Kilka dni temu byłem w Grodzkim Biurze Pracy na ul. Wąwozowej. Rozmowy z kilkunastoma osobami uświadomiły mi jak straszną rzeczą jest kilkunastomiesięczne, bezskuteczne poszukiwanie pracy.

Z jednej strony poczucie społecznego odrzucenia i narastająca świadomość bycia niepotrzebnym a z drugiej niemożliwość zapewnienia swoim rodzinom i sobie minimalnych warunków do życia. Dominuje załamanie i frustracja, ale wśród ludzi budzi się coraz większy bunt i gniew. Podstawowe pytanie jakie pada to dlaczego rządząca koalicja PO ? PSL   nie robi nic, aby w Polsce powstawały nowe miejsca pracy. Mimo kłamliwych mediów, odwracających uwagę od biologicznego zagrożenia, zdesperowani ludzie widzą, że są oszukiwani. Widzą, że podrzuca im się zupełnie nieważne tematy zastępcze, gdy tymczasem ich sytuacja staje się dramatyczna. Rozmawiałem z kilkoma osobami, które miały swoje, do niedawna dobrze prosperujące, firmy. Dziś nie dość, że nie mają pieniędzy na zaspakajanie codziennych potrzeb, to jeszcze mają ogromne długi i niespłacone wierzytelności w instytucjach z którymi walka jest z góry skazana na przegraną: takie jak Urzędy Skarbowe, ZUS. Ludzie widzą, że strasznie szybko rośnie przepaść miedzy bogatymi a biednymi. Takie pojęcia jak honor, przyzwoitość straciły swoje pierwotne znaczenie. W społeczeństwie zanikło pojęcie szanowania polskiego produktu, kupowanie u polskiego producenta, a szukanie taniego w supermarketach. Tylko zapytajmy jakie wysokie podatki płacą te supermarkety, czy galerie handlowe? A jeżeli płacą to gdzie? Z pewnością nie w Polsce. Podobnie jest z bankami. Sprzedaliśmy prawie wszystkie, oddziały w Polsce generują zyski, które są przekazywane za granicę. Sytuacja jest prawie, że bez wyjścia. Trudno tutaj o dobre rady, skoro najbardziej haniebny przykład idzie z samej góry. Premie dla marszałków sejmu i senatu Kopacz i Borusewicza są tu najlepszym przykładem.

To są tematy, które głównie zaprzątają nasze codzienne życie. Nie mama Madzi, poseł Grodzka, Tomasz Lis, czy związki partnerskie. Już widać, że przeważająca większość tzw. klasy politycznej jest całkowicie zdemoralizowana i bardziej mi przypomina polską magnaterię z końca XVIII wieku niż ludzi, którzy mają jakąkolwiek chęć naprawy karlejącego państwa.

Mimo wszystko wierzę, że uda nam się wyjść na prostą. Nie możemy się wstydzić polskości, musimy szanować tradycje Polski i starać się być patriotą nie tylko werbalnie lecz w codziennym życiu, nawet przy dokonywaniu codziennych wyborów. Kupujmy polskie produkty, od polskich wytwórców, w polskich sklepach. Pamiętajmy, że utracone każde miejsce pracy to nieszczęście dla kilku osób.

Wypadałoby tylko gorzko zapytać, ilu miejsc pracy ten rząd w ciągu tych 5 lat skandalicznego rządzenia nie potrafił obronić. Przykłady pierwsze z brzegu: Stocznie, Cegielski, Fiat.  No i ile firm, a w zasadzie całe sektory gospodarki, przez jego nieudolność zbankrutowało? A ile firm nie powstało, ze względu na drakońsko wysokie koszty pracy?

  • up_1.jpg
  • up_2.jpg
  • up_3.jpg
Pin It