- Czas potrzebny na przeczytanie tego tekstu to około 5 minut i 36 sekund.
Widząc podstawowe różnice programowe pomiędzy, ogólnie, stroną prawicową a całym - w tym i czasem półjawnym - zespołem ugrupowań lewicowych - można być zaskoczonym takimi postawami jak np. Mentzena. Ten, dla elektoratu ma być kimś o poglądach biznesowo - prawicowych. Dziwna konstrukcja pomieszania pojęć, ale niektórzy to kupują Mówmy też o osobach działających w polityce – twierdzących, że są rozsądnie apartyjni. Też słabo to się trzyma logiki.
Pomińmy gry polityków.
Tak zwany szary człowiek mówi – te gry to nie moja bajka, jakby nie wiedział, że te naprawdę odbywają się jego kosztem jako wyborcy, a polityka ma być z definicji działaniem dla dobra wspólnego a nie, własnych (lub cudzych niestety), korzyści. Ostatnie dwa lata z hakiem – wystarczą za dowód na skutki takiej postawy elektoratu, jego obojętności lub wymuszonej naciskiem medialnym bezmyślności. Ludzie zaczadzeni – wybrali nie zastanawiając się nad ewidentnymi bujdami – zmyłkami podrzucania kolejnych ochłapów spektaklem zaganiania w kajdany oponentów i myślozbrodniarzy. Tymczasem mamy już wchodzący w życie układ z Mecrosur i równie demolujące Polskę – SAFE – pętlę założoną na szyję gospodarki, której końcówka będzie w rękach konkretnie jednej osoby – i to nie wybranej wyborczo – urzędniczki z UE.
W tym kontekście należy uznać za warte przemyślenia zdziwienie partii, która w świetle deklaracji programowych mówi o trosce w sprawach Polski i o wartościach ją fundujących od tysiąca lat a spotyka ją coraz wyraźniejsza ostrożność wyborcy.
Przypomnijmy to jednak postawa elektoratu, a nie opowieści aktywu, odbija się na słupkach, co dziś wydaje się wywoływać zdziwienie partii.
Mało tego, niektórzy z takich już zawodowych politykierów ulegają złudzeniu racjonalności reakcji tworzeniem jakoby (tak to się nazywa) wielu skrzydeł, Robią to na dodatek w skrajnie nieprzychylnych warunkach ci spece od gry w salonowca a nie ludzie realnej troski. Dlatego, jako wyborca opcji patriotycznej też w wydaniu interesów ekonomicznych – zawiodłem się na ex premierze nie mówiąc o - w mojej ocenie - perle gatunku - Piotrze Glińskim z jego lokalnymi doradcami, ale o tym potem. To nie są wszak nowicjusze i powinni przewidywać skutki. Czy z tego ma wynikać rezygnacja z głosowania na PiS? Nie – bo tak mówi rozsądek i pespektywa skutków dalszego rozbijania spójności, generowanego tak zakulisowo w obrębie samej partii jak i zewnętrznymi manipulacjami. Akurat w tych klockach lewactwo - wobec braku racjonalnych propozycji – trzeba przyznać – jest biegle, Cwaniakom politycznym racjonalnym się wydaje – hasła i idee niech sobie będą – ważny jest sukces. A jaki on ten sukces jest, można zobaczyć naocznie w sytuacji Oleandrów po działaniach wspomnianego Glińskiego i podpowiadających mu „polityków”. Akcja przejęcia Domu i to w ostatnich dniach rządów PiS – to wszak wzorzec późniejszych akcji Koalicji. Oleandry – stały się już tylko mitycznym symbolem, materialny świadek początków odzyskiwania niepodległości nie działa, budynek wybudowany – przypomnę – społecznym sumptem, czeka już tylko na dopełnienie swego losu. Ten jest łatwy do przewidzenia. Zobaczmy sprawę z perspektywy ideologicznych interesów lewaków i na trwającą zabudowę otoczenia a być może i Błoń (49 ha wolnego terenu w środku prawie milionowego, turystycznego miasta to wszak grzech). Odwołując się to tego konkretnego przykładu – jak świadomy wyborca opcji patriotycznej może widzieć myśleć o wiarygodność deklaracji patriotycznych po powołaniu do tejże Rady Konstytucyjnej – głównego i jak się okazało skutecznego gracza lewicowego w tej sprawie, prof. J. Majchrowskiego. Nagroda za prawie 40 lat mozolnych manipulacji i mamienia tłuściochów – formalnie prawicy? Ci są pewnie zadowoleni z efektów – dostali ochłapy personalnych zemst – a pamięć? A wiarygodność? Cóż to ich obchodzi. Panu Glińskiemu nie chciało się onegdaj nawet słuchać – nie mówiąc rozważyć i sięgnąć po argumenty. Miało wystarczyć cytat - mam sposoby na Prezydenta Krakowa - a stało się dokładnie odwrotnie.
Dla wyborcy nie są znane i ważne gry personalne – to efekt w każdej sprawie rujnuje wiarygodność deklaracji.
Czas, by w końcu PiS w obecnej formie przestał się dziwić i zarzucił wiarę w skuteczność i racjonalność reakcji na polu wyznaczanym różnymi sposobami i drogami przez speców od takich gier. Ci mają opanowane techniki odganiania ludzi od zasad, podstaw i narzucania im reguł i prawa takich, jakie należy wiedzieć jako postępowe – z ekoreligią jako narzędziem.
Pan Morawiecki dobrze wie jakie ruiny przyjdzie PiS - owi sprzątać po tym co wyrabia współczesnymi środkami boju o aktywa i duszę Polski ogólnie rozumiany obóz neotargowicy już na dobre spojonej właśnie hakami i syndromem tłuściochów polityki – układowców stołków. Wszak nie da się inaczej postrzegać zwarcie trwających jedynie z buńczucznymi pogróżkami przystawek obecnej Koalicji. Ich wyborca – jak się dziś może czuć?
Jakoś przerasta wyobraźnię, że to sprzątanie może już być niepotrzebne – bo już będzie narzucony i akceptowany przez wyborcę inny, za to trwały, narzucony i antypolski porządek. To już było - warto znać historię. Dziś, przy urobionej jako rzekomo racjonalnej postawie eliminującej patriotyzm i wiarę - nawet i następnych 120 lat nie wystarczy do powstania z kolan. To nie jest tylko sprawa słupków a też, przez nie, o istnienie. I co? panowie tego nie wiedzą zajmując się grami w rozbijanie pod hasłem konsolidacji sił?
Mowa o fundamencie totalitaryzmów.
Ruina nie dotyczy tylko materii ale też – i to głównie – mózgów.
Zdobyć wiarygodność jest ciężko, utracić łatwo a odzyskać szczególnie trudno. Banał ale prawda.
Tak czy inaczej mamy, i to pilną, konieczność podjęcia refleksji i co ważne reakcji, ale nie takiej którą podpowiada niby racjonalność gier w salonowca.
Podziwiam świadomość i smuci de facto względna samotność takich grup jak ROG, Rolnicy czy Ludzie Przemysłu. Lecz to są wciąż tylko wyspy. możliwe do pacyfikacji siłami totalistów, dla których prawo jako coś stałego i obowiązującego – nie istnieje – przeszkadza.
Sama siła propagandy antypolskiej tego zjawiska zgody na idiotyzmy i łajdactwa nie wyjaśnia wystarczająco.
Postronni ludzie, wyborcy, żyją w świecie realnym i polityka jako pole szulerni speców od przeliczania szabel i jakiegoś cwaniactwa zraża. I niema co się dziwić, tylko pilnie podjąć, nie tworzenie skrzydeł, jakby zmian pokoleniowych, a wykonać uporządkowania – zamianą ludzi formacji biegłości w kiwaniu, układów i kłamaniu, na tych formacji służby ku dobremu. To politycy muszą przyjąć do wiadomości jako dyktat w działaniu a elektorat zobaczyć w tej zmianie inną jakość polityki. Programem ogólnym ma być służba dla ludzi a nie samo zdobycie władzy jako pozycji. Formację osób, ludzie poznają i oceniają po nawet drobnych faktach a nie hasłach. Nic tylko poczytać sobie – byle nie do poduszki – Patriotyzm i Zdrada – prof. Andrzeja Nowaka.
PiS ma spory katalog czynów pozwalających wykazać, że jest partią formacji służby ku dobremu. Przykłady – nawet pojedyncze – formacji zaprzeczającej postawie służby, są skrajnie niekorzystne. W warunkach nieprzyjaznych oficjalnego ścieku medialnego, potoku kłamstw i opiłowywania – musi nastąpić refleksja w przekazie i czynach organizacyjnych. Chodzi nie tyle o tłumaczenie się, iż się nie jest i nie było przysłowiowym wielbłądem a o pokazanie widzenia i chęci naprawy każdego indywidulanego przypadku odstępstwa od wiarygodności. Mowa – ma brzmieć - nie jesteśmy ślepi, ale nasze dokonania były i już zostały zdemolowane tak błyskawicznie a będą musiały być odbudowywane i widzimy czego należy się wystrzegać by tej odbudowy dokonać. Tego się nie zrobi inaczej – tylko razem – my chcemy tylko i aż w tym pomagać - służbą.
Nie bez powodu tuskolandia dokłada wszelkich sił do wszechstronnego zagłodzenia i wprost opiłowania strony prawicowej. To norma – tak przecież, jak tylko mogą, robią lewacy już od 200 lat,
I tu widzę nadzieję na metodę
Rzecz jasna nawet sama próba pokazywania tu jakoby gotowych recept byłaby tylko dowodem pychy, niemniej to co powyżej powiedziano i zawarte w tym sugestie konkretnego przesłania do elektoratu mogą być, mam nadzieję, pomocne. Oprócz tego elektorat to nie działacze – a ludzie ceniących sobie realną suwerenność i rozumiejących jeszcze potrzebę jej utrzymania współczesnymi środkami i postawami – jest więcej. Cóż wszak ma Pan Kosiniak –Kamysz wspólnego z Witosem, audiencja premiera u Papieża Leona z projektem poparcia homozwiązków - rzekomo w imię szacunku do uczuć (tylko kogo, tak jak nikt nie pyta o prawo do życia człowieka nienarodzonego).
Itd.
To też pytania z cyklu, których miało nie być, zaś znieczulonym w nienawiści i pogardzie dla polskości jako nienormalności – nic nie pomoże.
Terapia szokowa – na nich może przyjść, ale wtedy będzie za późno.
Dla wszystkich.
Dr inż. Feliks Stalony-Dobrzański Kraków 12.05.2026 r

