej, prostsze i łatwiejsze są metody nacisku, zastraszania – na różnych płaszczyznach wpływu. Nauczyciel ma zawsze rację – staje się dla ucznia prawdą, ale tylko na tyle na ile trzeba nauczyciela utwierdzić w tym przekonaniu. A młodzież instynktownie rozpoznaje fałsz i potrafi w tym lawirować. Przy okazji kształtuje się ją do podwójnych standardów poprawności politycznej. Własne zdanie? To zupełnie nieracjonalne.
Z drugiej strony ta relacja działa u nauczyciela w odniesieniu do przełożonych tyle, ze w odwrotną stronę.
I tak latami i kolejnymi cyklami pełnego nauczania danej szkoły buduje się głębokie przekonanie nauczyciela, z jednej strony o jego wszechwiedzy i wszechwładztwie w odniesieniu do „podwładnych” i racjonalności nie wychylania się ze swym zdaniem w stronę odwrotną, Trzeba mieć silną psychikę i pozycje w szkole oraz autentyczny autorytet wśród uczniów by oprzeć się tak powstałemu napięciu. Potrzeba dominacji – co odczuwa całe otoczenie i nieprawdopodobna uległość na naciski ze strony szefów to jakby kliniczne objawy schorzenia.
Szef związkowy – choć nieznany nawet osobiście – to jednak - szef.
Grupa, otoczenie, pokój nauczycielski – to pokój do którego trzeba wrócić i szczerzyć zęby w uśmiechu ochronie przed pokąsaniem.
Sytuacja strajkowa – zainfekowanemu chorobą nie zostawia dużego pola. Na dodatek – perspektywa olbrzymiej podwyżki przy mizerii – nęci.
Człowiek zainfekowany chorobą nauczycielką przekonania o wszechwiedzy zmieszanym z wytresowaniem do układności wobec „szefa” - staje oto przed takim ciągiem – wiem bo szef powiedział, a jak wiem, to wiem i z tego mnie nikt nie wybije – bo wiem, że tak jest. Powinnością jest to co mówi szef, inne racje są podrzędne (choćby były w istocie nadrzędne) a pozostanie w grupie – jest warunkiem dalszego przetrwania – nie ma się co wychylać z jakimś indywidualizmem. Na dodatek pojawia się perspektywa solidnej kasy – któż się temu wszystkiemu naraz oprze?
Zostawmy te rozważania, które były, są i zapewne będą prowadzone, w sprawie rozszyfrowania reakcji środowiska nauczycielskiego i tajników pralni ich mózgów w pokoju nauczycielskim. Zauważmy tylko, że też – choć nie wyłącznie oczywiście – motywy działań nauczycieli mogą leżeć w walnym udziale reakcji wynikających z opisanej infekcji wolnej woli.
Warto też wyraźnie powiedzieć, że w obecnym stanie rzeczy przegranymi są w tym wszystkim właściwie wszyscy. Pierwszy - uczeń i co jeszcze gorsze – jego przyszłość. Tak demoralizująca nauka jakiej udzielili w swej części nauczyciele – będzie na długo rzutowała i to nie tylko na ten jeden rocznik. Drudzy – to rodzice – co się podenerwowali – i jakie wydatki ponieśli nie mówiąc o tych poddanych ryzyku straty nie mówiąc – to Ich. Trzeci – sami nauczyciele – odbudowa ich autorytetu, pozycji oraz poważania społecznego, a także utrudnienie koniecznych zmian w samym systemie szkolnictwa – to długa praca i długi czas. Czwartym przegranym jest oczywiście Państwo. Jego destabilizacja zmierzająca do wywrócenia i sabotowanie jego ważnej funkcji – to główny efekt tej akcji tu - części środowiska nauczycielskiego. Każde wsadzenie kija w szprychy utrudnia jazdę. To olbrzymi koszt całego społeczeństwa. Samo działanie – im gorzej tym lepiej - oczywiście wykazuje impotencję merytoryczną gości udających opozycję. Tak naprawdę nawet nie przez opozycję a – jak ich nazywam totalsów – bo żadna z nich pozycja. Ta przecież z samej nazwy i swej istoty przedkłada rozwiązania konkurencyjne, krytyczne a nie tylko totalnie i przewidywanie do bólu i ogłupienia – negujące . To oczywiście żadna pociecha. Nie na darmo podobne akcje strajkowe są obejmuje działania prawnie zabronione w Państwach Europy szczycących się wysokim poziomem praworządności i zabierających się do pouczania Polski w tym względzie. Choćby tylko dlatego by dołączyć do tych Państw o czym mówią totalsi, wręcz dydaktycznym powinno być przyznanie owego „zwycięstwa” Tym, co to cały czas chcą, by „było jak było” – poprzez przyznanie Im dokładnie tego na co oczekują – czyli niech ponownie mają to, co mieli przed objęciem władzy przez ten opresyjny rząd PiS.
Za to owoce zmian wykonywanych przez rządzących i koncepcje przebudowy systemowej powinny zostać oddane w całości w ręce tych, którzy zobaczyli nie tylko bezsens ale i kontr skuteczność podobnych wyczynów.
W tym wszystkim jednak zauważam konieczność zastanowienia się skąd się bierze tak automatyczna i jednak w sporej mierze automatyczna i zbiorowa infekcja chorobowa a za nią też i reakcja akceptująca działania ZNP. Wyjęcie z mózgów myśli o w pełni samodzielnej analizie sytuacji, poddanie się presji środowiskowej co w jednym domku siedzi – obok obiektywnie zasadnej chęci uzyskania podwyżki - to zapewne filary wypływające też z opisanej choroby. Jej zwalczanie próbuję pokazać jako jeden z ważniejszych celów projektowanych zmian zarządzania organizmem i urządzania oświaty.
Można powiedzieć – dobry postulat, lecz skąd brać wykonawców.
Oni powtórzę – się właśnie ujawnili. To Ci, którzy okazali się odporni na infekcje. Odporność wykazali odmową udziału w tej czysto politycznej akcji. Są tymi , którzy mają w cenie społeczną rolę przekazania następcom wiedzy, posiadają umiejętności posługiwania się nią i pragnący wszczepić samodzielność jej używania. Względna masowość reakcji strajkowej nie może być uzasadniana tylko – choć w tym środowisku to z jego wieloletniej genezy można uznać za oczywiste – preferencją orientacji politycznej.
Wyjaśnieniem może być właśnie rozległość infekcji. Infekcje się leczy. Na ważne miejsce infekcji – należałby zalecić posypanie antybiotykiem lub wręcz dokonanie resekcji. To jedyne – a tu jedynie wskazywane jako analogie – metody leczenia. Bez niego – pacjent ma spore szanse na zejście
Czego systemowi nauczania oczywiście nie życzę.

 

PRZECZYTAJ

 📝 Najnowszy artykuł
01 Marca 2026

Hotel De Niro – sprawa nie taka znów lokalna

Wydawać by się mogło, że mówimy o sprawie lokalnej tyle, że z dużą kasa wykładaną przez inwestora w tle. Jednakowoż widząc to, co się podziało i dzieje wokół budowy hotelu – w skrócie – Miastoprojekt przy Błoniach w Krakowie z jakby nobilitującym hasłem nazwiska De Niro, sprawę należy też widzieć jako szkołę w wielu zakresach;
1/ trybu ekspresowego udzielania zezwoleń, tak prowadzonego, by nikt nie zdążył się zbyt detalicznie

...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 7 minut.)


01 Marca 2026

Hotel De Niro – sprawa nie taka znów lokalna

(1148) Feliks Stalony - Dobrzański

Wydawać by się mogło, że mówimy o sprawie lokalnej tyle, że z dużą kasa wykładaną przez inwestora w tle. Jednakowoż widząc to, co się podziało i...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 7 minut.)


06 Lutego 2026

Doigrał się. "Czarzasty już dobrze wie, że czas jego błazenady się skończył, prąd odłączony i za chwilę padnie na deski"

(743) Jerzy Szmit

Włodzimierz Czarzasty - co trzeba stale powtarzać - syn komunistycznego aparatczyka, a w końcu i prokuratora, zawsze był bezczelny, hardy i butny....
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 2 minuty.)


03 Lutego 2026

Pozornie tylko sucha informacja – zmarł prof. Jacek Rońda

(837) dr inż. Feliks Stalony - Dobrzański

W kręgu naukowym specjalności Profesora, był on znany z dokonań w zakresie matematyki i informatyki oraz metod programowania oraz ich zastosowań....
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 2 minuty i 42 sekundy.)


14 Stycznia 2026

Czego boi się Tusk, że tak desperacko atakuje prezydenta Nawrockiego? Histeria po pielgrzymce kibiców na Jasną Górę sięgnęła dna!

(931) Marzena Nykiel

Umowa UE-Mercosur przyjęta, Polska wyłączona z rozmów o Ukrainie, kluczowe inwestycje wstrzymane, katastrofa w finansach publicznych, niewydolny...
(Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 2 minuty i 54 sekundy.)


Cookies user preferences
We use cookies to ensure you to get the best experience on our website. If you decline the use of cookies, this website may not function as expected.
Accept all
Decline all
Analytics
Tools used to analyze the data to measure the effectiveness of a website and to understand how it works.
Google Analytics
Accept
Decline
Unknown
Unknown
Accept
Decline
Save